Szukaj:Słowo(a): Zarząd Gospodarki Wodnej
cobys spokojnie i ze zrozumieniem przeczytal:

"- Kiedy zainwestowałem, zaczęły się problemy - opowiada Łożewski. - Miasto nadal jest entuzjastycznie nastawione do projektu, ale pozwolenie na korzystanie z Brdy wydają inne urzędy: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej i Urząd Żeglugi Śródlądowej."

dla malo spostrzegawczych Miasto = Ratusz = UMB
Pogoria IV - poczekamy trochę :-(
Tak miało być pięknie, a widać nie mamy co sobie robić nadziei :-(

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4127840.html
==========
Większością terenów nad Kuźnicą Warężyńską nie dysponuje miasto, lecz
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, więc gdybyśmy chcieli tam
inwestować, musimy się porozumieć - mówi Marcin Bazylak z dąbrowskiego
magistratu. - W przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie z przedstawicielami
RZGW, na którym porozmawiamy o naszych planach związanych ze zbiornikiem. Na
pewno chcielibyśmy, żeby powstały nad jego brzegiem ścieżki rowerowe - dodaje
Bazylak. Od razu zaznacza, że w pierwszej kolejności Dąbrowa zamierza
zorganizować Centrum Sportów Letnich i Wodnych na terenie Pogorii III i parku
Zielona.

- To dla nas priorytet. Dostaliśmy właśnie 2 mln euro dotacji na ten cel i w
przyszłym tygodniu będziemy już wiedzieć, na co dokładnie je przeznaczymy -
zapewnia.

Pewne jest powstanie ścieżek rowerowych, pod uwagę brane są też m.in.:
poszerzenie plaży, budowa molo, skateparku, punktów sanitarnych przy boiskach.

Inwestycje na "trójce" mają się zakończyć do 2010 r., dopiero wtedy władze
pomyślą poważniej o "czwórce". Gliwicki RZGW nie planuje na własną rękę
organizowania rekreacji na terenie Kuźnicy Warężyńskiej, ale nie ma nic
przeciwko inicjatywom miasta.
==========
Betonowy Dunajec
Każdemu inwestorowi elektrowni wodnej Zarząd Gospodarki Wodnej i
Marszałek Województwa powinien postawić warunek: przepławka dla ryb,
która mogła być jednoczesnie przeprawą dla kajaków, albo nie ma zgody
na budowę. U nas na Narwi 30 lat temu wybudowano 6 jazów, bez
przepławek. Na 53 km rzeki zrobiła się "pustynia" rybna, nie ma
ptaków, ktore filmował tu Włodzimierz Puchalski. W górze rzeki jest
podobnie.Zupełnie zmienił się krajobraz. Tragedia! Dlatego warto
walczyć o przwpławki. Elekrownie tak, ale z przepławkami!
hmmm... dzięki za uwagi. Ciągle jednak kołem nie dałbym się za to połamać.
Zarząd jako taki, to chyba (tylko) grupa ludzi. "Dolnośląski Zarząd Dróg
Wojewódzkich", "Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej" - rozumiem, składowa nazwy.
Wielką literą.

Inaczej. Załóżmy odwrotną sytuację. Podziękowania dla... szefa - składa
wdzięczna Załoga (?!) Dla majstra - Hydraulicy ? No nie bardzo. Troszkę to więc
"nie halo" :), aby rangę (i wielkość litery) stosować do w zależności "od
długości krawata" tego o kim mowa ;). Wiadomo, że nie zawadzi napisać z dużej i
załapać 'plusa' ;). Chodzi mi o to, jak jest zgodnie z zasadami pisowni.
morfinka i maływroc są zajadłymi przeciwnikami marketow. Mozna być , ale trzeba
mieć argumenty na nie , ale nie tego typu że ludzie tam pracujący są smutni itp
itd.Pokażcie mi zadowolonego pracownika u pracodawcy polskiego ? najniższe
wynagrodzenie i eksploatacja aż do bulu.
Albo ten argument że wały miasto wyremontowało i drogi ma budować?
Wały remontowało nie miasto , a Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej a drogi
dojazdowe najczęściej budują inwestorzy i myślę że na Rawszczyźnie też tak
będzie. Podatki od nieruchomości wpłyna do kasy miejskiej i to bez względu na
to kto jest właścicielem terenu i obiektów z nim związanych.
No i tak jak piszesz znikną te sterty smieci i gruzu na łąkach a i zakład tam
istniejący ( mam taka nadzieję)zmieni swój wygląd . No i jeszcze gdyby tak
zagospodarować Czystą - Reja , Kilińskiego i stary zakład to miasto nabierze
nowego pięknego wyglądu , czego sobie i wam serdecznie życzę.
Zalew rzeszowski moze być unikalnym miejsce dla ludzi i ptaków. Tam gdzie
trzeba go pogłębic, musi to zrobić Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej -
niestety - w Krakowie.
Uporządkowaniem terenów wokół zalewu powinno się zająć miasto, bo ono odpowiada
za zapewnienie mozliwosci rekreacyjnych mieszkańców.
Wyspy, gdzie są miejsca lęgowe ptaków, stanowia doskonałe dopełnienie zalewu i
muszą byż chronione.
Kamieniec zbiornik za 0,5 mld zł
Zbiornik pod znakiem zapytania

W pobliżu Kamieńca Ząbkowickiego, na terenie wsi Pilce, skąd 4 lata temu
wysiedlono mieszkańców, miała rozpocząć się budowa zbiornika retencyjnego.
Prace jednak do tej pory nie ruszyły.

Na realizację czeka gotowy projekt, wiadomo też, że budowa potężnego zbiornika
ma kosztować 500 mln zł. Inwestycja, która miała ruszyć rok temu, stoi jednak w
miejscu; zdaniem wójta Kamieńca, na razie zrobiono niewiele więcej poza wykupem
ziemi. Okręgowy Zarząd Gospodarki Wodnej zapewnia jednak, że na konto budowy
powinny już wpłynąć ponad 34 miliony euro z Unii Europejskiej. Także
przedstawiciele wojewody, który jest pełnomocnikiem rządu do spraw programu dla
Odry 2006, zapewniają, że wszystko przebiega zgodnie z planem.

eja
Co to znaczy,że Zarząd Gospodarki Wodnej NIE ZDĄRZYŁ wyznaczyć na czas nowych
obwodów rybackich! Z tego niedbalstwa powstała ogromna szkoda w ekosystemie
Wisły na odcinku płockim. Można to przecież matematycznie wyliczyć. W takiej
sytuacji należy przeprowadzić śledztwo, którego przedmiotem będzie
niegospodarność. Ten przypadek jest tak poważny w skutkach gospodarczych i
społecznych, że powinien być ostro napiętnowany.
Oddanie taaaakiego dużego obszaru wody pod administrację PZW na czas TYLKO 10
lat mija się ze zdrowym rozsądkiem. Administrować powinien samorząd lokalny. W
tym przypadku gospodarzyć tylko poprzez prezydenta miasta i starostę powiatu. I
tu powinny być odkładane srodki finansowe z rzeki Wisły i na rzekę Wisłę, a nie
jakaś społeczna organizacja z centralą w innym mieście! A, tak, było dziadostwo
i będzie dziadostwo! Rzekłem!
Toruń w całym regionie, a Bydgoszcz - w Toruniu.
Wędkarze podzielili rzeki
Od przyszłego roku zmienią się gospodarze rzek. Znowelizowane "Prawo wodne"
wymusza przeprowadzenie przetargów na użytkowników wód płynących.

W rozstrzygniętych dotychczas przetargach organizowanych przez Regionalny
Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku trzykrotne zwycięstwo odniósł Polski
Związek Wędkarski w Toruniu. Wygrał przetarg na odcinek Wisły od Górska do
mostu w Świeciu, na Drwęcę, a także na ... Brdę od Zalewu Koronowskiego do
jej ujścia. Tak więc Brda przepływająca przez centrum Bydgoszczy będzie we
władaniu toruńskich wędkarzy. Za to przetarg na toruński odcinek Wisły
wygrała spółka rybacka Łosoś z Bydgoszczy. W minionych latach Łosoś zawsze
dogadywał się z toruńskim PZW, miejmy nadzieję, że na tych własnościowych
zmianach nie ucierpią sami wędkarze.

Wszystko wskazuje jednak na to, że od nowego roku będą musieli głębiej
sięgnąć do kieszeni. Tyle pieniędzy za ile wygrano przetarg, ( Wisła w
Toruniu poszła za blisko 700 tysięcy.) zwycięzca będzie musiał każdego roku
przeznaczyć na zarybianie zdobytej wody. W pewnym więc sensie te pieniądze
wrócą do wędkarzy, ale przedtem trzeba je będzie od nich zebrać.
O to super - tu zgoda.
Natomiast mamu małą zagwozdkę poglądową nt hydrologii:
Tak się przypadkowo składa, że Kraków, o czym się na codzień nie pamięta ( a
nie pamięta się, bo się pamiętać nie opłaca)lezy nad górską rzeką, i to rzeką
dodatkowo zasilaną innymi górskimi rzekami. Jedne z tych rzek już mają
zbiorniki retencyjne (Soła) a inne jeszcze nie (Skawa).
To własnie pod Ludwinowem kończy się Koltlina Sandomierska a zaczyna Brama
Krakowska, ze swoimi przełomami Wisły przez Krakowską Jurę. To z kolei oznacza,
że jeśli w górach nadchodzi oberwanie chmury to Wisła w Krakowie wzbiera w parę
godzin.Jej sztucznie podniesione lustro (Dąbie)nie odpowiada prawdzie npm.
Po co ja to gadam? Bo każdy spec od wód wie, że obstawianie Wisły domami na
ciasno jest związane z kolosalnym niebezpieczeństwem spiętrzenia wód w razie
powodzi. Przypominam, że Zarząd Gospodarki Wodnej już obliczył (dawno)ile
bibliotek/muzeów/szkół/kamienic/placów/szpitali/kosciołów zostanie zalanych w
razie 1000-letniej wody.
Niejaki Romuald ma na tyle bezczelności ( w "Dzienniku Polskim"), by porównywać
Gdańsk do Krakowa w sprawie budowania tuż nad brzegiem: trzeba być doprawdy nie
lada cynikiem, by porównywać dynamikę Wisły w Gdańsku i w Krakowie.
Chyba że kusi nas los Florencji (wylew Arno w l. 50-tych), albo Wrocławia AD
1997?
Tenże sam Pan Dunikowski Marek już raz zasłynął przygotowaniem projektu budynku
na samym środku projektowanej trasy Kanału Ulgi (dopełnienie systemu
zapezpieczeń p/powodziowych Krakowa).
H.
Remonty nabrzeży Odry
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu ogłosił przetarg na remont
dolnego awanportu Śluzy Mieszczańskiej i murów oporowych na rzece Odra
Południowa we Wrocławiu w km 252,30 - 252,80 (od mostu Pomorskiego do mostu
Sikorskiego) - niezrealizowany zakres etapu II (remont ubezpieczeń brzegu
lewego w rejonie szpitala wojewódzkiego). Czas trwania zamówienia lub termin
wykonania: data zakończenia: 15.12.2006. Termin składania ofert lub wniosków o
dopuszczenie do udziału w postępowaniu: 22.08.2005. Szczegóły:
www.uzp.gov.pl/biulety/2005/139/139_2955.html
bystrzak2000 napisał:

> Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu ogłosił przetarg na remont
> dolnego awanportu Śluzy Mieszczańskiej i murów oporowych na rzece Odra
> Południowa we Wrocławiu w km 252,30 - 252,80 (od mostu Pomorskiego do mostu
> Sikorskiego) - niezrealizowany zakres etapu II (remont ubezpieczeń brzegu
> lewego w rejonie szpitala wojewódzkiego). Czas trwania zamówienia lub termin
> wykonania: data zakończenia: 15.12.2006. Termin składania ofert lub wniosków
o
> dopuszczenie do udziału w postępowaniu: 22.08.2005. Szczegóły:
> www.uzp.gov.pl/biulety/2005/139/139_2955.html

Czy to oznacza taki remont ceglanych ścian śluzy, jak na lewym brzegu?
Remont tamy w Zagórzu Śląskim
.: Tama w Zagórzu Śląskim przygotowana na fale powodziowe :.
21 lipca 2005 - 11:36

Kilkudziesięciometrowa, kamienna tama w Zagórzu Śląskim jest już w stu
procentach zabezpieczona przed ewentualną powodzią. U podnóża obiektu
wysadzono skały, które mogły doprowadzić do jego podmywania.

Podczas powodzi z 1997 roku tama w Zagórzu przetrwała ogromny napór wody,
ale niemal zupełnemu zniszczeniu uległo koryto wypływajacej spod zapory rzeki
Bystrzycy. Podczas trwającego własnie remontu okazało się, że bardziej niż te
zniszczenia obiektowi zagraża potężna skała na dnie koryta Bystrzycy. Skała
została wysadzona. Za tydzień zakończy się także gruntowna naprawa murów
oporowych na półkilometrowym odcinku rzeki. Prace pochłonęły prawie 3 miliony
złotych. Przepływająca przez Świdnicę rzeka Bystrzyca jest już wyremontowana
na niemal całej długości. Dotychczas wydano na ten cel 9 milionów złotych.
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej ocenia, że na całkowite usunięcie
wszystkich szkód na wszystkich dolnośląskich rzekach potrzeba jeszcze ponad 2
miliardów złotych.

Agnieszka Szymkiewicz

PRW
Czyszczenie Odry
Czyszczenie Odry

nowmac 27-07-2005 , ostatnia aktualizacja 27-07-2005 20:57

Do akcji oczyszczania dna z nadmiernej ilości mułu ruszył Regionalny Zarząd
Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. W okolicach mostu Uniwersyteckiego koparkami
wybierano w środę muł z dna. - Dbamy o bezpieczeństwo mieszkańców Wrocławia -
mówi Władysław Wołowiec z działu realizacji robót RZGW we Wrocławiu. - Poza
odmulaniem dna lada dzień rozpoczniemy wycinkę drzew rosnących w korycie rzeki.

Prace porządkowe mają sprawić, że rzeka stanie się bardziej drożna
Panie Redaktorze Ziemowicie Nowak ?! [Morze Chęc.]
"Koniec marzeń o Morzu Chęcińskim

A teraz ludzie chcą odszkodowań i pozwoleń na budowę. Dłużej nie zamierzają
żyć w zawieszeniu

To już najprawdopodobniej koniec marzeń o morzu chęcińskim - ogromnym
zbiorniku na Białej i Czarnej Nidzie. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w
Krakowie przygotował ocenę opłacalności tej inwestycji, która jest
jednoznacznie negatywna. Czy cieszy to mieszkańców wsi, takich jak Mosty w
gminie Chęciny, którzy mieli być wysiedleni, a ich tereny zalane? Ci zamiast
radości, czują rozżalenie. "

ECHO DNIA

Niech Pan coś napisze. Niech Pan przedstawi swoje stanowisko.
jestem osaba ktora zna sie troche na wodzie i nie moge patrzec na bzdury ktore
wypisujecie naturalna rzecza jest to ze nie rusza akcja lodołamania gdy
temperatury sa choc minimalnie ujemne bo gdyby ktos taka akcje puscil to nic by
to nie dalo a wrecz pogorszyloby sytuacje bo rynna ktora zostala by wycieta
przez lodolamacze przy ujemnych temperaturach zamarzala by na nowo a lod przy
minusowych temperaturach bardzo szybko sie do siebie klei i tworzy tylko zatory
a monitorowaniem stanu wody zajmuje sie RZGW czyli Regionalny Zarzad Gospodarki
Wodnej i woda w Plocku jest sprawdzana i w 3 miejscach w poblizu plocka jest to
sprawdzane 2 razy dziennie
> Prawo Wodne wyraźnie zakazuje lokowania drzew na wałach przeciwpowodziowych

a co na to pan wicedyrektor Stefan Bartosiewicz RZGW:
"Już kupiłem sto sadzonek dębów. Posadzimy je w miejscu wyciętych"
Jesli chodzi o kompetencje tego pana wicedyrektora w tak istonej instytucji jaka
jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej ... to rece opadaja.
Te drzewa nie zostaly sciete z obawy na stan walow.
Dostali pozwolenie na 3 drzewa - chyba tylko debil nie moze zrozumiec ile MOZNA
sciac drzew.
Na pozostale 40 drzew nie mieli pozwolenia - ZLAMALI PRAWO i to zrobil
WICEDYREKTOR RZGW

> jakich zalicza się wały) niech się wypowiadają geotechnicy i hydrogeolodzy, a
> nie przyrodnicy i miłośnicy przyrody, chociaż powinni współpracować

"samowola urzednika" - najgorsze co moze spotkac podatnika, tu juz zadne
wypowiedzi specjalistow nie pomoga
Źle szukałeś... Cytuję odnalezione:
"Pięć milionów złotych kary ma zapłacić Regionalny Zarząd Gospodarki
Wodnej za nielegalną wycinkę 43 zdrowych 100-letnich dębów na wale
przy śluzie Bartoszowice (!) Chociaż karę nałożył Wydział środowiska
i rolnictwa urzędu miasta to wg niepotwierdzonych informacji właśnie
przedstawiciel urzędu miejskiego ustnie zezwolił na wycinkę.Do
wycinki doszło po tym jak ciężarówka wioząca wrota przeciwpowodziowe
zaklinowała się w wąskiej alei."
hasz0 napisał:

> Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej wyznaczył bowiem cenę dzierżawy
> zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami.

Wiec po co pomijasz w powyzszym mataczeniu pojecie ceny rynkowej? Biurwy za
bezcen daja fluorescencjom pod pozorem legalnosci.
Akurat największy opór przeciwko kładkom stawia instytucja pod nazwą Regionalny
Zarząd Gospodarki Wodnej.

To jest największa przeszkoda szczególnie przy kładkach pod mostami Grunwaldzkim
czy Pokoju. Jest to oczywiście argumentowane ograniczeniem przepływu przy
wysokiej wodzie, ale jakoś nie jest problemem to, że za mostem Pokoju w korycie
znajdują się szczątki starego mostu Liesienga, które ograniczają ten przepływ
znacznie bardziej.
Listy. Drogi rowerowe, a na nich śnieg
ej ludziki szalone! a ja znam paru zapaleńców, co to się w zimie
kąpać lubią w rzece. i co? regionalny zarząd gospodarki wodnej ma im
przerębel na Wiśle wyrypać? i może jeszcze wrzątku dolewać, coby se
jajek nie poodmrażali? no dejcie siana kochani. jeśli preferujecie
ekstremum, to nie wymagajcie, aby siły i środki miejskie były
rzucane na umożliwianie wąskiej grupce takich fanaberii, jak jazda
rowerem w środku ostrej zimy. przypatrzcie się lepiej mijanym
przechodniom i zauważcie, ilu z nich porozumiewawczo puka się w
czoło. a tak apropos, to ja też latami jeździłem do roboty
całorocznie na bicyklu. tylko jak się raz na Żabińcu wypiepszyłem
tak, że mi się wszystko z teczki wysypało i kurteczka na plecach
poszła, to mnie wyleczyło. ale racjonalnie spojrzawszy na otaczającą
mnie białą, kilkudziesięcicentymetrową warstwę śniegu, to do nikogo
pretensji nie miałem. tylko do siebie, że zadaję szyku o
niewłaściwej porze roku, na siodełku bynajmniej nie pe***ką d**ę
wypinając. z uściskami z prowincji zimnej a ciemnej.
Bulwar zamienił się w chaszczowisko
"z miejskiej kasy wydano ponad milion złotych na przebudowę.Nad kawałkiem
brzegu została położona kostka brukowa, w okolicy zamontowano też stoliki z
ławkami, posadzono nowe drzewa. Kilka miesięcy temu zarządzajacy nim Regionalny
Zarząd Gospodarki Wodnej wprowadził nawet całkowity zakaz wprowadzania tam psów,
co tłumaczył chęcią zwiększenie prestiżu miejsca."

Czemu miasto inwestuje pieniadze w obce tereny? Mozna było sie spodziewać ze
potem teren nikogo nie bedzie interesował.
TANIEJ ZA DOM
TANIEJ ZA DOM (Jelenia Góra)

Czy ceny gruntów i nieruchomości w Jeleniej Górze spadną? Z pewnością, ponieważ
władze miasta przygotowały plan terenów zalewowych.

Teraz każdy będzie mógł sprawdzić, czy budynek może zostać zalany. Każdy też
będzie otrzymywał odpowiednią informację na decyzji o warunkach zabudowy.
Przygotowany przez jeleniogórski samorząd plan ma wyłącznie charakter
poglądowy. Mapa, która dopiero będzie dokumentem zostanie przygotowana przez
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.
Przy okazji sporządzania planu wyszło na jaw , że na wielu małych rzeczkach bez
wymaganej zgody wybudowane zostały kładki, które przy wysokim poziomie wody
będą zatrzymywać np. polanie drzewa i powodować jeszcze większe zagrożenie.
Sprawa już została przekazana RZGW, który jest gospodarzem na wszystkich
ciekach wodnych.

(c) 04.02.2002 07:42:07 by

www.news.karkonosz.pl/
W samochodzie Pitery były kwity na Rydzyka
"Gazeta Wyborcza": w spalonym aucie Julii Pitery były dokumenty,
które ukazują, jak o. Rydzyk przejmuje port na Wiśle. Papiery
ocalały i trafiły do "GW". Dziennik poszedł ich śladem.
Zatoka zwana Portem Drzewnym leży pięć minut autem od centrum
Torunia, w granicach miasta, a jednocześnie w plenerze. Łąki
przechodzą tu w zadrzewiony cypel. Świeże powietrze, cisza.

Od kiedy nad wodą stanęły budynki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej
i Medialnej o. Rydzyka, do portu prowadzi nowa asfaltowa droga. O.
Rydzyk pod różnymi postaciami prawnymi jest już dzierżawcą bądź
współwłaścicielem wielu gruntów otaczających akwen. Chce tu stawiać
boiska, przystań wodną i dom starców dla Polonusów. Do niedawna
brakowało mu jednak kluczowej działki - między drogą, przystanią
jachtową a plażą - relacjonuje dziennik. Działka ma 1,35 ha. Kupując
taki grunt na wolnym rynku, zakonnik musiałby zapłacić 2-3 mln, bo
cena metra w Toruniu waha się od 150 do 250 zł.

Ziemia należy jednak do państwa reprezentowanego przez gdański
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) i nie została nigdy
oficjalnie wyceniona. Dzięki temu o. Rydzyk mógł ją pozyskać
mniejszym kosztem - czytamy w gazecie.

wiadomosci.onet.pl/1658978,11,item.html
No to teraz już wiadomo, dlaczego auto Pitery zostało podpalone?
Rydzyk kocha morze.
No bo jak inaczej wytlumaczyc jego zainteresowanie stoczniami,
portami rzecznymi? Mysle, ze to wszystko z milosci on robi.

"W październiku 2005 r. nadzór nad gospodarką wodną objął jednak -
wraz z rządem PiS - minister środowiska Jan Szyszko. Rok później o.
Rydzyk znów wystąpił o działkę. I Zarząd Gospodarki Wodnej
przychylił się do prośby redemptorystów, znów odmawiając toruńskiemu
Yacht Klubowi. Decyzję podjęto w warszawskiej centrali.

Umowę dzierżawy zawarto 23 października, trzy dni po wyborach.
Czynsz - 41 tys. rocznie (3 zł za metr!) - jest wielokrotnie niższy
od cen rynkowych. W Toruniu ceny zaczynają się od 15 zł.
www.tvn24.pl/12690,1532346,0,1,wiadomosc.html
Zdrajcy Polski robia z RP kolonie Watykanu
Współpracownik dyrektora Radia Maryja o. Jan Król powiedział w
sobotę, że Zgromadzenie Redemptorystów wydzierżawiło tereny w
Toruniu zgodnie z prawem.

* Rydzyk dzierżawi grunty za śmiesznie niską cenę

Redemptorysta odniósł się do artykułu w sobotniej "Gazecie
Wyborczej" pt. "Rydzyk bierze port" dot. wydzierżawienia 23
października działki 1,35 ha nad Wisłą w pobliżu Wyższej Szkoły
Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak napisała "GW", ziemia
należy do państwa reprezentowanego przez gdański Regionalny Zarząd
Gospodarki Wodnej. Według gazety zgromadzenie płaci 3 złote za metr
kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15
zł złotych za metr.
fakty.interia.pl/kraj/news/radio-maryja-odpiera-zarzuty,1027990
Wszystkich winnych oddania polskiej ziemii w lapy Watykanu pod sad
za zdrade Ojczyzny ! Rydzak dostal ponadto miliony z budzetu na
energetyczny biznes. Bedzie sprzedawal energie Polakom za gruby
szmal,ktory zasili obce, nie polskie kieszenie.Zdrajcy Polski
zwolnia zapewne z podatkow koscielna fundacje robiaca szmal na
energii i Polakach,torzy z niej beda korzystali.
jola_iza napisała:

> Za lat trzy, cztery. Rydzol dostanie odszkodowanie. Tak się robi
interesy :)

Ty,dziewczyno podszkol sie troche zanim zaczniesz komus d.obrabiac.
Zadne odszkodowanie (w razie czego) o.Rydzykowi nie przysluguje.

"Prezes KZGW jest przekonany, że tereny nad brzegiem Wisły w Toruniu
zostały wydzierżawione legalnie. Redemptoryści byli jedynymi
chętnymi na działkę w Porcie Drzewnym, a stawka, jaką płacą za
dzierżawę jest zgodna z obowiązującymi przepisami.

- Wysokość opłat jest ustalana co roku, zależy bowiem od ceny
kwintala żyta. W przyszłym roku będzie na pewno wyższa niż obecnie,
ponieważ ceny zbóż wzrosły. Poprzedni dzierżawca działki Toruńskie
Stowarzyszenie Żeglarskie "Szkwał" płaciło czynsz po preferencyjnej
stawce 27 groszy za metr, ale nie wystąpiło o przedłużenie umowy -
przypominał na konferencji Gajda.

Zgodnie z umową Zarząd Gospodarki Wodnej może w każdej chwili
wypowiedzieć dzierżę bez odszkodowania."

www.tvn24.pl/12690,1532379,wiadomosc.html
Sekta RM posuwa się do działań terrorystycznych?
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4768952.html
• 30 marca „Super Express” pisze, że o. Rydzyk chce wydzierżawić
wszystkie możliwe grunty w Porcie Drzewnym.

• 12 czerwca planom wydzierżawieniu centrum portu przez o. Tadeusza
poświęcony był w dużej części program „Teraz My” w TVN. Dziennikarze
zdobyli kserokopie dokumentów dotyczących tej sprawy.

• 15 czerwca szczegóły negocjowanej umowy redemptoryści - Zarząd
Gospodarki Wodnej opisaliśmy w toruńskim wydaniu „Gazety Wyborczej”.

• 29 listopada dziennikarze „Teraz My” przekazali min. Julii
Piterze z kancelarii premiera zebrane dokumenty o szykowanej umowie.

• 2 grudnia ktoś podpalił samochód min. Pitery, w którym akurat
miała te papiery.

• 7 grudnia Julia Pitera mówi w TVN 24, że w spalonym aucie były
materiały o sprawie Rydzyka.

• 12 grudnia dziennikarze „Gazety” rozmawiają z Julią Piterą.
Minister przekazuje nam dokumenty otrzymane od „Teraz My”.

• Idziemy tym tropem. 13 grudnia otrzymujemy z Krajowego Zarządu
Gospodarki Wodnej potwierdzenie, że umowa z o. Rydzykiem została
zawarta 23 października. Dowiadujemy się, na jakich warunkach.

• 15 grudnia „Gazeta” pisze na pierwszej stronie: „Rydzyk bierze
port”. Opisujemy szczegóły umowy dzierżawy.
Gazeta Wyborcza kłamie?
czytamy w Gazecie:
"W poniedziałek inspekcja została rozszerzona na Krajowy Zarząd
Gospodarki Wodnej. Kontrolerzy sprawdzają, (...)
Jak się wczoraj dowiedzieliśmy w ministerstwie, kontrolerzy już
natrafili na "szereg błędów" w dzierżawie kluczowej działki. -
Widać, że urzędnicy ZGW działali w nadzwyczajnym pośpiechu - mówi
nasz informator"
cztamy na stronie Ministerstwa:
"Ukazała się również informacja jakoby kontrola w Krajowym
Zarządzie Gospodarki Wodnej i Regionalnym Zarządzie Gospodarki
Wodnej w Gdańsku natrafiła na szereg nieprawidłowości w procedury
związanej z dzierżawą działki części Portu Drzewnego w Toruniu
Warszawskiej Prowincji Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.
Pragniemy poinformować, że w chwili obecnej nie jest prowadzona
kontrola w KZGW i RZGW Gdańsk. Taka kontrola jest dopiero przez nas
planowana w najbliższym czasie"
Betonowy upiór naprzeciw Wawelu
Zainteresował mnie taki szczegół: budynek mieszkalno - biurowy, pod Wawelem a
jakże, buduje...Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej! Co oni tam będą robić -
zawracać Wisłę kijem?
Ten Skarb Państwa (faktyczny właściciel RZGW) to ma porąbane w głowie -
przeznacać taką działkę na cele biurowe! A potem płaczą, że nie mają pieniędzy...
Ale poważnie to służby powinny wyjaśnić, jakim cudem RZGW ma taką działkę -
oni powinni mieć tereny na cele gospodarki wodnej, a nie budowę takich obiektów!
Rzeszowski zalew nad Wisłokiem => obraz nędzy
Ja się pytam kiedy Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej weźmie się za
uporządkowanie zlewu na Wisłoku w Rzeszowie??? Gdzie są ludzie
odpowiadający za stan naszego zalewu? Obecnie jest to największe
wodne śmietnisko w regionie, tony mułu i wielka kupa smrodu! Miasto
wojewódzkie powinno dbać o miejsca w których można odpocząć, po
oddychać chłodnym powietrzem tymczasem zbiornik wodny przynosi
miastu wyłącznie WSTYD!
Uzupelnienie,do poprzedniego posta
"Prezes KZGW jest przekonany, że tereny nad brzegiem Wisły w Toruniu
zostały wydzierżawione legalnie. Redemptoryści byli jedynymi
chętnymi na działkę w Porcie Drzewnym, a stawka, jaką płacą za
dzierżawę jest zgodna z obowiązującymi przepisami.

- Wysokość opłat jest ustalana co roku, zależy bowiem od ceny
kwintala żyta. W przyszłym roku będzie na pewno wyższa niż obecnie,
ponieważ ceny zbóż wzrosły. Poprzedni dzierżawca działki Toruńskie
Stowarzyszenie Żeglarskie "Szkwał" płaciło czynsz po preferencyjnej
stawce 27 groszy za metr, ale nie wystąpiło o przedłużenie umowy -
przypominał na konferencji Gajda.

Zgodnie z umową Zarząd Gospodarki Wodnej może w każdej chwili
wypowiedzieć dzierżę bez odszkodowania."

www.tvn24.pl/12690,1532379,0,1,wiadomosc.html
presentation1 napisał:

> Mienie narodowe?Poczytaj i dowiesz sie kto byl WLASCICIELEM tej dzialki.

Na tego zacieklego PiS-trolla nie ma sposobu. Stary, ponizej cytat, zastanow sie
czy Twoj czas jest wart tego co robisz dla PiSu. Nie wiem, czy ci PiS placi, czy
nie, ale jesli nie to marnujesz swoj czas dla tak zenujacej partii jak PiS.

Cytat z artykulu: "Ziemia należy jednak do państwa reprezentowanego przez
gdański Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) i nie została nigdy
oficjalnie wyceniona."
Oszust z Torunia posuwa sie do terroru?
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4768952.html

• 30 marca „Super Express” pisze, że o. Rydzyk chce wydzierżawić
wszystkie możliwe grunty w Porcie Drzewnym.

• 12 czerwca planom wydzierżawieniu centrum portu przez o. Tadeusza
poświęcony był w dużej części program „Teraz My” w TVN. Dziennikarze
zdobyli kserokopie dokumentów dotyczących tej sprawy.

• 15 czerwca szczegóły negocjowanej umowy redemptoryści - Zarząd
Gospodarki Wodnej opisaliśmy w toruńskim wydaniu „Gazety Wyborczej”.

• 29 listopada dziennikarze „Teraz My” przekazali min. Julii
Piterze z kancelarii premiera zebrane dokumenty o szykowanej umowie.

• 2 grudnia ktoś podpalił samochód min. Pitery, w którym akurat
miała te papiery.

• 7 grudnia Julia Pitera mówi w TVN 24, że w spalonym aucie były
materiały o sprawie Rydzyka.

• 12 grudnia dziennikarze „Gazety” rozmawiają z Julią Piterą.
Minister przekazuje nam dokumenty otrzymane od „Teraz My”.

• Idziemy tym tropem. 13 grudnia otrzymujemy z Krajowego Zarządu
Gospodarki Wodnej potwierdzenie, że umowa z o. Rydzykiem została
zawarta 23 października. Dowiadujemy się, na jakich warunkach.

• 15 grudnia „Gazeta” pisze na pierwszej stronie: „Rydzyk bierze
port”. Opisujemy szczegóły umowy dzierżawy.
przytomny2 napisał:

> Nie jestem fanem RM ani tego towarzystwa ale to nie upowaznia
upierdliwych
> krytykow twojego pokroju do rzucania oszczerstw skoro to wlasnie
zarzucasz
> adwersarzom.
> Rzecznik RM potwierdzil fakty a na poczatku podal poglad RM na
styl zachowania
> sie mediow. To,ze RM - Trwam sa ksenofobiczne i ogolnie "be" to
jedna sprawa a
> to ,ze GW zbyt czesto jest na bakier z faktami i ma sklonnosci do
> nadinterpretacji to druga. Osoby niezacietrzewione ideologicznie
widza zawsze
> obie strony medalu.

Pod tymi slowami sie podpisuje.Od siebie dodam jeszcze,ze w umowie
wyraznie zaznaczono,iz Zarzad Gospodarki Wodnej moze w kazdej chwili
wypowiedziec dzierzawe bez odszkodowania.

Ponadto,ten sporny kawalek jest juz i tak co jakis czas zalewany
i o.Rydzyk nic na nim nie wybuduje.
Natomiast cena placona za dzierzawe odpowiada jej faktycznej
wartosci.15 zl za metr placi sie za uzbrojony teren w miescie
Toruniu,a nie za nieuzytek rolny.
GW,uparcie powtarza,ze ten teren chcial wydzierzawic klub
- ja wiem natomiast,iz to Jerzy Urban sie o niego staral.
Chcial bowiem zrobic na zlosc ojczulkowi i postawic tam (w poblizu
uczelni)bilbordy z "golizna".
Przed kilku laty wycial podobny "numer" i wynajal garaz niedaleko
rozglosni,na ktorym powiesil reklame kondomow.
Współpracownik dyrektora Radia Maryja o. Jan Król powiedział w sobotę, że Zgromadzenie Redemptorystów wydzierżawiło tereny w Toruniu zgodnie z prawem.
Podobna tematyka

Zarząd Gospodarki Wodnej: Działka wydzierżawiona redemptorystom legalnie
za portalem biznesowym
www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=0085961e-41ff-449e-916c-42a8f2a24708
i dalej.
"Gazeta Wyborcza" w sobotę napisała, że 23 października Zgromadzeniu Redemptorystów wydzierżawiono 1,35 ha ziemi nad Wisłą w pobliżu WSKSiM. Jak podano, działka należy do państwa reprezentowanego przez gdański Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Według gazety zgromadzenie płaci 3 złote za metr kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15 zł złotych za metr.

"GW" podała także, że na początku grudnia dokumenty dotyczące sprawy dzierżawy toruńskich gruntów nad Wisłą trafiły do Julii Pitery, która pracuje w rządzie Tuska nad programem walki z korupcją w instytucjach publicznych. Schowała je do prywatnego samochodu, by zawieźć do biura. Wieczorem 2 grudnia ktoś podłożył ogień pod auto. Papiery jednak ocalały - Pitera wysłała je nowemu ministrowi środowiska z prośbą o wyjaśnienie.
Najlepsze jest jedna to ze auto splonelo a papiery ocalaly.Cud.Nad Wisla?
poszeklu napisał:

> - Od pewnego czasu katolicy w Polsce są niepokojeni
> informacjami o coraz to nowych, skoordynowanych przez
> "nieznanych sprawców" atakach ...
>
> Wsciekle stado dzikich tuskow atakuje.
>
> Nikt nie chciał tej ziemi, poza redemptorystami
> - Działka nad brzegiem Wisły w Toruniu została wydzierżawiona
> Prowincji Ojców Redemptorystów przez Regionalny Zarząd Gospodarki
> Wodnej w Gdańsku legalnie - twierdzi Mariusz Gajda, prezes
Krajowego
> Zarządu Gospodarki Wodnej (KZGW).

Prezes Mariusz Gajda - pewnie zrobił za PIS b.szybką scieżkę
kariery z spiekra na prezesa.
Podobną do kariery Sobeckiej.
To niepoważne. Przecież to państwo w państwie!
Rzeczywiście tak to jest poukładane?, czy znów ktoś fantazjuje.

"Za stan zadrzewienia, krzewów oraz bieżące utrzymanie terenu na brzegach rzeki
Kłodnicy odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.
Prezydent miasta nie został wyposażony w żadne środki nakazowe w zakresie
działalności w/w Zarządu".

Ale jeśli tak jest istotnie, to w jakiej odległości od koryta rzeki- teren
przynależy do RZGW, a od jakiego parametru- miasto.
Moje pytanie jest podyktowane dzikimi wysypiskami śmieci na brzegach Kłodnicy.
Wiadomo że to nie RZGW śmieci, tylko jakieś firmy albo mieszkańcy miasta.
Przecież to jest chore, jeśli tak istotnie jest.
Mam nadzieję, że Kaczory "opatentowały Kulczyka"
- wyłączność na eksploatację tego tematu w kampanii wyborczej to czysty
zysk :)))))))))

zob.:
Zrobić dobrze Kulczykowi

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie ogłosił przetarg na 70
samochodów dostawczych. Oferty można składać do 16 września, ale już wiadomo,
że wygra volkswagen - pisze "Życie Warszawy". Generalnym przedstawicielem aut
tej marki jest Kulczyk Tradex.
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=9912&wid=7732897&rfbawp=1123307492.914&redId=149555293942f44fe4e415b&redTs
=1123307492&ticaid=1
Tyle osób ma cos do powiedzenia na temat tej plaży a co o tym sądzi
Zarząd Gospodarki Wodnej, przecież to jest teren zalewowy Wisły i w
związku z tym czy wogóle można tam sytuować jakiekolwiek trwałe
obiekty? Bo jak przyjdzie wielka woda i zniszczy te "piękności" to
kto zapłaci odszkodowanie? No chyba że razem z budową plaży i
pozostałego zaplecza kawiarniano restauracyjnego zostanie wybudowany
kanał ulgi i zniknie zagrożenie powodziowe pod Wawelem.

A tak nawiasem mówiąc to były dwie plaze nad Wisłą, tworzone przez
Wisłę poprzez nanoszenie piasku, więc naturalnie utworzyły się w
zakolach rzeki. Jedna dokładnie naprzeciw Wawelu a druga naprzeciw
ujścia Wilgi
Do k100:
Rysiek jest w porzo, bo jak powszechnie wiadomo:
wszystkie Ryśki, to fajne chłopaki:-)

A teraz poważnie; byłem tam zobaczyć i masz rację k100 - jest potężna rura,
która psuje efekt podświetlonej Młynówki. Zonk!

Ratuszowi urzędole nie mieli na to wpływu, bo koryto rzeki leży w gestii
urzędoli z WZGW (Wojewódzki Zarząd Gospodarki Wodnej).

Istnieje szansa, że ta szpecąca Opolską Wenecję, rura zostanie przykryta.
Gość portalu: chello napisał(a):

> Ratuszowi urzędole nie mieli na to wpływu, bo koryto rzeki leży w gestii
> urzędoli z WZGW (Wojewódzki Zarząd Gospodarki Wodnej).
>
> Istnieje szansa, że ta szpecąca Opolską Wenecję, rura zostanie przykryta.

Koryto kanalu nie ma nic wspolnego z rura a rura nie jest w gestii WZGW.
Wyglada na to ze rurka ta to kanalizacja sanitarna a sprawy kanalizacji
miejskich sa w gestii ratusza. Czyli ratusz musial wiedziec o przeprowadzeniu
tej rurki przez 'wenecje'.

Wyglada mi na to ze ratusz poszedl na latwizne zamiast ryc ulice w srodmiesciu
puscili ja w korycie Mlynowki bo to taniej. Szkoda tylko ze nikt nie
zastanawial sie ze rura ta na stale zniszczy unikalnym urokiem 'opolskiej
wenecji'.
Zastanawiam sie gdzie jest i co robi konserwator zabytkow taki skrupulatny w
innych blachych kwestiach?
czytaj uważnie tekst.
cytat: "Parę lat temu pogłębiono staw rybny (sąsiaduje z rzeką),
którego właścicielem jest gmina Jedlicze. Według biegłych zakłóciło
to naturalny bieg rzeki, która od tamtej pory z większą
siłą "podcina" skarpę.
Migaczowie mają popękany legalnie wybudowany w latach 70. dom.
Nadzór budowlany stwierdził, że pogłębienie stawu było nielegalne.
Zarządcą rzeki jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie."

rozumiesz?
Płynąłem na tym spływie...
...i byłem w śluzie na dole kiedy to się stało.
Chciałbym napisać, że z perspektywy uczestnika ewidentnie cała wina
spoczywa na RZGW (Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej)
Już kiedy zamykali śluzę śmialismy się, że mimo nowoczesnego
mechanizmu hydraulicznego jakis gość musiał stanąć na wrotach i
pasem (sic!) przyciągać je żeby się zamknęły. Przy czym i tak kiedy
zaczęli napuszczać wcale do końca zamknięte nie były...
Poza tym nic dziwnego, że mechanizm nie działa skoro wkłada się
kilkadziesiąt (a może nawet kilkaset) tysięcy w obiekt, z którego
nie można korzystać. Tu przykra uwaga dla władz miasta - nie
wystarczy zbudować śluzę - należałoby jeszcze ją konserwować i
sprawdzać poprawność działania mechanizmów - zwłaszcza przed taką
jak ta imprezą masową.
W przeciwnym razie media za każdym razem zrobią na tyle czarny PR,
że nikt do łódki nie wsiądzie.
I nawet najwiekszy zapał - taki jak ten ludzi z PEGAZa nie ożywi
Odry, a na nowej marinie będzie można sobie piwo wypić na brzegu
patrząc na martwe keje...
Przebudowa koryta Odry
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu ogłosił przetarg na
opracowanie dokumentacji projektowych - projekt budowlany i projekt wykonawczy
wraz z towarzyszącymi usługami dla zadania pt. "Przebudowa koryta rz. Odry na
odcinku od mostów poznańskich kolejowych do ujścia rz. Widawy wraz z
udrożnieniem górnego stanowiska stopnia brzeg dolny" . Czas trwania zamówienia
lub termin wykonania: okres w miesiącach: 24. Termin składania ofert lub
wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu: 24.10.2005 Szczegóły:
www.uzp.gov.pl/biulety/2005/197/197_6507.html
Albowiem - jak wiadomo
jesli czegoś nie ma w sieci, to nie wiadomo, czy istnieje (c: ?
1. Kanał ulgi jest w sieci, szukajcie dalej
2. tereny zalewowe: Zarząd Gospodarki Wodnej, ul. Piłsudskiego w Krakowie,
strona przysta, pomiędzy pałacykiem Ostaszewskich (dziś Hotel Ostoya) a
"Sienkiewiczówką". A także Biuro Planowania Przestrzennego UMK, ul Za Torem 22,
Kraków.
Powodzenia.
H.
helenka17 napisała:
> jesli czegoś nie ma w sieci, to nie wiadomo, czy istnieje (c: ?
- signum temporis ;)

> 2. tereny zalewowe: Zarząd Gospodarki Wodnej, ul. Piłsudskiego w Krakowie,
> strona przysta, pomiędzy pałacykiem Ostaszewskich (dziś Hotel Ostoya) a
> "Sienkiewiczówką". A także Biuro Planowania Przestrzennego UMK, ul Za Torem >
> 22,Kraków.
> Powodzenia.
- dziękuję uprzejmie :)
xyz
Bystrzyca wysypiskiem śmieci dumnych mieszkańców
Kurier z 16.05.2007
INTERWENCJE: Bystrzyca tonie w śmieciach

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie nie nadąża z oczyszczaniem lubelskiego odcinka Bystrzycy. Coraz częściej brakuje też pieniędzy na uporządkowanie koryta rzeki, w którym leżą nie tylko śmieci wyrzucane przez okolicznych mieszkańców, ale również stare lodówki czy pralki.

Tak jest przy ul. Nadbystrzyckiej, koło Lubelskiego Klubu Jeździeckiego, gdzie przewrócone drzewo utworzyło na rzece tamę, przy której gromadzą się części telewizorów, kawałki styropianu, a nawet stara lodówka.
Teresa Zań z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie przyznaje, że nie jest to odosobniony przypadek: – Nie nadążamy już ze sprzątaniem tego typu śmieci. Stan Bystrzycy jest regularnie kontrolowany. Będziemy musieli zająć się uprzątnięciem rzeki, gdyż jesteśmy jej właścicielem. Wiąże się to jednak z dużymi nakładami finansowymi.
W 2007 roku lubelski RZGW na utrzymanie rzek otrzymał tylko 50 tys. zł. Niewielka część tych pieniędzy jest przeznaczona na porządkowanie Bystrzycy.
Andrzej Poncet z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin twierdzi, że problem zaśmiecania Bystrzycy dotyczy całego miasta. – Przy ul. Zawilcowej ludzie wyrzucają glazurę i terakotę, które są nie tylko szkodliwe dla środowiska, ale też szpecą krajobraz. Brak mi już pomysłów, jak przemówić do rozsądku osobom, które te odpady wyrzucają – ubolewa Poncet. ZAI
Z informacji GW wynika, ze za wypadek odpowiada:

a) Mamry Yacht Czarter, poniewaz powstal poza szlakiem wodnym niezgodnie z prawem
(byc moze ma wszystkie pozwolenia i wina lezy po stronie tego, kto takie
pozwolenia wydawal)

b) Regionalny Zarzad Gospodarki Wodnej, jako zarzadca szlakow wodnych, ktory nie
oznakowal konca szlaku wodnego w odpowiednim miejscu

To jest sprawa dla prokuratury o nieumyslne spowodowanie smierci i o ogromne
odszkodowanie dla poszkodowanych w wypadku zeglarzy. Na miejscu poszkodowanych
walczylbym po pierwsze o poprawne oznakowanie niebezpiecznego miejsca, po drugie
skierowalbym sprawe do prokuratury, po trzecie zazadal gigantycznego
odszkodowania za smierc brata, meza.

To sie musi skonczyc i wierze, ze jako bezposredni poszkodowani zajmiecie sie ta
sprawa do konca, wlacznie z ukaraniem winnych. Jesli to ma byc panstwo prawa, to
sami musimy pilnowac zeby je egzekwowano.
Wyrazy wspolczucia.
Za ustawienie znaków na szlaku odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w
Giżycku.

- Znak ostrzegający o kablach stoi tam, gdzie kończą się wody żeglowne. Nie
można go przestawić nawet kilkadziesiąt metrów dalej, bo znaki mogą być tylko
na szlaku. Reguluje to ustawa o żegludze śródlądowej. To żeglarze powinni
bardziej uważać - mówi Stanisław Piwkowski, kierownik tamtejszego Inspektoratu.

- Doszło do tragedii. By zapobiec kolejnym, warto dogadać się po ludzku i
postawić ostrzeżenie - nalegam.

- Ja nie mogę. Może prokuratura? - odpowiada.

Bardzo poruszyła mnie ta tragedia. A powyższy cytowany fragment tekstu..jest
dla mnie kompletnie niezrozumiały. Tym bardziej..że zginął człowiek..
Współczuję Rodzinie.
po pierwsze primo - zarządca Wisły to Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej i to
oni dają ciała zarówno z pogłebianiem Wisły jak i budową wałów w Gmurach-
przypomnę tylko, że pod koniec lat 90-tych za zaproszenie Kolczyńskiego, ten
teren wizytował były minister ochrony środowiska, Szyszko!!! obiecywał dużo, a
co zrobili??? NIC!!!!!
decyduja decyduja, w sprawie natury 2000 wiecej do powiedzenia maja ministerstwo
transportu, zarzad gospodarki wodnej i lasy panstwowe niz ministerstwo
srodowiska, jak oni chca tak w polsce wyznacza sie obszary, i nie ma gadania,
kwestie przyrodnicze sa najmniej waznew, grunt zeby drogowcy nie mieli
problemow, no a ze za to unia nas przed trybunal postawi i posypia sie kary, to
co tam spoleczenstwo zaplaci,
telen administruje chyba Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych czy
inny zarząd gospodarki wodnej- to rozległe rozlewisko przy rzece, nie wiem czy
zwracanie im uwagi wyjdzie tym bobrom na zdrowie- w końcu u nich ochrona
przyrody pojmowana jest w swoisty sposób- patrz los dębów gdy nie mogli się
przecisnąć z ładunkiem na śluzę bartoszowicką
pozdrawiam
ANNO - COBY WIECEJ CI SIE CISNELO ...

CALUTKIM KANALEM RZADZI REGIONALNY ZARZAD GOSPODARKI WODNEJ
W GDANSKU, POPRZEZ INSPEKTORAT W TCZEWIE I NADZOR NA MIEJSCU

TO RZGW PODLEGA BEZPOSREDNIO POD MINISTERSTWO

RZGW NIE MA W STATUCIE SLOWA "TURYSTYKA"

KUMASZ ?
Na wałach Wisły powstają trasy rowerowe

Marcin Czyżewski 20-09-2004 GW

Bez samochodów, bez stresu, wzdłuż przyjemnie szemrzącej wody - tak już wkrótce będą podróżowali rowerzyści wzdłuż królowej polskich rzek. Na wałach Wisły powstają trasy rowerowe.

Choć jazda na rowerze to coraz popularniejszy sposób na spędzanie wolnego czasu, ścieżek rowerowych na Podbeskidziu wciąż nie ma zbyt dużo. Znaczna część z wytyczonych szlaków prowadzi istniejącymi drogami, gdzie rowerzyści muszą uważać na pędzące auta i nierówności.

Jednak już wkrótce przybędzie tras rowerowych. Powstają one na wałach Wisły. Jerzy Malik, burmistrz Skoczowa, opowiada, że od zeszłego roku trwają prace zabezpieczające koryto i brzegi tej rzeki przed powodziami. W ich ramach Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach remontuje m.in. wały przeciwpowodziowe. - Umówiliśmy się, żeby w trakcie tych prac wykonano na wałach podbudowę, a my ją utwardzimy asfaltem. W ten sposób powstanie bardzo wygodna ścieżka dla rowerzystów - mówi Malik.

Trasa będzie prowadzić na prawym wale Wisły. Do tej pory wyasfaltowano już jej dziewięciokilometrowy odcinek. Władze Skoczowa wydały na to 70 tys. zł. W granicach miasta powstaną jeszcze kolejne dwa kilometry. - To wymarzone miejsce do jazdy. Cały czas pedałuje się wzdłuż rzeki, nie ma samochodów, nie ma stresu, że ktoś w nas uderzy, można spokojnie wybrać się razem z dziećmi. Już niewiele brakuje, żeby przejechać wałami z samej Wisły, przez Ustroń, aż po Ochaby, czyli 33 km. To będzie duża atrakcja dla turystów - dodaje Malik.

Lidia Forias, szefowa Wiślańskiego Centrum Kultury i Informacji, mówi, że w Wiśle prace przy wałach prowadzone są teraz na odcinku od Jonidła do Nowej Osady. - Gdy się skończą, przez większość naszych wałów da się już przejechać na rowerze. Jednak już dzisiaj widać, jakie jest na to zapotrzebowanie. Mnóstwo ludzi wybiera się na takie przejażdżki tam, gdzie już się da jeździć wzdłuż rzeki - mówi Forias.
> Nie wiem tylko dlaczego tereny Kuźnicy podlegają Gliwicom , a nie Dąbrowie?

A czy w Dąbrowie jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej?
"Prokuratura zgadza się ze stanowiskiem posła Stanisława Gorczycy, że most na
Szkarpawie w Drewnicy jest budowany z naruszeniem prawa i zagraża interesom
Elbląga. Ma jednak nadzieję, że zainteresowane strony same dojdą do
porozumienia.

Przypomnijmy, 18 sierpnia poseł elbląski poseł Platformy Obywatelskiej
Stanisław Gorczyca zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Elblągu o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa w trakcie podejmowania decyzji o budowie mostu na
rzece Szkarpawie łączącego Drewnicę i Żuławki. Chodzi o to, że budowany most
uniemożliwi przepływanie Szkarpawą jednostek dłuższych niż 56 metrów. Zdaniem
posła inwestor nie dokonał prawem przewidzianych konsultacji przed podjęciem
decyzji o budowie. W rezultacie na Zalew Wiślany oraz do budowanego w Elblągu
portu morskiego nie będą mogły wpłynąć jednostki, do przyjmowania których Zalew
i port są przystosowane.

Prokuratura ustaliła, że tzw. „wymagania administracyjne” winien był ustalić
administrator rzeki, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku. RZGW
zaopiniował projekt budowy mostu i na podstawie tejże opinii 15 listopada 2002
r. wydano pozwolenie wodno-prawne oraz pozwolenie na budowę. Żaden z tych
dokumentów nie został zaskarżony w trybie administracyjnym. Dopiero w trakcie
budowy mostu zwrócono uwagę, że utrudni on korzystanie z rzeki jako drogi
wodnej II klasy, a podniesienie parametrów rzeki do III klasy wymagać będzie
poniesienia dodatkowych kosztów. Ten koszt, obejmujący przebudowę toru
podejściowego i wzmocnienie brzegów, wyniesie około 8 milionów zł.

W opinii prokuratury „w świetle powyższych ustaleń zarzuty podnoszone przez
zawiadamiającego Stanisława Gorczycę znalazły potwierdzenie”. Prokuratura
uznała jednak, że postępowanie w tej sprawie należy umorzyć, gdyż „nadal trwają
konsultacje między zainteresowanymi podmiotami”.

W tej sytuacji poseł Stanisław Gorczyca postanowił wstrzymać się od dalszych
działań do czasu zakończenia owych konsultacji. Wyraża też nadzieję, że
konsultacje zakończą się stanowiskiem zgodnym z interesem Elbląga.

- Przez cały czas będę przyglądał się tej inwestycji. Jeśli w którymś momencie
uznam, że zagraża ona interesom Elbląga i miejscowości położonych nad Zalewem
Wiślanym, podejmę stosowne działania. Mam jednak świadomość, że będą one
musiały być bardzo radykalne, dlatego liczę, iż fakt potwierdzenia przez
prokuraturę podnoszonych przeze mnie zarzutów pozytywnie wpłynie na przebieg
konsultacji - informuje poseł Stanisław Gorczyca."

Za portEl
Gość portalu: ww napisał(a):

> Wędzonka, popraw ten link bo prowadzi donikąd.

Dziwne, mi dziala dobrze, mimo ze faktycznie wyglada nieco zagadkowo...

Dla wszystkiego przytocze kawalek o ktory chodzi:
"Art. 81 ustawy "Prawo wodne" precyzyjnie reguluje kompetencje organów
administracji rządowej i samorządowej w zakresie ochrony przeciwpowodziowej.
Według jej zapisów odpowiedzialny za stan urządzeń hydrotechnicznych w obrębie
większych rzek (na terenie Wrocławia w obrębie Odry i jej kanałów oraz
Bystrzycy) jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, jednostka administracji
rządowej podległa Ministrowi Ochrony Środowiska. Właścicielem urządzeń wodnych
na pozostałych rzekach (na terenie Wrocławia są to Ślęza, Oława i Widawa),
polderów oraz niemal wszystkich wałów, w tym odrzańskich, jest samorząd
wojewódzki, który zarządza nimi poprzez Regionalny Zarząd Melioracji i Urządzeń
Wodnych. Organem nadzorującym pracę Regionalnego Zarządu Melioracji i Urządzeń
Wodnych jest Zarząd Województwa Dolnośląskiego, kierowany przez marszałka
Emiliana Stańczyszyna (...) Samorząd miejski, zgodnie z cytowanym już art. 81
ustawy "Prawo wodne", zobowiązany jest do działań z zakresu ochrony
przeciwpowodziowej, polegających na przygotowaniu i prowadzeniu samej akcji w
czasie wystąpienia powodzi."

>
> A kto się czepia Zdroja?

A, witamy nowego usera na forum! :)
Co do pytania: nie slyszales o zmowie przeciw narodowi polskiemu? Ci o ktorych
pytasz to zbiegiem okolicznosci Ci sami co ja zdemaskowali...

> Przecież on nic nie miał do gadania przy Łanach.
> Pretensje o ile pamiętam były do Zaleskiego. A teraz to sobie możemy pogdybać
> ile milimetrów niższa byłaby fala po zalaniu Łanów.
> Ja Zdroja za powódź cenię i nie zgodzę się, że jedynie starał się zaistnieć w
> mediach. Facet robił co umiał i przeważnie mu wychodziło. Całe te sztaby i
> komitety miejskie i wojewódzkie były kompletnie bezradne i patrzyły na Zdroja
> w TD.
>
> W ogóle rozczulają mnie rzesze mądrych po szkodzie. A jak było trzeba
> tłumaczyć ludziom by nie kładli worków w poprzek nurtu to nie było komu.

Dodam ze jeden jest smiertelnie obrazony ze Zdroju nie rozdal mieszkancom map
geodezyjnych Wroclawia... Bo tak jak w jednych katastrofa budzi poczucie
solidarnosci, tak w innych, widac, nieodkryte talenty geodetow!

Pozdrawiam! :)
Północny lub Herberta

Sześć pasów dla aut, tory dla szybkiego tramwaju, rekordowo długie przęsło dla
statków - oto pomysły na most Północny.

Most z dwoma stalowymi dźwigarami w formie łuków

Betonowa przeprawa z torowiskiem pośrodku pomostu
Dzisiaj władze Warszawy ogłoszą wyniki konkursu na koncepcję odcinka trasy
mostu Północnego, między Wisłostradą a ul. Modlińską o długości3,1 km. "Rz"
jako pierwsza dotarła do wszystkich siedmiu propozycji przedstawionych przez
biura projektowe.

- Architekci popuścili wodze fantazji. Koncepcje są bardzo oryginalne - ocenia
Witold Chodakiewicz, pełnomocnik do spraw budowy mostu Północnego.

Na moście auta będą miały po trzy pasy w każdą stronę. Obok jezdni biegną
ścieżki rowerowe i chodniki z zaskakującymi formą przystankami. Projektanci
mieli różne pomysły na przeprowadzenie mostem tramwajów: na deskach
kreślarskich jeżdżą między jezdniami, z boku lub pod spodem (jak na moście
Gdańskim).

Jeden z architektów proponuje budowę dźwigarów w formie łuków, z których
zwieszają się liny podtrzymujące główny pomost. Inni przewidują stalowe
kratownice nad lustrem wody albo betonowe "płetwy" obok chodników. W kolejnej
koncepcji podpory mają kształt liter V, które po zmierzchu będą efektownie
podświetlane. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wydał zgodę na umieszczenie
tylko jednej podpory w nurcie rzeki. Odległość między filarami musi wynosić
minimum 150 metrów. A to oznacza budowlany rekord Polski (most autostradowy pod
Toruniem ma przęsło długości 140 metrów).

Dzisiaj prezydent Warszawy Lech Kaczyński wskaże dwa najlepsze opracowania.
Zwycięskie biura projektowe dostaną po 450 tys. zł nagrody.

Jednocześnie zostaną zaproszone do negocjacji, których stawką będzie
wielomilionowy kontrakt "z wolnej ręki" na opracowanie projektu budowlanego.

- Zaraz po jego otrzymaniu ogłaszamy przetarg na realizację. Przeprawa będzie
płaska. Bez żadnych "pułapek" dla ptaków, w sprawie których protesty składają
później ekolodzy - mówi Andrzej Urbański, wiceprezydent Warszawy.

Grupa stołecznych radnych PiS ma pomysł, by most Północny został nazwany
imieniem Zbigniewa Herberta. W ciągu najbliższych dni mają rozmawiać w tej
sprawie z rodziną zmarłego poety.

Izabela Kraj, Konrad Majszyk
waldek_roszak napisał:
> Postaram się to sprawdzić w naszym Wydz. Ochr. Środowiska.

Rozmawiałem z naszym Wydz. Ochr. Środowiska (dalej WOŚ).
Znają sprawę, ponieważ było kilka zgłoszeń od mieszkańców. WOŚ ma
podpisaną umowę z firmą, która ma wykonywać różne prace związane
z „czyszczeniem” pasa drogowego, polegających na usuwaniu
niebezpiecznych drzew, gałęzi i krzewów.

Do tej firmy „poszło” zlecenie w sprawie interesującego nas odcinka
Białołęckiej. Prace powinni już zacząć wykonywać.

Jeżeli w przyszłości pojawią się podobne problemy, to proszę o
bezpośredni kontakt z WOŚ:

Osobą odpowiedzialną za takie sprawy jest p.Anna Kowalik
tel. 7417299, 7417298, 7417291 wew. 113
Można też wysłać e-mail do p.o. Naczelnika WOŚ:
akiryluk@bialoleka.waw.pl

waldek_roszak napisał:
> Nie znam sprawy, ale sądzę (jak pisze eda-w), że jednym z
> problemów jest sprawa własności drogi. Ul.Białoęcka to tzw. droga
> powiatowa. Nie zarządza więc nią dzielnica Białołęka. Zarządcą
> drogi jest w tym wypadku Zarząd Dróg Miejskich (ZDM). Nie jestem
> fachowcem, ale wydaje mi się, że to właśnie oni powinni być
> odpowiedzialni za sprawę spadających gałęzi.

Powyższe jest rzeczywiście trochę bardziej skomplikowane...

Na północ od pętli autobusowej jest „bałagan”. Wg planów Białołęcka
aż po Kobiałkę powinna być drogą powiatową. Niestety część działek
jest nadal w rękach prywatnych lub należą do różnych instytucji
państwowych. Dla przykładu najbardziej interesujący nas teren
bezpośrednio na północ od pętli należy do skarbu państwa i jest
we „władaniu” Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej. Jest to jedna
wielka działka. Co ciekawe nie ma tam nawet wydzielonej działki na
pas drogowy ul.Białołęckiej! W związku z powyższym, na tym odcinku
Białołęcka formalnie nie istnieje! Jeździmy więc sobie taką „dziką”
drogą. Z tego co usłyszałem sprawą uporządkowania własności ma się w
końcu zając Rada Miasta.

Mając na uwadze powyższe informacje, wydaje się, że
odpowiedzialnością za „oczyszczenie” pasa drogowego powinna spaść na
Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Oficjalnie ta droga nie istnieje,
więc zapewne nie możemy na to liczyć.

Takich nieuregulowanych spraw własnościowych jest bardzo dużo w
naszej dzielnicy. „Oczyszczanie” trzeba jednak wykonywać i robi się
to korzystając z funduszy naszej dzielnicy.

Pozdrowienia

Waldek Roszak
> no i znowu "przezabawne" przepychanki....

A miało być o likwidacji województw :-)
Jest chyba szansa na zmianę granic. Samoobrona jako warunek przystąpienia do
koalicja stawia sprawę utworzenia województwa środkowopomorskiego. Województwa
jeszcze nie ma, a już się kłóca gdzie - Koszalin, czy Słupsk, mają być władze.
Ale nie w tym rzecz. To ewentualne województwo mogłoby być dobrym i co ważne
uzasadnionym powodem skorygowania granic pomorskiego i przyłaczenia Elbląga
wraz z okolicami do Pomorza.
Taki manewr już był raz w powojennej histori Polski (do wiadomości młodszych
chodzi mi o II wojnę swiatową, a nie polsko-jaruzelską). Otóż 14 marca 1945
roku utworzono 14 wojewodztw. W Okregu mazurskim znalazły się powiaty elbląski,
sztumski, kwidzyński i malborski. 7 lipca tego roku powiaty Powiśla włączono do
woj. gdańskiego, a powiaty: ełcki, olecki i gołdapski do woj. białostockiego.
Taki stan trwał do 1975 roku gdy z dawnego województwa olsztytńskiego odłączono
powiaty braniewski i pasłęcki (na rzecz woj. elbląskiego), a piski, giżycki,
węgorzewski i część mrągowskiego (Mikołajki) włączono do woj. suwalskiego.
Tyle historii. Mam jednak wątpliwości, czy w ogólnym rozrachunku na tej
roszadzie Elbląg zyska (o słyszę już krakanie :-)). Bliskość Gdańska spowoduje,
że w mieście nie będzie potrzeby utrzymywania delegatur urzędów samorzadowych i
państwowych, władze w gdansku nie będą inwestować w konkurencyjny port (zresztą
i tak już rzuciły portowi-Elblągowi kłody pod nogi w postaci ciasnego mostu na
Szkarpawie w Drewnicy, inwestycję opiniował Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej
w Gdańsku), gdańszczanie zainteresowani sa budową autostrady A1, co
zmarginalizuje "7", Cieśniny pilawskiej Kacapy raczej nie otworzą, a w
Pomorskiem o kanale przez Mierzeję, to wnukom będzie można opowiadać, że taki
pomysł był. Co w zamian? Realnie? Nie, pobożne życzenia.
Niby zgadza się, ale nie wszystko. Kredyt Banku Światowego na budowę pola odkładu wynosił nie 17 mln dolarów (skąd Kraśnicki wziął tę kwotę???), ale 2,4 mln dolarów, które i tak nie wystarczyłyby na budowę pola - wstępna wycena kosztów wynosi ok. 20 mln zł.
O zmianę przepisów dotyczących składowania zanieczyszczonego urobku walczyły już w 2004 roku Urząd Morski i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, a nie tylko wojewoda Wziątek - bez skutku. Wprawdzie podobny urobek jest w innych krajach UE raczej oczyszczany, niż składowany, ale nigdzie też nie funkcjonuje kategoryczny zakaz składowania, jak u nas. Holendrzy budują z takiego urobku sztuczne wyspy, oczywiście zabezpieczone przed przedostawaniem się zanieczyszczeń do wody. Nie mówiąc już o tym, że po oczyszczeniu urobku (za duże pieniądze: 20 - 90 euro za 1 m3) pozostaje zwykle 20 - 60% zanieczyszczonego granulatu (reszta to czysty piasek), który również trzeba gdzieś składować.
Przypomnijcie sobie, jak histerycznie zareagowali szczecińscy "ekolodzy" i część Rady Miasta (włącznie z obecną panią poseł Masłowską) na planowaną budowę pola odkładu.
Niedobry jest pomysł Zalewskiego, aby "urobek z dna Odry jako czysty mógł trafić na istniejące pola refulacyjne". Ten urobek nie jest czysty i na istniejące, nie uszczelnione pola refulacyjne trafić w żadnym razie nie może. Potrzebne jest albo uszczelnione składowisko (jeżeli uda się zmienić przepisy), albo oczyszczalnia + składowisko w znacznej odległości od wody (co można zrobić bez zmiany przepisów, ale za straszne pieniądze).
Ministerstwo Środowiska proponowało, by zamiast składowiska zbudować "budowlę regulacyjną kształtującą brzegi jeziora Dąbie - z wykorzystaniem urobku zanieczyszczonego". Dla mnie byłaby to ewidentna próba obejścia przepisów (głupich, ale obowiązujących). Tak to jest, jak najpierw wydaje się durne regulacje, a potem - zamiast je zmienić - kombinuje się, jak je obejść.
Ciekawa jest kariera P. Karwowskiego. Najpierw MPO, teraz lotniska, a niedługo
Zarząd Gospodarki Wodnej. Co takiego ma i potrafi ten pan?
Jak na razie pokazał, że nie umie, ale to chyba nie jest ważne dla władzy.
Jak sie nie ma pomyslu i pieniedzy...To...
To najlepszym wyjsciem, jest uzycie siekiery. (((

Z braku pieniedzy zaplanowali wyciecie drzew !!!
25 osób dyskutowało w piątek o planowanej wycince 10 tys. drzew nad Wisłą.
Dowiedzieli się, trzeba wysłać drwali, bo nie pomysłu ani pieniędzy na inne
chronienie maista przed powodzią
Drzewa rosnące między mostami Poniatowskiego i Siekierkowskim mają pójść po
topór zimą. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej twierdzi, że to konieczne, bo
w razie nadejścia dużej fali spiętrzą wodę, a ta zaleje miasto. Protestują
przeciw temu organizacje ekologiczne.
O tym, czy wycinka jest konieczna, rozmawiano wczoraj w kawiarni przy ul.
Chłodnej 25. Debatę zorganizował Przemek Pasek, prezes fundacji "Ja Wisła".
Choć przyznaje, że rzeka może stanowić zagrożenie powodziowe, to dodał, że
wycinając drzewa w pień, pozbawi się zwierzęta siedlisk.
- Zamiast wycinać powinniście najpierw zrobić projekt pielęgnacji zieleni i
zagospodarowania terenu - poprała go dr Ewa Gacka-Grześkiewicz z Wyższej
Szkoły Ekologii i Zarządzania.
- A kto miałby zafundować taki projekt? - pytał Jerzy Zieliński, zastępca
dyrektora RZGW. Po czym sam sobie odpowiedział: - Miasto, bo my jesteśmy zbyt
ubodzy. Nawet za tę wycinkę musi zapłacić ratusz.
Biedą swojego urzędu tłumaczył też brak innych pomysłów na Wisłę. I
przekonywał, że tereny, na których już wycięto drzewa, "wyglądają całkiem
dobrze".
Z sali padło też pytanie, dlaczego inwentaryzację przeznaczonych do wycinki
drzew robiły niekompetentne osoby. Przemek Pasek uściślił: - Inwentaryzację
robił inż. Mirosław Lisowski, który nie odróżnia topoli szarej od czarnej. O
tej drugiej myślał, że to chore drzewo, bo ma zgrubienia na pniu. Z kolei
Anna Michna z RZGW nie odróżnia nawet wierzby od topoli.

Zainteresowani ocaleniem chociaż części drzew pytali, jak się ma ta planowana
rzeź do pomysłu stworzenia Wiślanego Parku Przyrodniczego. - Nie przeszkodzi
to w tworzeniu parku, bo wycinka objemie pas o szerokości tylko
kilkudziesięciu metrów - zapewnił Zieliński.
Przemek Pasek natychmiast sprostował: - To nieprawda. Na Saskiej Kępie drzewa
mają być wycięte aż w 98 proc.
Dyskutanci naciskali, by Zieliński wyjaśnił, w jaki sposób drzewa mogą
ściągnąć powódź na Warszawę. - Śmieci płynące z rzeki zatrzymają się właśnie
na nich, tworząc zaporę - odparł.
"Gazeta" spytała, dlaczego w takim razie od roku RZGW nie zlikwidował
nielegalnego płotu koło klubu Nimfa niedaleko mostu Łazienkowskiego, na
którym też z pewnością zatrzymałyby się śmieci. - Pani wykropkuje miejsce na
moją odpowiedź, a ja dostarczę ją w poniedziałek - odparł.
Rospuda po gdańsku
W sprawie ujęć wody wypowiadał się Regionalny Zarząd Gospodarki
Wodnej i uznał on, że taka inwestycja jest tam dopuszczalna.
Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopin...
Już dawno pisałem, że w Mieście stołecznem Warszawie najważniejszy jest ZDM i
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, a nie jacyś tam architekci czy urbaniści
(o mieszkańcach nawet nie wspomnę).
Gościu kaziu, najpierw poznaj kompetencje różnych organów państwa, a dopiero
potem udawaj, że myślisz. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu
zawsze podlegał i podlega Rządowi
Wodą na Białoruś. Połowicznie
Nie ma Zarządu Dróg Wodnych, ale jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie. Polecam lekturę: rzgw.warszawa.pl/ns.html
błąd w artykule
Nie ma Zarządu Dróg Wodnych, ale jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie. Polecam lekturę: rzgw.warszawa.pl/ns.html
Zgodnie z umową Zarząd Gospodarki Wodnej może w każdej chwili wypowiedzieć
dzierżę bez odszkodowania.
wlascicielem zbiornika jest Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie i to do nich trzeba uderzac
Oświadczenie Radia Maryja w związku z artykułem Gazety Wyborczej
o. Jan Król (2007-12-16)

OŚWIADCZENIE

W związku z artykułem, który został opublikowany w sobotnio - niedzielnym
wydaniu Gazety Wyborczej pt. "Rydzyk bierze port", jesteśmy zmuszeni do złożenia
niniejszego oświadczenia i zaprotestowania wobec manipulacji, kłamstw i
insynuacji, które zawiera niniejszy tekst.

Prawdą jest, że Prowincja Warszawska Redemptorystów (nie O. Tadeusz Rydzyk)
podpisała umowę na dzierżawę terenu z Rejonowym Zarządem Gospodarki Wodnej w
Gdańsku. Zanim doszło do podpisania tejże umowy wniosek Zgromadzenia przeszedł
całą procedurę zgodnie z obowiązującym w tym zakresie prawem.

Nieprawdą jest, że O. Tadeusz Rydzyk lub Zgromadzenie Redemptorystów cokolwiek
"bierze". Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej wyznaczył bowiem cenę dzierżawy
zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami.

Nieprawdą jest, jak sugerują autorzy tejże publikacji, że do Portu Drzewnego
"wiedzie nowa asfaltowa droga".

Nieprawdą jest, jakoby O. Tadeusz Rydzyk, w związku z wnioskiem o dzierżawę tego
terenu "otworzył szeroko antenę przed Szyszką". Minister Środowiska Pan prof.
Jan Szyszko, podobnie jak wiele innych osób, gęsto był i będzie zapraszany do
Radia Maryja i TV Trwam. Jest bowiem wybitnym fachowcem, a równocześnie patriotą
broniącym interesu narodowego.

Nie odnosimy się do informacji, jakoby w spalonym samochodzie Pani Julii Pitery
odnaleziono jakieś dokumenty dotyczące tej sprawy, oraz insynuacji Gazety.
Uczynimy to w innym miejscu i trybie.

Tekst Gazety Wyborczej i wypowiedzi pani minister Julii Pitery traktujemy jako
kolejny atak na niezależne media Radio Maryja, TV Trwam oraz osobę O. Tadeusza
Rydzyka, jako próbę budowania demokracji dla wybranych i wolności słowa dla
niektórych, a także odwracanie uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które
domagają się szybkiego rozwiązania.

O. Jan Król CSSR
Naprawdę prawdziwe są informacje podane w GW?
To jest prawda komsomolska!

Oto tekst oświadczenia redemtorystów,
o ktorym mowa w ostatnim akapicie artykułu

"Oświadczenie

W związku z artykułem, który został opublikowany w sobotnio-
niedzielnym wydaniu "Gazety Wyborczej" pt. "Rydzyk bierze port",
jesteśmy zmuszeni do złożenia niniejszego oświadczenia i
zaprotestowania wobec manipulacji, kłamstw i insynuacji, które
zawiera niniejszy tekst.

Prawdą jest, że Prowincja Warszawska Redemptorystów (nie o. Tadeusz
Rydzyk) podpisała umowę na dzierżawę terenu z Rejonowym Zarządem
Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Zanim doszło do podpisania tejże umowy,
wniosek Zgromadzenia przeszedł całą procedurę zgodnie z
obowiązującym w tym zakresie prawem.

Nieprawdą jest, że o. Tadeusz Rydzyk lub Zgromadzenie Redemptorystów
cokolwiek "bierze". Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej wyznaczył
bowiem cenę dzierżawy zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie
przepisami.

Nieprawdą jest, jak sugerują autorzy tejże publikacji, że do Portu
Drzewnego "wiedzie nowa asfaltowa droga".

Nieprawdą jest, jakoby o. Tadeusz Rydzyk w związku z wnioskiem o
dzierżawę tego terenu "otworzył szeroko antenę przed Szyszką".
Minister środowiska pan prof. Jan Szyszko, podobnie jak wiele innych
osób, często był i będzie zapraszany do Radia Maryja i TV Trwam.
Jest bowiem wybitnym fachowcem, a równocześnie patriotą broniącym
interesu narodowego.
Nie odnosimy się do informacji, jakoby w spalonym samochodzie pani
Julii Pitery odnaleziono jakieś dokumenty dotyczące tej sprawy, oraz
insynuacji "Gazety". Uczynimy to w innym miejscu i trybie.

Tekst "Gazety Wyborczej" i wypowiedzi pani minister Julii Pitery
traktujemy jako kolejny atak na niezależne media Radio Maryja, TV
Trwam oraz osobę o. Tadeusza Rydzyka jako próbę budowania demokracji
dla wybranych i wolności słowa dla niektórych, a także odwracanie
uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które domagają się
szybkiego rozwiązania.

o. Jan Król CSsR
Toruń, 15 grudnia 2007 r."

zrodło:

www.naszdziennik.pl/

Proszę mi pokazać, w którym zdaniu ks. Jan Krol
"przyznał, ze wszystkie informacje o działce
120/2 podane w sobotniej >Gazecie< są prawdziwe".
"nieznani sprawcy" to sfora dzikich tuskow
- Od pewnego czasu katolicy w Polsce są niepokojeni
informacjami o coraz to nowych, skoordynowanych przez
"nieznanych sprawców" atakach ...

Wsciekle stado dzikich tuskow atakuje.

Nikt nie chciał tej ziemi, poza redemptorystami
- Działka nad brzegiem Wisły w Toruniu została wydzierżawiona
Prowincji Ojców Redemptorystów przez Regionalny Zarząd Gospodarki
Wodnej w Gdańsku legalnie - twierdzi Mariusz Gajda, prezes Krajowego
Zarządu Gospodarki Wodnej (KZGW). Jak poinformował na specjalnie
zwołanej konferencji prasowej, redemptoryści byli jedynymi w tym
czasie chętnymi do dzierżawy działki w Porcie Drzewnym, oraz że
stawka, jaką płacą za dzierżawę, jest zgodna z obowiązującymi
przepisami i taka jak dla dzierżawcy komercyjnego. Gajda tłumaczył
również, że wysokość opłat za dzierżawę jest zgodna z przepisami i
jest co roku ustalana, zależy bowiem od ceny kwintala żyta. Dlatego -
według Gajdy - w przyszłym roku będzie na pewno wyższa niż w tym,
gdyż wzrosły ceny zbóż. Prezes KZGW poinformował także, że poprzedni
dzierżawca działki Toruńskie Stowarzyszenie Żeglarskie "Szkwał"
płaciło czynsz po preferencyjnej stawce 27 gr za metr, a więc o
wiele niższej niż płacą redemptoryści.
Gajda stwierdził też, że toruński Yacht Klub, który wedle "GW"
również starał się o ten grunt, złożył swój wniosek już po tym, jak
podpisano umowę ze zgromadzeniem. Chybiony jest poza tym inny zarzut
gazety, że we wcześniejszych latach odrzucano wnioski o dzierżawę
działki pod inwestycje, a redemptorystom zezwolono na budowę sali
audiowizualnej, pomieszczeń administracyjnych i sportowych. Jednak
jeszcze do 2006 roku planowano budowę kaskady dolnej Wisły i te
tereny na to rezerwowano. Plany te jednak zarzucono.
- Ta sprawa jest stosunkowo niewielkiej wagi. Natomiast z tego, co
wiem, rzeczywiście ta umowa jest podpisana całkowicie zgodnie z
prawem. Ta umowa daje dość duże pieniądze Regionalnemu Zarządowi
Gospodarki Wodnej - mówił w sobotę na ant
Mihnik zbuduje tame i zaleje dzialke o. Rydzyka
Mihnik zbuduje tame i zaleje dzialke o. Rydzyka
GW podaje sensacje o tamie, ktora tylko im
wiadomy inwestor zamierza wybudowac na Wisle
i zalac posesje Redemptorystow. Sadzac po
tych konfidentnych wiadomosciach, takim
inwestorem bedzie Mihnik i g. Wyborowa.
* * *
Nikt nie chciał tej ziemi, poza redemptorystami
- Działka nad brzegiem Wisły w Toruniu została wydzierżawiona
Prowincji Ojców Redemptorystów przez Regionalny Zarząd Gospodarki
Wodnej w Gdańsku legalnie - twierdzi Mariusz Gajda, prezes Krajowego
Zarządu Gospodarki Wodnej (KZGW). Jak poinformował na specjalnie
zwołanej konferencji prasowej, redemptoryści byli jedynymi w tym
czasie chętnymi do dzierżawy działki w Porcie Drzewnym, oraz że
stawka, jaką płacą za dzierżawę, jest zgodna z obowiązującymi
przepisami i taka jak dla dzierżawcy komercyjnego. Gajda tłumaczył
również, że wysokość opłat za dzierżawę jest zgodna z przepisami i
jest co roku ustalana, zależy bowiem od ceny kwintala żyta. Dlatego -
według Gajdy - w przyszłym roku będzie na pewno wyższa niż w tym,
gdyż wzrosły ceny zbóż. Prezes KZGW poinformował także, że poprzedni
dzierżawca działki Toruńskie Stowarzyszenie Żeglarskie "Szkwał"
płaciło czynsz po preferencyjnej stawce 27 gr za metr, a więc o
wiele niższej niż płacą redemptoryści.
Gajda stwierdził też, że toruński Yacht Klub, który wedle "GW"
również starał się o ten grunt, złożył swój wniosek już po tym, jak
podpisano umowę ze zgromadzeniem. Chybiony jest poza tym inny zarzut
gazety, że we wcześniejszych latach odrzucano wnioski o dzierżawę
działki pod inwestycje, a redemptorystom zezwolono na budowę sali
audiowizualnej, pomieszczeń administracyjnych i sportowych. Jednak
jeszcze do 2006 roku planowano budowę kaskady dolnej Wisły i te
tereny na to rezerwowano. Plany te jednak zarzucono.
- Ta sprawa jest stosunkowo niewielkiej wagi. Natomiast z tego, co
wiem, rzeczywiście ta umowa jest podpisana całkowicie zgodnie z
prawem. Ta umowa daje dość duże pieniądze Regionalnemu Zarządowi
Gospodarki Wodnej - mówił w sobotę na antenie Radia Maryja Jan
Szyszko, były minister środowiska. www. Naszdziennik.pl
Regionaln Zarzad Gospodarki Wodnej auf deutsch?
j.w.
Pytanie a co wie Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu? Co to dla
nich trzy domy na ul.Krapkowickiej oni pie..mi sie nie zajmuja maja
powazniejsze sprawy na glowie.
myslą, mową i uczynkiem...
Niech "pan" (piszę tak z premedytacją, po tym jak jakis rządzący Polską, zdaje
się "syn" Giertych krzyczał w tv, iz aferą nie są słowa gwaiazdora z Torunia,
lecz ordynarne nazwanie przez dziennikarkę "ojca" słowem "pan"), niech wiec pan
R. grzeszy myslą i mową...
Nie jestem zwolennikiem zasady "nie ma wolności dla wrogów wolności"
Ale uczynki są łatwiejsze do oceny - także prokuratorskiej
Uczciwe - zaznaczam UCZCIWE - skontrolowanie finansów, zarówno przychodów, jaki
i wydatków (i podatków) pana R. i jego koncernu.
Niejaki K. Marks kiedyś napisał, iz Kościół łatwiej zniesie zamach na 10
przykazań, niż na 1 % swoich dochodów
Nie widzicie tego wokół?
Za komuny znajomy, pobożny kierowca przyznał mi się, że co tydzień dostaje
rozgrzeszenie za benzynę którą w firmie podkradał. Za "kanisterek" dla księdza.
Uczciwa - zaznaczam UCZCIWA - ocena zgodności z prawem tych najróżniejszych
urzedników, którzy wręcz na siłę pana R. starają się uszczęśliwiać "datkami" z
naszego wspólnego majatku...
Za tej samej komuny proboszcz przy wódeczce mi opowiadał, iż miejscowy dyektor
to wprawdzie partyjniak, ale swój chłop - bo na dach kościoła deficytową blachę
miedzianą sprzedał poniżej ceny złomu.
Więc np. dziś "przez przypadek" jakiś Zarząd Gospodarki Wodnej nie przedłużył
klubowi żeglarskiemu dzierzawy przystani, "przez przypadek" obok zaczyna się
latyfundium pana R. i "przez przypadek" jeszcze ten pan nie zdecydował się, czy
co tam bedzie budowac, a już państwowy zarząd zdecydował, ze czynsz wyniesie za
parę hektarów, wcale nie nieużytków, jakieś 20-30 tysięcy złotych. Rocznie -
nie miesięcznie. Z prawem pierwokupu dla p. R.
To już prałat Jankowski, by koncesję na kopanie bursztynu dostać, musiał
premierowi Millerowi butelke Monsignore postawić...
Dziś każdy premier, nawet ten z Krakowa, chętnie p. R. postawią szampana.
Co najwyżej pytając, czy jeden TIR wystarczy
Ojcze ! Co rok, co miesiąc czy codziennie?
Więc niech się jakaś Środa nie próbuje czepiać "ojca z Torunia", który
wprawdzie wody w wino nie zamienia (w przeciwieństwie do Jezusa - i
Jankowskiego) - lecz umie zamieniać "szare na złote" !!!
Informacja dla Radnych, urzedu miasta i zainteresowanych.

Administratorem rzeki (tylko wody i koryta a brzegi należa już do gmin i osób
prywatnych) jest Reginalny Zarząd Gospodarki Wodnej Inspektorat Warszawa,
kierownikiem insp. jest Anna Michna tel 022 6350626.
Zerwali nam turystów z wędki
No i jeszcze wiecej turystow (obcokrajowcow) bedzie mijalo Warmie i Mazury.

Od lat przyjezdzalem nad jezioro Wulpinskie zeby sobie podczas Urlopu troche
polowic. Rok w rok wykupuje pozwolenie i lowie cos tam co akurat jest.

Niestety tym razem ryb (oprocz plotek i uklejek) nie bylo.

Ale jeszcze wieksza niespodzianka byl wykup pozwolenia na wedkowanie.

Otoz w Majdach wisiala taka ulotka: (Link na strone Regionalny Zarząd Gospodarki
Wodnej w Gdańsku )

www.rzgw.gda.pl/site/actions/get_file.php?fileid=133&PHPSESSID=4d350134c5be377975275924d81ab171
Chodzilo o to ze oplate trzeba przeslac poczta.
W soboty poczta niestety zamknieta.
Czyli z wedkowania w weekend nici.

Ale co mnie wykonczylo to te stawki oplaty:

1-dniowa 3-dniowa 7-dniowa 14-dniowa 30-dniowa
opłata zwykła 10 zł 25 zł 35 zł 50 zł 90 zł
opłata ulgowa 5 zł 12 zł 18 zł 25 zł 45 zł
opłata specjalna 25 zł 70 zł 120 zł 160 zł 300 zł

...
Opłatę specjalną wnoszą cudzoziemcy nie mający obowiązku posiadania karty
wędkarskiej
...
Cudziozemcy maja placic ponad 3x wiecej niz Tubylcy. A z jakiej racji ?
Koniec zjednoczonej Europy ?
Przypomnialy sie urzedasom stare czasy , ze obcokrajowcow mozna ostrzej doic ?

Juz napewno nie przyjade do Polski na ryby.
Wybiore Szwecje lub Kanade albo kazdy inny kraj tego swiata.

Niech sobie urzednicy z Gdanska siedza nad warminskimi jeziorami i lapia ryby ,
ktorych juz nie ma.
(Warszawka panuje nad mazurska czescia jezior)

Juz nie bede polecal Polski wedkujacym kolegom, jako cel podrozy wedkarskich.
A moze to nawet sprawa dla Brukseli ?
Ze w Polsce sie cudzoziemcow dyskryminuje ?

Bye bye Polska.
Nigdy wiecej. !!!
Policja sprawdza odwiert ojca Rydzyka
Policja rozpoczęła postępowanie sprawdzające w związku z podejrzeniem
nieprawidłowości przy odprowadzaniu do Wisły solanki z odwiertu geotermalnego w
Toruniu - poinformowała rzeczniczka miejscowej komendy Wioletta Dąbrowska.
Inwestor odwiertu to fundacja "Lux Veritatis", której prezesem jest o. Tadeusz
Rydzyk.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył zarząd okręgowy
Polskiego Związku Wędkarskiego, według którego wykonawca odprowadzał solankę do
rzeki po okresie objętym pozwoleniem wodno- prawnym i z pominięciem odstojników.
O sprawie wędkarze poinformowali również Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej
(RZGW) w Gdańsku.

Zastępca dyrektora RZGW Henryk Jatczak poinformował, że wykonawca inwestycji,
spółka Poszukiwania Nafty i Gazu "Jasło", miała pozwolenie na zrzut solanki z
odwiertu do Wisły od 21 do 26 marca, a rzeczywiście trwało to do 30 marca.

- Przeprowadzona przez nas 2 kwietnia kontrola potwierdziła, że solanka była
odprowadzana do rzeki jeszcze 30 marca. Jest to zresztą odnotowane w
dokumentacji, a wykonawca odwiertu przekroczenie terminu tłumaczył awarią pompy.
Nie byliśmy jednak w stanie stwierdzić zrzutu solanki bezpośrednio do Wisły -
powiedział Jatczak.

Prace przy odwiercie geotermalnym trwały od końca sierpnia zeszłego roku do
końca marca tego roku. Inwestorem była fundacja "Lux Veritatis". Według prezesa
fundacji o. Tadeusza Rydzyka woda z odwiertu jest wystarczająco ciepła dla
ogrzania Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, a solankę byłoby można
wykorzystać np. do kąpieli leczniczych.

Jednak dla gospodarczego wykorzystania wody z głębin konieczne jest wykonanie
kolejnego odwiertu, do którego można byłoby wtłaczać wodę po oddaniu ciepła.

Inwestycja miała być realizowana m.in z dotacji Funduszu Ochrony Środowiska i
Gospodarki Wodnej w wysokości 27 mln zł, ale pod koniec maja ubiegłego roku
fundusz wypowiedział umowę w tej sprawie ze względu na liczne uchybienia.

W lutym MSWiA odmówiło zgody na zbiórkę publiczną przez "komitet osób świeckich"
funduszy na poszukiwania geotermalne. Uzasadniono to m.in. tym, że uzyskane w
ten sposób pieniądze mogłyby być spożytkowane także na zupełnie inne cele.
wiadomosci.onet.pl/1948740,11,item.html
Ciekawe?
Ciekawe, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej zabronił robić imprezy, a w
niedziele zamknął tamy i woda była stabilna.
a moze Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej [RZGW] chyba trak to sie nazywa.
wiem ze woda na terenie wroclawia w korytach rzecznych do nich nalezy.
ale moge sie mylic

mysle jednak ze na wyspianskiego faktycznie moga cos wiedziec wiecej.
Takich informacji udziela Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we
Wrocławiu,ul.Norwida 34. Telefon do koordynatora d/s żeglugi 3282559 w.124
Życzę udanego rejsu.
E70 z Pomorza do Belgii, Holandii i Litwy
Sława!
www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=6595
Pomorze. Szlaki wodne z Pomorza do Belgii, Holandii i Litwy powstaną za
unijne pieniądze
Opublikowano: 1 sierpnia, 2007

Zakończyły się prace przygotowawcze nad budową szlaku wodnego E 70, który
połączy Belgijski port w Antwerpii oraz Litewską Kłajpedę. Trasa E 70 - będzie
jednym z najważniejszych szlaków żeglugi śródlądowej w Europie i
najważniejszym na Pomorzu. Prowadzi z Antwerpii, przez Berlin, Bydgoszcz,
Malbork i Kaliningrad do Kłajpedy na Litwie.

W Województwie Pomorskim szlak E 70 biegnie od granicy regionu na Wiśle, przez
Kwidzyn i port w Malborku do ujścia Wisły do Zalewu Wiślanego.

- Na Pomorzu trasa łączy się z inną trans europejską trasą żeglugową, E 40
biegnącą z Gdańska, przez Tczew, Warszawę, Brześć na Białorusi do Dniepru i
dalej do portu w Odessie nad Morzem Czarnym - wyjaśnia Anna Cieśla z
Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Dlatego Pomorze jest ważne
nie tylko na mapie portów morskich, ale także żeglugi śródlądowej.

Mimo wielkiego znaczenia, jakie ma projektowana trasa, do dzisiaj szlaki
żeglugowe na Pomorzu są słabo rozwinięte i niedoinwestowane.

- Trzeba wykonać prace pogłębiające i zmodernizować oznakowanie nawigacyjne na
wielu odcinkach - tłumaczy Rafał Wafil z Biura Rozwoju Szlaków Wodnych przy
Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego. - To bardzo drogie prace i
bez wsparcia z Unii Europejskiej, nie wykonamy tych robót.
Projekt jest dobrze oceniany przez środowiska naukowe, które od dawna optują
za rozwojem śródlądowych dróg wodnych.

- Szkarpawa po pogłębieniu może być lepszym szlakiem wodnym niż Zalew Wiślany
- ocenia prof. Jan Marcin Węsławski z Polskiej Akademii Nauk. - Przy dobrym
oznakowaniu i promocji trasy, mogłaby się ona stać alternatywnym kanałem
dostępu do portu w Elblągu.

Kilka dni temu zakończyły się konsultacje, w których wybrano do realizacji
projekty niezbędne do wykonania szlaku E 70.

- Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku zgłosił sześć projektów -
wyjaśnia Anna Cieśla. - Chcemy zmodernizować tzw. Wisłę Królewiecką, wykonać
oznakowanie i pomosty do obsługi ruchu turystycznego na śluzach, zmodernizować
napędy śluz na głównych szlakach, wybudować dojazd do śluzy "Gdańska Głowa"
oraz oczyścić dno i umożliwić ruch turystyczny na rzece Drewnicy. To jednak
nie jedyne roboty jakie trzeba wykonać. Kilkadziesiąt innych projektów
zgłosiły samorządy i organizacje pozarządowe, jednak zazwyczaj nie są one
związane z żeglownością odcinka a jedynie zagospodarowaniem turystycznym.

Jeśli wszystkie prace pójdą zgodnie z harmonogramem, trasa E 70 będzie
żeglowna już za cztery lata.

ADAM SITO

Forum Słowiańskie
gg 1728585
Na ladzie niebezpieczne pływanie z prądem
Sława!
Pływanie z prądem
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2891802.html
Maciej Nowakowski, Olsztyn 30-08-2005, ostatnia aktualizacja 29-08-2005 20:43

Żeglarzu, uważaj na linie energetyczne! W Węgorzewie prąd zabił 25-letniego
Pawła, maszt jego łódki dotknął linii energetycznej. Po drodze nie było
żadnych znaków ostrzegawczych. Zgodnie z przepisami - twierdzą urzędnicy

Białostoczanie - Paweł z żoną, siostrą i przyjacielem - wielokrotnie pływali
po węgorzewskich szlakach. 21 sierpnia - po raz pierwszy - wypływali z portu
Mamry Yacht Czarter w Węgorzewie na jezioro Mamry. Zamiast skręcić w lewo do
Kanału Węgorzewskiego, popłynęli w prawo. - Widzieliśmy druty nad wodą, ale
myśleliśmy, że jesteśmy na Kanale. Każdy żeglarz wie, że linie są tu na
wysokości 14 metrów i masztu kłaść nie trzeba - opowiada Michał, przyjaciel
Pawła. Maszt jachtu dotknął linii średniego napięcia. Paweł porażony
tysiącami woltów runął do wody. - Wychyliłem się z łódki, by go ratować.
Poczułem, jak coś skręca moje ciało, wygina mi plecy - opowiada Michał. - Na
brzegu pojawił się jakiś człowiek. Krzyczałem, by ratował Pawła. Nie
pomyślałem, że nikt o zdrowych zmysłach nie wejdzie do gotującej się wody.

Paweł zmarł mimo reanimacji. Jeden z gapiów spytał, po co tu wpłynęli. - Na
Mamry to nie tędy... - mówił.

Wszystko zgodnie z przepisami

Załoga popłynęła w złą stronę, bo tablica ostrzegająca stoi w miejscu, które
widzą tylko żeglarze wpływający do portu. Ci, którzy od niego zaczynają rejs,
nie mają pojęcia o niebezpieczeństwie. Gdyby znak stał także przy wyjściu z
portu, widzieliby go wszyscy.

Za oznakowanie szlaku odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w
Giżycku. Stanisław Piwkowski, kierownik tamtejszego Inspektoratu: - Znak stoi
dobrze, tzn. tam, gdzie kończą się wody żeglowne. Nie można go przestawić
kilkadziesiąt metrów dalej, bo znaki mogą być tylko na szlaku. Reguluje to
ustawa. To żeglarze powinni bardziej uważać.

Ale doszło do tragedii. Może warto po prostu postawić ostrzeżenie?

- Ja nie mogę. Może prokuratura nakaże - mówi Piwkowski.

Jan Wądowski, zastępca prokuratora rejonowego w Giżycku: - Z oględzin wynika,
że miejsce jest oznakowane dobrze.

Eugeniusz Zalech, zastępca dyrektora w Zakładach Energetycznych Białystok: -
To nie nasza sprawa. Ostrzeżenia powinny być w porcie.

Leszek Piskorz, właściciel portu Mamry Yacht Czarter: - A czemu ja to mam
robić? Zrobił się lament, bo ktoś się zabił. A jak mówiłem o tym od dwóch
lat, to nikt nie słuchał. Każdy ma to gdzieś...

Ostrzegam trąbką

To nie pierwszy wypadek w tym miejscu. Tadeusz Kiempski z Gdańska, który koło
Węgorzewa żegluje od 12 lat i cumuje przy groźnej linii, mówi, że w ubiegłym
roku wpadło na nią osiem łodzi, w tym roku już cztery. - Mam nawet trąbkę
sygnalizacyjną. Jak widzę, że ktoś płynie z postawionym masztem, daję znać,
by wrócił - mówi żeglarz. Rok temu chodził do okolicznych portów i prosił o
oznaczenie niebezpiecznego miejsca. Bezskutecznie.

11 sierpnia na kable wpadła łódka prowadzona przez Niemca. Na szczęście nie
doszło do tragedii, ale zła opinia o szlaku w Węgorzewie poszła w świat. Na
niemieckim portalu żeglarskim (www.segel.de.) Reinhold Wirz pisze: "Byłem na
Mazurach. Wyczarterowaliśmy polski jacht. Żeglarze ostrzegali, bym uważał na
linie elektryczne. Po co uważać? Przecież powinny być oznakowane... Nie w
Polsce".

ŹRÓDŁO:

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Gleiwitz-Klodnitz
Niemcy chcą pływać do Gliwic
Małgorzata Goślińska 07-07-2006, ostatnia aktualizacja 07-07-2006 21:29

Jeżeli Kanał Gliwicki nie zostanie zmodernizowany, Górny Śląsk może być
odcięty od żeglugi śródlądowej na Odrze i port w Gliwicach straci na znaczeniu

- To cud techniki - mówi wojewoda śląski Tomasz Pietrzykowski o Kanale
Gliwickim.

Piątek, płyniemy barką, na pokładzie urzędnicy i biznesmeni. Andrzej Klimek,
prezes OdraTrans, największego armatora w Polsce, uśmiecha się na słowa
wojewody: - To zabytek.

Zbudowany przez Niemców ponad 60 lat temu. Przez 41,2 km ciągnie się przez
województwa opolskie i śląskie. Różnicę poziomów między portami w
Kędzierzynie-Koźlu i Gliwicach reguluje sześć dwukomorowych śluz.

Oto pierwsza w Kłodnicy. Brama południowa zamknięta od dziesięciu lat. - W
poniedziałki są kolejki, na przepływ czeka się godzinę - mówi Jerzy
Pietraszewski, kierownik śluzy.

Długa na 72 m mieści tylko jedną barkę. Zanim ją przepuści, mija 20 min.
Takie są śluzy na całym Kanale Gliwickim. - Powinny być dwa razy dłuższe, na
dwie barki, tak jak z Koźla do Brzegu Dolnego. To standard europejski -
wytyka Klimek.

Gdyby było szybciej, to byłoby taniej. I dla właściciela, i dla klienta. A
tak przepływ pustą barką między Koźlem a Gliwicami kosztuje 300 zł. Za to
samo ze Szczecina do Berlina zapłacimy jedyne trzy euro.

Klimek wyrokuje: - Jeżeli Kanał Gliwicki nie zostanie zmodernizowany, Górny
Śląsk może być odcięty od żeglugi śródlądowej na Odrze i port w Gliwicach
straci na znaczeniu.

Pietraszewski pamięta stare, dobre czasy: kanałem płynęła ruda żelaza do hut
oraz fosforyty do zakładów chemicznych. Dziś już tylko węgiel, w śladowych
ilościach, nieco ponad 20 barek dziennie z wyłączeniem niedziel, w które
wracają bez towaru.

Klimek wylicza: rzeka ma znikomy udział w polskim transporcie, zaledwie 0,6
proc., podczas gdy w Niemczech to 44 proc. Dalej: na jedną barkę można
załadować tysiąc ton węgla. Żeby przewieźć taką ilość drogą, potrzeba 50
tirów!

- Transport rzeczny jest tańszy i bardziej ekologiczny - zgodzili się na
barce wszyscy. Mówiono o turystyce. - To kanał typowo towarowy - podkreślał
Mariusz Przybylski, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Kędzierzynie-Koźlu.
Z wodą pozaklasową, słabo zasilaną z Kłodnicy nie nadaje się do śluzowania
kajaków. Ale od maja do Łabęd i Pławniowic pływają dwa statki na 12 i 30
miejsc. A chętnych? Setka ludzi dziennie!

Dzień wcześniej Klimek był w Szczecinie na statku z Bazylei, podsłuchał
Niemców i Szwajcarów. - Chcieli popłynąć do Gliwic. Wróciliby do siebie i
rozpowiadali: ale tam jest super! Przyciągnęliby następnych turystów. Ale
droga wodna do Gliwic jest za płytka dla takich statków.

Trzeba więc: pogłębić dno, wydłużyć śluzy, wybudować przystanie, bo oferty
dla turystów wzdłuż kanału nie ma żadnej. Jego właściciel - Rejonowy Zarząd
Gospodarki Wodnej - nie ma pieniędzy nawet na zatrudnienie tylu śluzowych,
żeby otwierać bramy również w niedziele.

Przez ostatnie lata kanał był dofinansowywany z programu "Odra 2006". Miał
dostać 10 mln zł i już dawno przekroczył ten limit. Na modernizację
potrzebuje jeszcze 80 mln zł. - Spotkaliśmy się tutaj, żeby znaleźć inne
źródło finansowania - dodaje Pietrzykowski. Zaprosił na barkę wojewodów
opolskiego i dolnośląskiego, bo do tamtych regionów kanałem płynie ze Śląska
węgiel. Widzi trzy możliwości: wspólny projekt unijny, kilka regionalnych i
udział prywatnych przedsiębiorców. - Niech się dołożą kopalnie, elektrownie,
fabryki - mówi.
Oczyszczanie Pławniowic
Jezioro Pławniowickie przyciąga latem spragnionych odpoczynku nad wodą
mieszkańców Śląska, w tym zabrzan i rudzian. Zarówno sam akwen, jak i teren
wokół niego sprzyjają relaksowi, wielu więc spędza tu nie tylko popołudnia
czy weekendy, ale nawet całe wakacje. Wokół jeziora wciąż przybywa kempingów,
domków letniskowych i dacz. Od wiosny do jesieni jest tu tłoczno.
Woda w tu nie jest już jednak krystaliczna, jak przed laty. Wszyscy
zauważają, że przybyło w niej zanieczyszczeń. O ile jeszcze w maju i czerwcu
jest znośna, to na przełomie lipca pojawia się w niej nadmierna ilość glonów.
Jezioro kwitnie - tak mówią potocznie letnicy, którzy wówczas wolą do wody
nie wchodzić. Gęsta zielona masa pokrywająca akwen wygląda odstraszająco.
Utrzymuje się do końca lata.
-To wynik nadmiernej produkcji biomasy - mówi dr Maciej Kostecki z Instytutu
Podstaw Inżynierii Środowiska PAN w Zabrzu, który od wielu lat bada wody
jezior i rzek Śląska. - Jedynie wiosną i jesienią, gdy zmienia się
temperatura, następuje naturalne wymieszanie mas wodnych różnych warstw
jeziora. Woda jest wtedy właściwie napowietrzona, jezioro oddycha. Natomiast
latem następuje bezruch, w dolnych warstwach brakuje tlenu. Zbyt duża ilość
związków azotu i fosforu, sprzyja nadmiernemu rozwojowi glonów. Gniją one i
zanieczyszczają wodę. Dwa tygodnie temu ruszyła w Pławniowicach instalacja,
która skutecznie będzie temu przeciwdziałała. Zabrzańscy naukowcy, pracujący
pod kierunkiem dr. Kosteckiego, zastosowali przy jej opracowywaniu metodę
wprowadzoną w Polsce przez prof. Przemysława Olszewskiego. Polega ona na
selektywnym odprowadzanie ze zbiornika odtlenionych, wzbogaconych w
pierwiastki biogenne wód przydennych. W ten sposób akwen ulega nieprzerwanej
odnowie.
Urządzenie hydrotechniczne zainstalowano na istniejącym odpływie znajdującym
się po zachodniej stronie zbiornika, od strony autostrady. Zobaczyć tam można
zakończenie trzech rur, którymi wypływa woda z dna jeziora. System pracuje
samoczynnie, nie wymaga doprowadzenia energii. Naukowcy apelują - nie
niszczmy go, nie dewastujmy rur ani ustnika. Urządzenie służy naszemu dobru,
służy poprawie jakości wody, chcemy przecież, by w Pławniowicach przyjemniej
się wypoczywało.
To jedyna taka instalacja na południu Polski. Dr Kostecki od 12 lat zabiegał
o to, by powstała. Pieniądze - łącznie 1,6 mln zł - pochodziły z wielu
źródeł. Pierwsze prace badawcze sfinansował Urząd wojewódzki w Katowicach,
następnie Komitet Badań Naukowych, największy wkład wniósł Wojewódzki Fundusz
Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, ponadto gmina Rudziniec
oraz Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach.
-Do tego, że instalacja powstała, przyczyniło się wiele osób - mówi dr
Kostecki. -Bez ich zrozumienia nic by z naszych planów nie wyszło. Dziękuję
za pośrednictwem "Głosu" Jerzemu Swatoniowi, Danucie Plincie, oraz
Grzegorzowi Krowiakowi z WFOŚiGW, władzom gminy Rudziniec - Andrzejowi
Hoszowi, Rafałowi Barczykowi oraz Ninie Skribiak i Roksanie Burzak, a także
dyrektorom RZGW - Józefowi Stadnickiemu i Krystianowi Polywce oraz
wykonawcom - Wojciechowi Narodowskiemu i Pawłowi Gwaździńskiemu.
Proces oczyszczania zabagnionego jeziora nie będzie przebiegał bez bólu.
W pierwszym okresie (rok-dwa) może nastąpić nasilenie procesów rozkładu
biomasy w wodzie o podwyższonej temperaturze nad dnem. Wiąże się to z
uwalnianiem z osadów dennych zmagazynowanych tam zanieczyszczeń. Jednak w
trzecim roku widoczne już stanie się przywracanie jej czystości, a potem
będzie już coraz lepiej.
Nowa kładka nad Odrą.
Mostek z odzysku

Środa, 10 listopada 2004r.

Rowerzyści i piesi zyskali kładkę łączącą Bartoszowice ze Strachocinem

– Już kilka razy przechodziłem po tym nowym mostku – mówi Edward Trela, emeryt
z Biskupina, który chodzi na spacery na drugi brzeg rzeki. – Wcześniej trzeba
było iść po śluzie – dodaje.
Kładkę dla pieszych i rowerzystów na kanale Żeglugowym Odry koło śluzy
Bartoszowickiej. łączącą brzegi w miejscu gdzie przed wojną był mostek,
przerzucił Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.
Tereny wzdłuż Odry na Strachocinie i tuż za granicami miasta są uczęszczanym
szlakiem spacerowym i rekreacyjnym wielu wrocławian. Do niedawna rowerzyści i
spacerowicze od strony Biskupina przechodzili przez Odrę po moście
Bartoszowickim i dalej – nielegalnie po przejściu technicznym śluzy na kanale
Żeglugowym Odry.
– Jak mówili mi i pracownicy jazu Bartoszowickiego bywały dni w lecie, że w
kierunku Bajkału przechodziło po wrotach śluzy nawet kilkaset osób. Tak nie
powinno być, bo jest tam wąsko, ale od końca wojny nie było nigdy pieniędzy na
odbudowanie kładki łączącej Wielką Wyspę ze Strachocinem – wyjaśnia Stefan
Bartosiewicz, wicedyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.
W tym roku nadarzyła się jednak okazja, żeby zrobić kładkę za stosunkowo
niewielkie pieniądze.
– Nowy mostek kosztowałby dużo i nie mieliśmy na to funduszy. Jednak robiliśmy
rozbiórkę śluzy w Lipkach na pograniczu województw dolnośląskiego i opolskiego
i wykorzystaliśmy kładkę stamtąd – opowiada wicedyrektor Bartosiewicz.
I tak poniemiecka kładka z Lipek po odnowieniu i konserwacji znalazła
zastosowanie we Wrocławiu. Jedynym kłopotem był jej wymiar – za krótki na kanał
żeglugowy o 2,5 metra. Nie można było dosztukować brakującego odcinka do
mostku. Badania na Politechnice wykazały bowiem, że jest on zrobiony z
nitowanej stali nie nadającej się do spawania. RZGW powiększyło dlatego
żelbetonowymi płytami przyczółki na których opiera się kładka.
W sumie koszty wykonania mostku wyniosły tylko 124 tys. zł. W przyszłym roku
jeśli wystarczy pieniędzy RZGW planuje zamontować na kładce łuk z latarnią oraz
ozdobić ją skrzynkami z kwiatami.
– Mamy też pomysł na następną kładkę dla pieszych – Stefan Bartosiewicz snuje
plany. – Gospodarczym sposobem może uda się postawić przejście koło śluzy na
wyspę Opatowicką. Ale nie będzie to już raczej konstrukcja z epoki – dodaje.

Wymyśl nazwę
RZGW nie wie jeszcze jak nazwać kładkę nad kanałem Żeglugowym. Naszych
czytelników zapraszamy do zgłaszania nam pomysłów na "ochrzczenie" mostku pod
nr tel. 37–48–166 lub 37–48–153. Państwa propozycje przekażemy dyrekcji RZGW,
który zdecyduje o jego nazwie.

Bartosz Wawryszuk - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Czynsze za ogródki
I o to chodzi.
Wczorajsze ŻW opisało, że czynsz za ogródki płacony tzw. Izbie Wodnej wynosi
230 PLN miesięcznie za 180 m2. Co ciekawe, po ujawnieniu tak rażącej
niegospodarności nie wyciągnięto wobec nikogo żadnych konsekwencji.
Oto artykuł:

Półtora miliona złotych to dochód z dzierżawy bulwaru nadwiślańskiego. 1.3 mln
zł zasili kasę stolicy. Do skarbu państwa wpłynie jedynie 225 tys. zł, choć
mogło trzy razy więcej. Urzędnicy z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej
odpowiedzialni za ten skandal nie poniosą żadnych konsekwencji.
Wynajem terenów na bulwarze nadwiślańskim z pewnością opłaca się stolicy. Na
dzierżawie nabrzeża Wisły nieźle zarobił Zarząd Terenów Publicznych. - Pod
koniec sezonu do warszawskiej kasy za wynajem 39 ogródków piwnych powinno
wpłynąć ok. 1.3 mln. zł - mówi Renata Kaznowska, główny specjalista w ZTP.
Każda knajpka usytuowana na terenie ZTP zapłaciła ok. 33 tys. zł za dzierżawę
swojej parceli przez cały sezon. Za metr kwadratowy ogródka wynajmowanego od
miasta restauratorzy płacili ok. 40 zł miesięcznie. Ceny za teren nad Wisłą
ustalone przez ZTP były wyższe niż innych rejonach miasta (np. na Starówce metr
ogródka piwnego kosztuje niecałe 25 zł - red.), bo i lokalizacja jest niezwykle
atrakcyjna. Co weekend nad Wisłę przyjeżdża ok. 30 tys. warszawiaków. Na
dzierżawie swoich terenów na Wisłą fatalnie wyszedł Regionalny Zarząd
Gospodarki Wodnej podlegający Ministerstwu Środowiska. Dwadzieścia cztery
ogródki piwne urzędnicy z RZGW wynajęli za grosze. Kilka tygodni temu
ujawniliśmy, że do końca czerwca czynsz za dzierżawę 180-metrowej restauracji
na bulwarze wynosił tylko ok. 200 zł miesięcznie. Czyli za metr kwadratowy
knajpki dzierżawcy płacili trochę więcej niż złotówkę. Stawka wzrosła dopiero
od lipca. Jednak przez tak niskie czynsze do skarbu państwa za wynajem części
bulwaru przez RZGW wpłynie w tym roku tylko 225100 zł. - Nie chciałem, żeby
ziemia leżała odłogiem. Nie przypuszczałem, że sprzedaż piwa na Wisłą okaże się
tak intratna - tłumaczył Czesław Kowalski, były dyrektor RZGW (obecnie
wicedyrektor). Niestety, żaden z urzędników ustalających śmieszne czynsze nad
Wisłą nie poniesie konsekwencji. To, co wydawało się nam i naszym czytelnikom
absurdalne i bulwersujące, wcale nie przeraża pracowników resortu ochrony
środowiska. Dyrektor biura informacji i promocji w ministerstwie Katarzyna
Karpińska rozpaczliwie broni szefów RZGW. - Kierowano się nie tylko cenami
rynkowymi, ale również utrudnieniami wynikającymi dla dzierżawców ze
specyfikacji terenu - tłumaczy w oficjalnym piśmie przysłanym do naszej
redakcji. Nikogo w ministerstwie nie dziwi wynajęcie przez RZGW za bardzo małe
pieniądze bulwaru, który bez wątpienia należy do najatrakcyjniejszych terenów w
stolicy. Wszystko wskazuje, że MŚ jest w świetnej kondycji finansowej i
kompletnie nie przejmuje się tym, że do skarbu państwa za wynajem jednego
ogródka w tym sezonie wpłynęło tylko ok. 9400 zł. Ponad trzy razy mniej niż do
kasy miasta za taki sam teren. Smutne jest również to, że większość umów
na "promocyjną" dzierżawę bulwaru RZGW podpisał na kilka lat. Wygasają dopiero
w 2005 roku.

Życie Warszawy z dn. 02.09.2002
Do WĘDZONKI - koniecznie przeczytaj !!!!!!!!!!!!!!
Nie rozumiem czemu przytaczasz na forum (i w pełni zgadzasz się jak wnioskuję)
nie prawdziwe fakty z oświadczenia Łosia - art. 81 ustawy "Prawo wodne" z
którego Łoś postanowił zrobić swój oręż pokazuje jak ten skompromitowany wiele
razy polityk nie szanuje społeczeństwa wciskając mu ciemnotę. Wędzonko proszę
Cię sprawdź zanim następnym razem z takim zapałem przytakniesz Łosiowi !!!

art. 81 ustawy "Prawo wodne" - OCHRONA PRZED POWODZIĄ ORAZ SUSZĄ JEST ZADANIEM
ORGANÓW ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ I SAMORZĄDOWEJ.

I to właśnie jest podstawa na kótrej pan Łoś opiera się mówiąc o "precyzyjnym"
oznaczeniu odpowiedzialnych podmiotów.

Gość portalu: wędzonka napisał(a):
> Dla wszystkiego przytocze kawalek o ktory chodzi:
> "Art. 81 ustawy "Prawo wodne" precyzyjnie reguluje kompetencje organów
> administracji rządowej i samorządowej w zakresie ochrony przeciwpowodziowej.
> Według jej zapisów odpowiedzialny za stan urządzeń hydrotechnicznych w
obrębie
> większych rzek (na terenie Wrocławia w obrębie Odry i jej kanałów oraz
> Bystrzycy) jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, jednostka administracji
> rządowej podległa Ministrowi Ochrony Środowiska. Właścicielem urządzeń
wodnych
> na pozostałych rzekach (na terenie Wrocławia są to Ślęza, Oława i Widawa),
> polderów oraz niemal wszystkich wałów, w tym odrzańskich, jest samorząd
> wojewódzki, który zarządza nimi poprzez Regionalny Zarząd Melioracji i
Urządzeń
>
> Wodnych. Organem nadzorującym pracę Regionalnego Zarządu Melioracji i
Urządzeń
> Wodnych jest Zarząd Województwa Dolnośląskiego, kierowany przez marszałka
> Emiliana Stańczyszyna (...) Samorząd miejski, zgodnie z cytowanym już art. 81
> ustawy "Prawo wodne", zobowiązany jest do działań z zakresu ochrony
> przeciwpowodziowej, polegających na przygotowaniu i prowadzeniu samej akcji w
> czasie wystąpienia powodzi."
>
>
>
>
> >
> > A kto się czepia Zdroja?
>
> A, witamy nowego usera na forum! :)
> Co do pytania: nie slyszales o zmowie przeciw narodowi polskiemu? Ci o
ktorych
> pytasz to zbiegiem okolicznosci Ci sami co ja zdemaskowali...
>
>
> > Przecież on nic nie miał do gadania przy Łanach.
> > Pretensje o ile pamiętam były do Zaleskiego. A teraz to sobie możemy pogdy
> bać
> > ile milimetrów niższa byłaby fala po zalaniu Łanów.
> > Ja Zdroja za powódź cenię i nie zgodzę się, że jedynie starał się zaistnie
> ć w
> > mediach. Facet robił co umiał i przeważnie mu wychodziło. Całe te sztaby i
>
> > komitety miejskie i wojewódzkie były kompletnie bezradne i patrzyły na Zdr
> oja
> > w TD.
> >
> > W ogóle rozczulają mnie rzesze mądrych po szkodzie. A jak było trzeba
> > tłumaczyć ludziom by nie kładli worków w poprzek nurtu to nie było komu.
>
>
> Dodam ze jeden jest smiertelnie obrazony ze Zdroju nie rozdal mieszkancom map
> geodezyjnych Wroclawia... Bo tak jak w jednych katastrofa budzi poczucie
> solidarnosci, tak w innych, widac, nieodkryte talenty geodetow!
>
> Pozdrawiam! :)

>