Szukaj:Słowo(a): zator płucny - gdzie leczyć
ZAKRZEPICA - POWÓD OBUMARCIA CIĄŻY CO Z NASTĘPNĄ?.
Witam Dziewczyny

Mam do Was ważne pytanie, właśnie po 4 m-cach od urodzenia martwej córeczki w
24-tym tygodniu znalazłam przyczynę - ZAKRZEPICA wyszło z badań przeciwciał
antyfosfolipidowych. Oczywiście czytałam już opracowania medyczne, pytałam
lekarzy specjalistów i wiem wiele ze strony teoretycznej ale moje pytnie :
CZY KTÓRAŚ Z WAS NA WŁASNEJ SKÓRZE PRZECHODZIŁA CIĄŻE LECZĄC SIĘ
PROFILAKTYCZNIE PRZECIWKO ZAKRZEPICY???
Wiem że przed, w czasie i po ciąży muszę brać wit E, polopirynę, heparynę i
jeszcze jakieś zioła. Wiem że napewno 2 ostatnie m-ce ciąży ( jak donoszę )
przeleżę na patologii i ciąża będzie zakończona cesarką na 4-6 tygodni przed
terminem. Wiem jednak również że mam maksymalnie 80% na powodzenie ciąży i że
grozi mi zator płucny i odwapnienie kości....To wszystko w połączeniu z obawą
czy te wszystkie leki nie zaszkodzą dziecku doprowadza mnie do postradania
zmysłów - myślę cały czas o ryzyku i o tym że drugiej martwej ciąży nie
przeżyję. PROSZĘ O WASZE DOŚWIADCZENIA Z ZAKRZEPICĄ I PRZECIWCIAŁAMI
ANTYFOSFOLIPIDOWYMI ( u mnie wynik 36)
Dziękuję i pozdrawiam Was wszystkie życząc Wam udanych starań i tylko
pomyślnych rozwiązań ))
Anka
Aneczko - Fraxiparine 0,3 zamieniono mi na Clexane 0,4 ml (40 mg) - codzienie
oczywiście - czyli mam aktualnie dawki takie jak Ty :) Nie wiem, czy dawki te
będą zwiększane, wiem natomiast, że kłucie do końca ciąży jak w banku ;) U
mnie nie ma stwierdzonego zespołu antyfosfolipidowego - jak u Ciebie, nie byłam
nigdy badana w tym kierunku. Ale pewnie się gdzieś wyżej doczytałaś, że mój
ojciec choruje na zaawansowaną trombofilię (choroba dziedziczna), stąd (no i
przez poronienie) takie leczenie.. Trombofilię można prawidłowo zdiagnozować
tylko w klinice hematologicznej w Warszawie - ja jestem z Gdyni i z powodu
mojej "skurczowej", patologicznej ciąży nie mogę narazie się tam wybrać.
Pociesz mnie tylko fakt, że w razie czego jestem jakoś zabezpieczona... Będę
się musiała kiedyś tam wybrać - u mojego ojca trombofilia ujawniła się w wieku
45 lat !!! zatorami do płuc i mózgu - wcześniej nie miał o niej pojęcia. Mógł
tych zatorów nie przeżyć...
U mnie obecnie 15 t.c., w poniedziałek zaczynam 16 :))) Nie mogę się nadziwić
jak czas szybko leci, lada chwila dowiem się co tam się ukrywa w tym moim
brzuchu (córeczka, czy drugi synek ;) I wiesz, Aniu, ZACZYNAM WIERZYĆ, że się
uda. Choć strach mnie nie opuszcza.
Prócz tego biorę duphaston 3 x 1, fenoterol 4 x 1/2, isoptin 3 x 1, relanium 2
x 1, lyphosil forte (na pobydzenie układu immunologicznego, brak u mnie
jakichkolwiek przeciwciał IgG na toksoplazmozę i cytomegalię) 3 x 1, elevit...
i ranigast 1 x 1 bo bym nie zniosla tego powyzej...
Caluje mocno, i kibicuje Twojej fasolce z calego serca!...
zaczelo sie od tego, że chciałam zmienić gina...Wkurzał mnie ten, u którego
prowadziłam ciąże - wydawał mi się ciut..niefachowy???
Namierzyłam kolejnego gina i na pierwszej wizycie - byłam w 27 tygodniu
ciąży ,okazało się, że cisnieniomierz szaleje :190/110.
Od razu na oddzial sie zameldowałam..
Druga rzecz, to białkomocz:(..Zrobili mi dwa porządne USG - zaburzenia
przepływów w pępowinie, hypotrofia - Mateuszek nie przybierał na wadze...słabł..
Delikatne uprzedzenie lekarzy, że z dość dużym prawdopodobieństwem trzeba
będzie wcześniej zakończyć ciążę przez cc...
Dwa dni później - po przewiezieniu mnie do szpitala, w którym synek miał
większe szanse - zaczęły się porządne skurcze, zaburzenia w KTG i problemy z
aktywnością ruchową Mateuszka..Synek nie miał już sił...Szybka decyzja o cc i
migiem na sale operacyjną.

A później..., już po pożegnaniu synka , po 6 dniach Jego życia , zaczęly sie
problemy z plucem...- diagnoza: zator płuc...
Przy tym lekarze zupełnie schrzanili sprawe...next rzecz: zakrzepica żył
głębokich ...nie te leki co trzeba...i wynocha do domu..
Miałam jakieś dziwne obawy co do takiego "leczenia" i pognałam do Instytutu
Hematologii na Chocimskiej.
Pełna seria badań, postawienie mnie na nogi i diagnoza: zespół
antyfosfolipidowy...
Teraz 18 tydzień ciąży - i na razie jest wszystko ok.
Co prawda przeciwciala skaczą..i żeby sie nie zamartwiać, już nie będę ich
mierzyć....

pozdrowionka
mam nadzieje, że nic złego już Cię nie spotka...
Ta ciąża akurat zakończyła się pomyślnie - Maciek ma już osiem miesięcy.
Zator płucny powstaje gdy zbyt gęsta krew tworzy skrzep i ten skrzep zapycha
jedną z tętnic płucnych. Zator płucny bywa powikłaniem zakrzepowego zapalenia
żył (które też mam za sobą). Zaburzenia krzepnięcia są wskazaniem włączenia
leczenia heparyną drobnocząsteczkową w czasie ciązy by:
a) poprawić ukrwienie macicy
b) niedopuścić do powstania mikroskrzepów i zawałów łożyska
c) unormować gęstość krwi matki
We wstępie do forum znajdziesz link zespół antyfosfolipidowy - warto przeczytać.
Czy jesteś pewna, że jesteś zdrowa? Robiłaś badania?
pozdrawiam
ania
Gusiek...Gorna granica APTT (czyli czasu kaolinowo-kefalinowego, czyli czasu
czesciowej tromboplastyny :)), to nic strasznego..to po prostu gorna granica.
Wydluzone APTT wystepuje najczesciej przy wrodzonych niedoborach czynnikow
krzepniecia jak i przy leczeniu heparyna.Takze noworodki maja wydluzone APTT.
Ale wtedy APTT nie jest przy gornej granicy, jest wyraniej przekroczone.
Ja w tej chwili, przy leczeniu przeciwzakrzepowym mam APTT ok. 60.
Wczesniej przy duuuzych dawkach heparyny (2x80mg/na dobe) mialam APTT=100.
Ale takie dawki otrzymywalam przy zatorze pluc.

Gusiek..ta gorna granica sie nie martw...
zespół antyfosfolipidowy...:(
Witam.5 miesięcy temu w 28 tygodniu ciązy zpowodu hypotrofii płodu i grożącej
zamartwicy miałam cesarke.Synek zmarł po tygodniu.Była to moja pierwsza ciąża
i pierwsze dziecko.Następnych kilka miesięcy przeleżalam w warszawskich
szpitalach.Powód:zator płuc, zakrzepica obu nóg i zdiagnozowany w trakcie
zespół antyfosfolipidowy.Bardzo chciałabym zajść w następną ciążę i urodzić
zdrowe dziecko.Czy medycyna mi w tym pomoże? Obecnie konsultuję się i leczę
w Instytucie Hematologii na Chocimskiej.Bardzo proszę o pomoc.
Zakrzepica jest chorobą dziwną - o czym przekonałam się z własnego
doświadczenia. Zapadłam na to paskudztwo po braniu harmonetu.
W większości przypadków przebiega bez żadnych klinicznych objawów. Wystarczy,
że bolą nogi. Ból może się nasilać do tego stopnia, że pewnego dnia nie da się
już chodzić. U niektórych osób nogi puchną (czasem tylko jedna). Ból nasila się
wieczorem i w nocy. Ale najczęściej podczas chodzenia.
Na oko żaden chirurg naczyniowy nie oceni, czy zakrzepica już jest, czy nie.
Potrzebne jest badanie dopplerowskie (prywatnie kosztuje ok 80-100 zł - to jest
takie usg żył).
Jeśli w rodzinie były przypadki zakrzepicy, to znak, że tabletki hormonalne
jako antykoncepcja nie mogą być stosowane.
Zakrzepica jest bardzo niebezpieczną chorobą - może prowadzić do zatoru tętnicy
płucnej (zresztą to może być jedyny - pierwszy i ostatni objaw tej choroby) - a
to już jest, niestety, koniec.
Jeśli się zakrzepicę wcześnie zdiagnozuje i zastosuje odpowiednie leczenie
(najczęściej zastrzyki z heparyny drobnocząsteczkowej + dalej acenokumarol),
można z tym żyć, a nawet się wyleczyć.
Jeśli macie więcej pytań - piszcie na maila, albo na tym forum. Chętnie
podziele się swoimi doświadczeniami.
Radzę robić badania krwi przed rozpoczęciem stosowania pigułek hormonalnych i
nie lekceważyć bólu nóg.
Pozdrawiam.
kicia.kocia
Trądzik i włoski - jak leczyć?
Rozpocznę od tego, że mam 24 lata. Jako nastolatka borykałam się z ciężkim
trądzikiem, który jednak prawie zanikł. Od około 17 roku życia mam jego
delikatną odmianę i nic poza pigułkami antykoncepcyjnymi mi nie pomaga. Odkąd
pamiętam (od dziecka) mam również więcej włosków niż powinnam. Jasne włosy
mam na twarzy, udach (jasne, ale długie), ramionach, plecach, piersiach,
brzuchu a ciemne na łydkach, wewnętrznej stronie uda i wokół sutków
(pojedyncze).
Jeszcze nie byłam u endokrynologa, ani nie robiłam jeszcze badań
hormonalnych. Jednak martwi mnie to, ponieważ z tego co słyszę leczy się to
hormonami. A ja niestety nie mogę przyjmować estrogenu. Mam przeciwskazania
(zakrzepica i zator płuc w bliskiej rodzinie, żylaki u rodziców i dziadków
oraz u mnie, migreny), mimo to wcześniej brałam pigułki (tylko 6 miesięcy),
które pomogły na trądzik, ale niestety spowodowały żylaki, bóle nog i
migreny. Dlatego też chciałabym się dowiedzieć czy jest jakieś alternatywne
leczenie dla hormonów? Czy są jakieś inne leki nie zawierające estrogenów, bo
pigułek już nie mogę brać?
I przy okazji jeszcze jedno pytanie. Czy znacie może dobrego endokrynologa
(najlepiej kobietę) w Poznaniu?
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Sa dwa rodzaje zakrzepicy,
Piewsza to zakrzepica ( tradycyjna), powstaje glownie w obrebie konczyn dolnych
w skutek wzrostu krzepliwosci krwi, zmian anatomicznych w srodblonku naczyn i
zaburzen przeplywu krwi. DO czynnikow predyzpozujacych naleza : miazdzyca,
stany pooperacyjne, okres ciazy i pologu, choroby nowotworowe. Objawy : obrzek,
zaczerwienienie i bolesnosc zajetej konczyny, podwyzszona temperatura i
przyspieszone tetno. Leczenie : antybíotyki, srodki obnizajace krzepliwosc krwi
i unieruchomienie konczyny.
NAtomiast istnieje jeszcze ZAKRZEPICA ZYL GLEBOKICH - tworzenie sie skrzeplin w
zylach glebokich konczyn dolnych prowadzace do uposledzenia droznosci lub
zamkniecia swiatla naczyn, moze obejmowac zyly podudzia, uda, miednicy a nawet
zyle glowna dolna. Powstawaniu sprzyja dlugotrwale unieruchomieni, zylaki
konczyn dolnych, zabiegi operacyjne i urazy, choroba nowotworwa, ciaza i polog,
stosowanie doustnych srodkow antykoncepcyjnych. Objawy : obrzek stopy, podudzia
i uda oraz bolesnosc konczyny. Powiklania : zator pluc, zator pozakrzepowy.
Leczenie tylko szpitalne.

Czy po operacji nie przepisano Ci zadnych lekow ??? Chociaz np
Aescin ???
Poprostu na niedrożność.Tato chorował na raka płuc z przerzutami do mózgu.
A niedożnośc się poprostu przypałętała.Miał też zator tętnicy kreskowej.Moj tato
miał problemy z zaparciami, leczył się też na zakrzepicę.
Chciałam żeby umarł nagle, żeby nie stracił nadziei, żeby nie patrzył na mnie
błagalnym wzrokiem prosząc o ratunek, żeby nie cierpiał...
Był królem życia, kochał życie ...
Do końca miał nadzieję , że to nic takiego, że go zoperują, zgodził się na
zabieg.Wiedziałam , że umrze, że tego nie przeżyje, ale nie mogłam zabrać mu
nadziei.Ryczałam a on głaskał mnie zimnymi rękami po policzku.
Żałuję tylko jednego, że nie zrypałam na izbie przyjęć pani doktor, która
przyszła do mego taty(który cierpiał) dopiero po godzinie. Nie pomogło mi nawet
to, że kiedyś tam pracowałam.Wiedziałam, że należy jej się opier...ol, ale bałam
się, że gdy tatę przyjmą na oddział może być zdany na jej łaskę i niełaskę.
1. po cc dusiłam się i bolało mnie w płucach jak oddychałam. w 2001 miałam zator
w żyle głębokiej prawej nogi i przez to całą ciążę przyjmowałam clexane w małych
dawkach. mikrozatorowość rozpoznano łaśnie dzięki scyntygrafii, bo nie mogłam
mieć tomografii komputerowej płuc ze względu na uczulenie na jod...
2. nie wiem
3. clexane brałam, bo mogłam karmić piersią... nie wiedziałam, że nie można
długo być na clexanie... leczę się w poradni pneumologicznej na płockiej
4. nie wiem czy mam nadciśnienie płucne... USG serca w porządku
5. miałam - została wykluczona
artur737 napisał:

> Nie chce nawet myslec co jeszcze sie moze stac. Zlamanie zuchwy? Uszkodzona
> plytka moze powedrowac z krwia i spowodowac zator.

Już nie mówiąc, że taki implant ściągnięty przez magnes może utkwić w nerce. ;)

> I wszystko na forum Medycyna Naturalna, ktore za wysoka jakosc swojej dzialal
> nosci otrzymalo zlota gwiazdke.

To forum jest lepsze niż kabaret, choć jak się pomyśli jakie szkody mogą
ludziom zrobić to się robi trochę smutniej.

O leczeniu jajkiem słyszałeś ?
"Zabieg polega na masowaniu całego ciała surowym jajkiem, które wchłania w
siebie wszystkie niepożądane substancje i energie. Oczyszcanie jajkiem należy
powtarzać kilkukrotnie, a jajka niszczyć daleko od domu."
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15954&w=42024263&a=42031902

Lub o leczeniu zapalenia płuc u dziecka homeopatią i akupresurą ?
"Czy możecie mi napisać gdzie należy masować stopę i którą,żeby wspomóc
leczenie zapalenia płuc? Dodam,że leczymy małą (7lat)homeopatycznie."
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15954&w=44174804

S.
mam 24 lata..moj synek zmarl rok temu, a mnie dopadlo tysiac roznych paskudnych
rzeczy : mialam zator pluc, czesto smiertelny... a ja sobie z nim jakos
poradzilam ;) potem na poczatku nierozpoznana duza zakrzepice,ktora zaczelam
leczyc po dwoch tygodniach..tez dalam rade...lekarze sie dziwili, ze nikt
wczesniej tego nie rozpoznal..pzoniej bylam tak przestraszona, ze jak tylko
dopadal mnie jakis bol, to dochodzialm do wniosku...ze to pewnie nowotwor.
Przeczytalam mnostwo opracowan medycznych i zdanie ma co do tego jedno: jak sie
nie ma dystansu do tego , co sie czyta, to moze to tylko zaszkodzic...Ja
wzielam gleboki oddech i stwierdzialm ze nie czas jeszcze umierac. A jesli
przyjdzie takowy, to jestem juz chyba na to gotowa: kilka razy godzilam sie w
myslach ze smiercia. Poki co ucze sie cieszyc małymi rzeczami i doceniac to ,
co mam:)...Czekam na Twoje wyniki z nadzieja, ze beda ok:)
Trzymam kciuki!
Wydaje mi się, że chodzi Ci o ryzyko zaburzeń zakrzepowo-zatorowych związanych
z unieruchomieniem pooperacyjnym.

Dotycza głównie kończyn dolnych i w przypadku osób z grup ryzyka można
zmniejszyć ryzyko zakładając przed zabiegiem specjalne pończochy obciskające,
które utrudniają gromadzenie się krwi w naczyniach włosowatych nóg.
Jednocześnie poleca się jak najszybsze rozpoczęcie aktywności ruchowej
pobudzającej mięśnie nóg (gł. łydek i stóp) co sprzyja powrotowi żylnemu krwi
do serca i prawidłowemu przepływowi - sa to proste ćwiczenia wykonywane na
leżąco - kręcenie stopami, naciskanie jak na pedał samochodu, napinanie łydek
przy obciągniętych palcach i przy "wypchniętych" piętach.
Również dlatego po cesarkach poleca się dość szybkie spionizowanie.

Leczenie jest raczej dość długie (kilka tygodni na pewno) i polega głównie na
zastrzykach podskórnych z heparyny drobnocząsteczkowej (choć przyznaję, że przy
cesarce mogą byc jakieś modyfikacje, żeby nie zwiększać krwawienia z macicy).
Leżenie - unieruchomienie jest przeciwwskazane.

Komplikacje to zaburzenia ukrwienia kończyn dolnych, z groźniejszych - przy
przemieszczeniu zakrzepu do innych narządów może dojść do zatorów w narządach
miąższowych (nerki, wątroba, śledziona, mózg, płuca). Prowadzi to do
niedokrwienia i upośledzenia ich funkcji - najniebezpieczniejsze w przypadku
mózgu i płuc.
w dużej mierze dawka clexane zależy od wywiadu..np od tego czy była
zakrzepica, zator płuc itp. Zależy również od wyników badań: czyli poziomu
przeciwciał czy aktywności białek (zdiagnozowana trombofilia).
Zasadniczo częśc dziewczyn jest w ciaży na małych dawkach (20mg, 40mg), a druga
część na większych (60, 80 mg). Ja kluję się 100-tką, ale takie dawki zdarzają
się rzadko.
Najogólniej rzecz biorąc dawkowanie heparyn zależne jest od masy ciała.
Za dawki profilaktyczne uznawane są te odpowiadające do 1mg na 1kg masy ciała,
czasem 1,5mg na 1 kg masy ciała. Większe dawkowanie stosuje się
przy "leczeniu" świeżej zakrzepicy.

Ja oprócz clexane i acardu stosuję jeszcze kilka innych zaleceń , np mam prikaz
wypijania min. 3l wody mineralnej dziennie.
> a no bylo tak: po cc trafilam do szpitala z zatorem pluc

Aha. Czyli zakrzepice mialas juz PRZED przetoczeniem osocza, bo inaczej skad by
sie wzial zator pluc. Czyli ze to nie osocze bylo przyczyna powstania zakrzepicy.
Zakrzepica zyl glebokich nog u ciezarnych to rzecz czesta i zatory pluc tez.

> W czasie zabiegu sie okazalo, ze to nie zaden krwiak
> w plucu czy ropa..ale zwykly plyn.

No to w koncu udalo im sie wczesniej wydobyc probke tego plynu? Bo rope od krwi
czy wysieku w oplucnej to nawet na oko mozna odroznic- zwykle. Byc moze mamy tu
do czynienia z jakims niezwyklym problemem.

To ja to widze tak: skarzenie sie, ze wskutek blednego przetoczenia osocza
dostalas zakrzepicy odpada, bo zakrzepice mialas juz wczesniej. O reszcie
leczenia nie moge sie w odpowiedzialny sposob wypowiadac, nie znajac dokladnie
sprawy.
Wlasciwie to 100% ludzi kiedys umiera. To tak na marginesie.

Ale zatorowosc plucna to rzeczywiscie grozna choroba.
Ruch gimnastyka nieco pomoze. np 10000 krokow dziennie.Nawet w przypadku jakiejs
choroby np grypy trzeba sie odrobine ruszac. Unikac sytuacji gdzie trzeba dluzej
nieruchomo siedziec (np podroze lub rodzaj pracy)
Dobra dieta poprawi srodblonki naczyniowe: warzywa, owoce morza, zdrowy tluszcz
(olej lniany, orzechy wloskie, olej z wiesiolka, olej rybi lub tluste ryby).
Zredukowac tluszcze zwierzece nasycone (wolowina, smalec, wieprzowina,
margaryny, maslo, mleko zwl tluste)

Intesywnie leczyc zakrzepowe zapalenie żył i żylaki (jak trzeba to
chirurgicznie), leki przeciwzakrzepowe daja zmniejszenie ryzyka zatoru.

No i mieszkac blisko szpitala i jezeli wystapia objawy zatoru tetnicy plucnej to
od razu do szpitala gdzie moga skrzep rozpuscic lekami lub zoperowac i tym samym
uratowac zycie.
U biskupka leżał ktos zmojej rodziny; ta osoba miała nowotwór
(początek), ale pan dr.powiedział, że "umiera i umrze"w związku tym
nie leczył jej zbyt intensywwnie(rodzina dostała karte pobytu-
furosemid, leki na nadciśnienie, które brała w domu i coś na
zapalenie płuc-to wszystko).Chora skarżyła sie na dusnzosci, ale
poza tlenem nic nie dostawała, dopiero na życzenie rodziny podano
heparynę(na konsultacji z innym lekarzem okazało się, że chora ma
zator).Rodzina w szoku, bo człwoiek umarł w tydzień po
zdiagnozwaniu rakazdiagnozowniu raka, w dodatku nie na raka .
Znajoma mi mwóiła, że jej ciotka lezy na zawodziu i nei podają jej
nawet kroplówek,żeby "nie przedłuzać agonii"-czyli nei robia
nic.Wiec moze wszędzie jest tak samo.JAk jestes stary i ciezko
chory to se lepiej strzel w leb, ale nie idź do biskupka.
przepraszam, za ostro sformułowałem mój częściowy brak zgody.
Nie napisałem bredni, natomias z częścią twojej wypowiedzi się nie
zgodziłem.

Zakażenia szpitalne są u na sdużym problemem, podobnie jak leczenie
SIRS. Co z tego, że wiem jak leczyć SIRS, skoro nadzorujący mnie
lekarz nie zgodzi się na podoanie niektórych leków. Chciałem wskazać
tylko na kilka aspektów.
W Polsce przez wiele lat pokutowała definicja posocznicy profesora
Boronia, w któej do rozpoznania posocznicy niezbędne było
znalezienie ogniska pierwotnego, dodatni posiew i ognisko wtórne.
Np. zatory bakteryjne, badź ropień płuc ( to się zdarza, ale jak
często).

Co do leczenia Xigrise to oczywiście wskazanai do podoania Xigrise
to według kryterium , które najcześciej spotykałem to powyżej 16
punktów Apache II w ciągu pierwszych 72 godzin. Przy niewydolości
rozwijającej się w sposób podostry nie wykazano skuteczności,
podobnie podanie Xigrise u chorych z niższymi parametrami apache II.
I w to właściwie w kilku pracach. 16 wg Apache II to nie jest
jeszcze pacjent, którego polskcy anestezjolodzy przyjma na OIOM.
Kiedy czytałem polskie doniesienia w których lek podawano w 8 , 9
dobie posocznicy, to miałem wrażenie, że i tak ci chorzy wylizaliby
sie bez tego leku.

Zasady leczenia posocznicy są opracowane, ale w Polsce i tak
wszytsko zalaży od widzi mi się ordynatora, czy profesora.
po chemii
Witam, mama już po chemii. Zniosła całkiem nieżle, choć jak dobrze wiecie
objawy uboczne jeszcze przed nami. Dziś wychodzi ze szpitala, cały czas
utrzymuje się stan podgorączkowy około 37,5, co podobno nie powinno nas
martwic, bo to efekt leczenia. Wczorajsza rozmowa z mamy lekarzem bardzo dobrze
mi zrobiła, oczywiście lekarz nie daje szans na wyleczenie, ale ponieważ mama
dobrze zniosła chemię, to mozna jej jeszcze podac innych schemat (jak choroba
powróci przed 3 miesiącami od zakończenia leczenia) lub tę samą jak po trzech
miesiącach. Rozważa także możliwość radioterapii, pomimo że choroba jest w
stadium rozległym. Zapytałam także o objawy, które powinny niepokoić i tak:
duszność, męczący kaszel, krwioplucie - to objawy nawrotu, natychmiast kontakt
z lekarzem
duszność, brak oddechu, omdlenie - to możliwy objaw zatoru (mama ma zakrzep w
nodze) - natychmiast pogotowie
poranne bóle głowy, omdlenia, zaburzenia świadomości, mowy, dretwienie kończyn -
przerzut do mózgu
stały, mocny, ból jednej części ciała (np. udo, ramię) - przerzut do kości w
tym miejscu
Dziwczyny, rozmawiałam też z lekarzem o badaniach genetycznych dla rodziny, a
więc wskazane szczególnie przy nowotworach dzidziczonych (jajnik, piersi,
jelito grube), natomiast rak płuc jest zazwyczaj chorobą wynikająca z czynników
zewnetrznych (np. palenie). No i jeszcze jedna sprawa, przestrzegł przed
antykoncepcją pigułką, bo jest to jedna z przyczyn nowotworów piersi i narządów
rodnych.
Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło! Oby dalej!
zakrzepica jest bardzo nieprzewidywalną chorobą. Ja zachorowałam na
nią w 2005 r. Przypadek dosyć ciężki. Lekarz pogotowia, pierwszego
kontaktu, chirurg nie rozpoznali schorzenia. W okropnych
cierpieniach dotarłam do ortopedy. Na szczęście był kompetentny.
Leczenie trwało 4 miesiące. Skrzep nie rozpuszczony ospowiednimi
zastrzykami (w mięsień brzucha) może się oderwać i dotrzeć do płuc.
Tak stało się chyba w tym przypadku, jeśli nastąpił zator.
Zakrzepicy można się nabawic będąc osobą otyłą, po długim
przebywaniu w gipsie. Ja swoją "zdobyłam" w połączeniu pracy
siedzącej i stresu. Nie jestem otyła, wręcz przeciwnie. Dlatego
chyba lekarze nie brali pod uwagę u mnie tego schorzenia. Wykrycie
skrzepu można dokonać za pomocą badania USG Doplera.
jagoda_pl napisała:

> ale niestety krostki wokół ust i na brodzie nadal są moją zmorą -
> chyba trzeba je z innego frontu zaatakować;)...

A owszem. Tak jak pisałam pryszcze na brodzie (i żuchwie) to w znakomitej
większości kwestia hormonów. Warto pójść do dobrego ginekologa-endokrynologa.

Jeśli ktoś nie lubi lekarzy, a pryszcze mu nie bardzo przeszkadzają, to można
próbować przeczekać, starać sie prowadzić zdrowy tryb życia czy stosować inne
metody. Może po prostu po jakimś czasie samo przejdzie.

Ale jeśli komuś pryszcze przeszkadzają, to warto skonsultować sie z
endokrynologiem, porobić zalecone przez niego barania i rozważyć podjęcie
zaleconej przez niego kuracji.

nas-daq napisała:

> Hormonów jak pisałam brać nie mogę i nie zamierzam, bo w moim
> przypadku jest duże ryzyko zatoru płuc.

Endokrynolog to nie jest tylko "lekarz przepisujący tabletki antykoncepcyjne".
Wiedząc o wysokim ryzyku zakrzepicy w Twoim przypadku może zalecić inny rodzaj
terapii hormonalnej albo dać Ci jeszcze jakiś inne zalecania. Albo może w Twoim
przypadku wykluczy przyczyny hormonalne i powie co dalej robić. A w
ostateczności możesz wysłuchać jego diagnozy i zaleceń i się do nich nie
zastosować. W końcu decyzja o leczeniu zawsze należy do pacjenta. Tylko wybierz
DOBREGO lekarza, a nie konowała, traktującego wszystkich pacjentów jednakowo czy
oszczędzającego na badaniach.
Niestety nie masz racji. Problem który poruszyłe nie nie sprowadza
się do pytania : "Do czego pacjent ma prawo?". Ani nawet "Gdzie idą
moje pieniądze?" (zakładam że to można sprawdzić w raportach NFZ)

Wiekszość ludzi ma pretensje o to że płacą składkę i NIC za nią nie
dostają. To nieporozumienie polega na tym, że pacjent nie dostaje
rachunków za usługi medyczne. Nie chodzi o ogólne statystyki, ale o
mozliwość policzenia sobie ile ja płacę składki i ile dostaję w
formie usług. Poniżej jeszcze raz podam parę stawek z USA. Spróbuj
przeliczyć to na polskie realia. Jakbyś nie liczyła i tak wyjdą
pokaźne sumki.

"Dla Twojej wiadomości kilka
cen z USA z 2007: wizyta lekarska zwykła z dzieckiem (bez żadnych
badań laboratoryjnych, czyli osłuchanie płuc, ogląd gardła i uszu) -
100 USD, operacja przepukliny pachwinowej dziecka (całkowita długość
pobytu w szpitalu 4 godziny)- 7000 USD, poród fizjologiczny ze
znieczuleniem zewnątrzoponowym - 20 000 USD; pobyt 4 dni na OIMie ze
względu na zator w płucach (nie jestem pewien czy to poprawna nazwa)-
150 000 USD. W Polsce zarabiemy mniej - podziel więc sobie te kwoty
przez 4 czy 5 i zobacz jakie kolosalne są wydatki na leczenie
pacjentów. "
Bajki o hotelach, realne koszty i kilka cen w USA
No i znwu problem kosztów. Żaden pacjent w Polsce nie wie ile jest
wydawane na jego leczenie, więc wszyscy opowiadają bajki jak Ty - o
pięciogwiazdkowych hotelach itp. Żeby każdy wiedział ile kosztuje
jego leczenie powinien każdorazowo po wizycie lakarskiej/pobycie w
szpitalu otrzymać RACHUNEK. Skończyły by się te opowieści ile to
moglibysmy kupić za wpłacone pieniądze. Dla Twojej wiadomości kilka
cen z USA z 2007: wizyta lekarska zwykła z dzieckiem (bez żadnych
badań laboratoryjnych, czyli osłuchanie płuc, ogląd gardła i uszu) -
100 USD, operacja przepukliny pachwinowej dziecka (całkowita długość
pobytu w szpitalu 4 godziny)- 7000 USD, poród fizjologiczny ze
znieczuleniem zewnątrzoponowym - 20 000 USD; pobyt 4 dni na OIMie ze
względu na zator w płucach (nie jestem pewien czy to poprawna nazwa)-
150 000 USD. W Polsce zarabiemy mniej - podziel więc sobie te kwoty
przez 4 czy 5 i zobacz jakie kolosalne są wydatki na leczenie
pacjentów. I proszę nie opowiadaj więcej bajek o pięciogwiazdkowych
hotelach. Aha - te obliczenia są oczywiście szacunkowe, bo jak
wspomniałem żaden pacjent nie dostaje w Polsce rachunku za leczenie.
A powinien.
Dziękuję
Rozumiem ,że jak miałam pół roku temu robioną cytologię to jest
ważna rok, zrobią tylko posiew? czy Ty tak miałaś?
Boję się powikłań po znieczuleniu , piszą że może dojść do zatoru
płucnego.Sama już nie wiem co robic.Wizytę mam w środę , potem
czekanie na wynik cytologii, może jakieś leczenie , sama nie wiem
jak to wytrzymam.
Dziękuje za wyczerpujące informacje.
Pozdrawiam i czekam na odpowiedż.
> Jakiś chory trend się w Polsce wytworzył. Dobra matka musi
prywatnie szczepić,
> prywatnie chodzić do lekarza całą ciążę i po,

Tu pragnę sprostować, że do wielu ginekologów są takie terminy, że w
trakcie ciąży można zaledwie 3 razy mieć to szczęście "audiencji". W
Polsce problemem jest NFZ, który na wszystkich
specjalistów/badania/leczenie daje tak mało punktów poszczególnym
przychodniom, że do wielu specjalistów czeka się miesiącami. Moja
mama miała zator żylny, chciała zapisać się do chirurga naczyniowego
państwowo, by móc mieć zabieg w państwowym szpitalu, w każdym
szpitalu/przychodni w mieście terminy oczekiwania były ok. 12
miesięcy. To było w czerwcu, wszędzie mówiono by dzwonić po Nowym
Roku, będą zapisy na sierpień roku następnego. 2 miesiące później
zator ruszył żyłami do płuc. Pogotowie nie zdążyło nawet dojechać i
gdyby można było cofnąć czas, pożyczyłabym skądś te kilka tysięcy na
operację w prywatnej klinice, dziś miałabym matkę, moja córeczka
babcię. To tyle na temat niepłacenia za służbę zdrowia...
Nie przejmuj sie, z polipami w pecherzyku zolciowym to roznie bywa, bo
wiekszosc z tych polipow to kamienie cholesterowe, ktore w usg wygladaja jak
polipy ale nimi nie sa.Jezeli nie sprawiaja dolegliwosci to sie je obserwuje
ale jezeli sprawiaja to powinno sie operowac.Kamica jest bardzo powszechna,
przyjmuje sie ze 15% europejczykow ma kamienie zolciowe, wszystkie alternatywne
leczenia nie daly niestety zadowalajacych dlugoterminowych skutkow- dlatego
operacja jest skuteczna metoda ale naturalnie tylko wtedy gdy rozpoznanie jest
na 100%.
A z metod operacji to laparaskopia jest najmniej obciazajaca, komplikacje sa
takie same jak w "otwartej" chirurgii, dramatycznie mnie jest ogolnych
komplikacji jak np pooperacyjne zapalenie pluc, zatory wielkich zyl itd.
Pozdr.
I glowa do gory, nie bedzie tak zle.
co do naszej sytuacji. Mąż lezy w tej chwili w szpitalu - dopplery wykazały
zakrzpy az do żyły udowej. POdawana mu jest heparyna a teraz pzrechodzi na
doustne śordki. Pzrekopałam cały net i wiem sporo - ale to sa tylko opsiy
leczenie i td. Chaiałbym sie czegoś weicej dowiedziec o ludziach - jak oni z
tym zyją i jak sobie radza?
lekarze podchodza do tego róznie - jedni własnie mówia o rencie a drudzy ze
jakos tam mozna z tym życ. ja wem ze możńa tylko jak?
O operacji narazie mówia ze niepotzreba i ze sie nie robi. Zanim tarfiliśy na
kompetentnego lekarza byliśmy u 4. maz mial nawet zator płucny! zdiagnozowany
jako nerwobóle. Dobzre ze jakos z tego wyszedł. ja za bardzo nei iwem gdzie tu
jest forum z lekarzami...dlatego zadaje w ten sposób pytanie.
Aha - i do tej pory nie znaleziono pzrczyny - a wiek młody 33 lata!
Zapytaj może na forum "Homeopatia"- tam fajni ludzie piszą. Ewentualnie
poszukaj u nich w wyszukiwarce. Pewnie 2 razy dziennie po 5 granulek, ale głowy
sobie nie dam uciąć.

Ja mogę polecić jeszcze Arnica montana 9CH- obniza ryzyko zakrzepów i zatorów
oraz zapobiega fizycznemu wyczerpaniu (zaczynasz zażywać kilka dni przed
terminem, kończysz- dwa tyg. po porodzie) i Pyrogenium 9CH- zapobiega infekcjom
w połogu (bierzesz od porodu przez dwa tygodnie)- obydwa te leki w dawkach
właśnie 5 granulek dwa razy dziennie.

A homeopatię polecam szczerze- moje dzieci od kilku lat nie wiedzą, co to
antybiotyk. Nawet zapalenie płuc czy ucha nam niestraszne. To było
do "niedowiarków", których zdanie oczywiscie szanuję- każdy się leczy jak chce.
Religa: Wrocławski szpital nie jest już zagrożony
Religa w piątek zapowiedział powstanie programu zamiany długów
krótkoterminowych na długoterminowe dla szpitali o strategicznym znaczeniu dla
zdrowia Polaków.

Każdy szpital jest strategiczny dla zdrowia Polaków. Zastanawiam się, na co idą
nasze składki, jeśli szpitale mają długi, poziom opieki medycznej pozostawia
wiele do życzenia, najdroższe i strategiczne leki i np. aparaty słuchowe są w
pełni płatne, nie mówiąc o szczepieniach przeciwko żółtaczce, a wczesna
wykrywalność raka to bzdura, skoro idąc do lekarza albo go nie zastajemy, albo
czekamy na termin kilka miesięcy. Przeciwko biegunce zapisuje się szkodliwe
leki, a mozna np. napar z suszonych borówek, a moja koleżanka leży prawie
umierająca, prawdopodobnie dlatego, że ktoś leczył jej mięśniaki macicy
hormonalnie, powodując zator płucny.

Mięśniaki macicy - niewiele pacjentek wie, że jest na to pełnopłatne lekarstwo
(szwajcarskie), ponieważ bardziej opłaca się w Polsce wycinać mięśniaki razem z
macicami, niż dopłacać do leku, czy np. wynaleźć jakiś zamiennik.
Ja miałam zrobiony zabieg w zeszłym roku. Blizny są prawie niewidoczne i nogi
wyglądają ładnie. I przede wszystkim nie bolą. Byłam znieczulona miejscowo i
jestem zadowolona z tej formy znieczulenia. Jedynym problemem jaki wystąpił był
zator płucny- dość istotna sprawa, bo teraz leczę uszkodzone serce. Jeżeli
chcesz usunąć żylaki tylko ze względów estetycznych to jest to sprawa do
głębokiego przemyślenia. Najlepiej zapytać lekarza.
ja niestety mam jeszcze wiekszy problem tez mam torbiele i przez dluzszy czs
bylam leczona hormonalnie ale w styczniu dostalam zakrzepicy i zatoru plucnego
obecnie jest juz lepiej zakrzep prawie znikl ale coraz bardziej dokuczja mi
moje dolegliwosci ginekologiczne a moj lekarz narazie kaze mi poczekac jestem
zrozpaczona bo czuje sie coraz gorzej do tego mam strasznie uciazliwe
miesiaczki prosz napisz co ci zalecil twoj lekarz pozdrawiam
To nie zupelnie tak wyglada
Jestem lekarzem ratownictwa w Anglii i moge Was zapewnic, ze to nie tak latwo
zdiagnozowac zator u mlodego chlopaka po wypadku.
Jest to bardzo zadki powod- nigdy sie zczyms takim nie spodkalem ani nie
slyszalem. Gdybysmy mieli wszystkim robic tomografie ktorych boli klatka po
przewroceniu sie to bysmy nic nie zdiagnozowali u 999/1000 pacjentow a inni by
nie mogli miec tego badania.
Raczej powinni byli zrobic echo po odkryciu zmian w EKG to by im tez
prawdopodobnie diagnoze postawilo. Co do stwierdzenia, ze to sie latwo leczy
jesli sie wczesnie zdiagnozuje to jest TOTALNA BZDURA. W 99% zator pluc jest
niewielki i sam przechodzi- podac trzeba tylko lek powstrzymujacy powstania
nowego. Duzy zator poprostu zabija na miejscu. Mnie zastanawia- DLACZEGO on
mial zator i czy udaloby sie go leczyc nie operacyjnie?
To wszystko napisalem bardzo ogolnikowo faktem jednak jest (jesli cala prawda
jest podana), ze przez 5 dni chlopaka nie przebadali- dlaczego?
Jak zwykle jestem pod wrażeniem niekompetencji przy pisaniu artykułów
oskarzających lekarzy. Mają racje lekarz i biegły z ameryki.
Zatorowość płucna jest b. trudną jednostką do diagnostyki a masyny zator prawie
nie daje szans na przezycie.Nie bardzo wiem skąd opinia że łatwo się leczy kiedy
w każdym podreczniku jest opisana jako jednostka trudna do leczenia?!! A
mieszanie brachyterapii (z terapii nowotworów) do sprawy jest szczytem
nieoodpowiedzialnosci dziennkarza,który niech najpierw zasiegnie opini a nie
pisze co slina na jezyk a raczej na umysł rzuca.Na tworzeniu atmosfery psychozy
nie powinno zalerzec GW Wydawalo mi sie ,że to dziennik opiniotwórczy a nie
brukowiec.
Megace®
Megestrol acetate

Anabolicum ATC: A 14 B
Bristol-Myers Squibb Wykaz: B

zawiesina doustna: (40 mg/ml) 240 ml (Rp) PP; R nowotw.

Skład
1 ml zawiesiny zawiera 40 mg octanu megestrolu w postaci zmikronizowanej.

Działanie
Syntetyczny progestagen do podawania doustnego. Dokładny mechanizm działania
octanu megestrolu w anoreksji i kacheksji nie jest znany. Wiadomo jedynie, że
przyrost masy ciała spowodowany jest zwiększeniem łaknienia, a nie zatrzymaniem
płynów w organizmie. Bardzo dobrze wchłania się z przewodu pokarmowego.
Wydalany jest głównie z moczem (około 66%) oraz z kałem (około 20%). Metabolity
stanowią 5-8% podanej dawki octanu megestrolu. Pozostała część podanej dawki
może być gromadzona w tkance tłuszczowej lub wydalana przez układ oddechowy.

Wskazania
Anoreksja, utrata masy ciała będąca wynikiem choroby nowotworowej lub zespołu
nabytego niedoboru odporności (AIDS).

Przeciwwskazania
Nadwrażliwość na octan megestrolu. Ciąża (kat. X) oraz okres karmienia piersią.
Diagnostyka ciąży. Dzieci. Krwawienia z dróg rodnych o niewyjaśnionej
etiologii. Ostrożnie stosować u osób z zakrzepowym zapaleniem żył, cukrzycą
(może wystąpić zwiększone zapotrzebowanie na insulinę).

Działanie niepożądane
Zaburzenia żołądkowo-jelitowe: nudności, wymioty. Obrzęki. Krwawienia
międzymiesiączkowe. W pojedynczych przypadkach: duszność, niewydolność serca,
nadciśnienie, uderzenia gorąca, zmiana nastroju, zespół Cushinga, zaczerwienie
ogniskowe skóry z lub bez hiperkalcemii, hiperglikemia, wyłysienie, zespół
cieśni nadgarstka. Rzadko: zaburzenia zatorowo-zakrzepowe (zakrzepowe zapalenie
żył, zator tętnicy płucnej). U pacjentów z zaawansowanym niehormonozależnym
typem nowotworu po podaniu octanu megestrolu zwykle występowały: duszność,
nudności, obrzęki, ból, śpiączka i biegunka. U pacjentów zarażonych wirusem
HIV, którzy otrzymywali duże dawki octanu megestrolu występowały: zaparcia,
częste oddawanie moczu oraz impotencja. Po odstawieniu preparatu może dojść do
łagodnego zahamowania czynności kory nadnerczy objawiające się wystąpieniem
hipotonii, nudności, wymiotów, zawrotów głowy lub osłabienia.

Dawkowanie
Doustnie: 400-800 mg w pojedynczej dawce dobowej. Leczenie kontynuować przez
okres co najmniej 2 miesięcy. Lek należy odstawiać stopniowo.

4376

Copyright © 2003 Pharmindex MediMedia International Sp. z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Lek MEGALIA wskazany jest w leczeniu braku łaknienia (anoreksji) lub utraty masy
ciała będącej wynikiem choroby nowotworowej lub zespołu nabytego niedoboru
odporności (AIDS). Lek podawany jest w postaci zawiesiny

Obserwowano następujące działania niepożądane:

Zaburzenia serca: kołatanie serca, kardiomiopatia (grupa chorób dotyczących
mięśnia sercowego)
Zaburzenia naczyniowe: zakrzepowe zapalenie żył, zator tętnicy płucnej,
nadciśnienie tętnicze
Zaburzenia żołądka i jelit: biegunka, nudności, wzdęcia, wymioty, zaparcia,
suchość jamy ustnej, powiększenie wątroby, niestrawność
Zaburzenia układu nerwowego: zmiany nastroju, osłabienie, bezsenność,
neuropatia, splątanie, drgawki, parestezja (najczęściej mrowienie, drętwienie),
depresja, ból głowy
Zaburzenia nerek i dróg moczowych: infekcja układu moczowego, białkomocz
(występowanie białka w moczu), nietrzymanie moczu
Zaburzenia układu rozrodczego i piersi: krwawienia międzymiesiączkowe, obniżenie
popędu płciowego
Zaburzenia układu endokrynologicznego: twarz owalna „księżycowata“ z objawami
przekrwienia, hiperglikemia (podwyższenie poziomu cukru we krwi), hiperkalcemia
(podwyższenie poziomu wapnia we krwi), obrzęki, obrzęki uogólnione
Zaburzenia oddechowe, klatki piersiowej i śródpiersia: duszność, kaszel,
zapalenie płuc, zapalenie gardła
Zaburzenia krwi i układu chłonnego anemia (niedobór czerwonego barwnika krwi
zawierającego żelazo (hemoglobiny) lub czerwonych ciałek krwi (erytrocytów)),
leukopenia (zmniejszenie liczby białych krwinek we krwi)
Zaburzenia skóry i tkanki podskórnej: wysypka, łysienie, opryszczka, świąd,
potliwość, pokrzywka
Zaburzenia mięśniowo-szkieletowe i tkanki łącznej: zespół cieśni nadgarstka
(jest to zespół objawów spowodowanych uciskiem nerwu w kanale nadgarstka)
Zaburzenia oka niedowidzenie:
Zaburzenia ogólne i stany w miejscu podania: ból, infekcje, kandydoza (grzybicza
infekcja skóry), mięsaki (grupa nowotworów złośliwych), uderzenia gorąca

PODZIĘKUJĘ o_O
ja z racji wykonywanego zawodu miałam trochę do czynienia z poważnymi i
odległymi powikłaniami po pigułkach anty.
Widziałam na pulmonach u młodej dziewczyny zator płuc wywołany zakrzepica żylną
w pierwszym opakowaniu femodenu. Od kilku tygodni (sic!) leczę z zakrzepicy
żylnej dziewczynę która zmieniła tabletki z harmonetu na Cilest i zachorowała.
Kumpela która w wieku 20 lat urodziła dziecko (klasyczna wpadka, ale
udowadniająca płodność), potem przez kilka lat bez żadnych dolegliwości brała
tabletki, a teraz przygotowuje sie do in vitro, bo nie może zajść w ciążę. Więc
może nie jestem najlepszym źródłem informacji, bo widać że sie mnie takie
przypadki czepiają, ale jednocześnie widać, że się zdarzają. A niestety,
rutynowo nie wykonuje się badań na trombofilię, które pomogłyby ocenic ryzyko
powikłań zakrzepowych, już nie mówiąc o badaniach oceniających ryzyko
potabletkowej niepłodności, bo o takowych nie słyszałam, chyba nie istnieją.
Na dodatek joko że w Polsce nie prowadzi się praktycznie rejestru powikłań
polekowych nie wiadomo jaki rzeczywiście ma to zakres.
Więc sądzę że kobita chcąca przymować tabletki anty powinna być rzetelnie
poinformowana o wszystkich możliwych następstwach, co powinno byc odnotowane w
dokumentacji i potwierdzone podpisem zainteresowanej. Musi wiedzieć że wygodę
może okupić zrealizowaniem ryzyka poważnych i odległych następstw, co do
których trudno niekiedy przewidzieć u kogo i kiedy nastąpią. Musi wiedzieć, że
brak następstw u stu koleżanek nie stanowi dla niej gwarantu bezpieczeństwa (tu
działa starodawna psychologiczna zasada - to co złe, dzieje się u innych, a
mnie nie dotyczy. Niestety). Zwłaszcza bardzo młode kobiety nie dbają o odległe
następstwa, np. nie myślą że może kiedys będą chciały miec dzieci, i one
powinny być uświadomione ze szczególna starannością. Może ktoś powie że to
straszenie. Nie, to informowanie. A że tabletki anty mogą miec dwa oblicza...
A Ty nigdy przed ciąża nie odczuwałaś żadego kołatania? Ile masz lat?

Ja przed ciąza miałam kilkakrtonie badane serce z powodu różnych
dolegliwości nie bezpośrednio zwiazanych z sercem i wszytsko było
ok... Ja o sercu dowiedziałam się też mniej wiecej tak jak ty w 6
miesiacu i tak się męczę od tego czasu- pierwszy holter wykazał 15
000 tych skurczybyków, bo tak je nazywam, ale wtedy cała noc nie
spałam i się dusiałam - miałam podejrzenie zatoru płucnego i
szczerze mówiąć, uważam ,że przynajmniej połowe tych skurczybyków
zawdzieczam włąśnie lakrzowi, który podejrzewał u mnie ten zator z
powodu podwyższonych d- dimerów, której jak się później okaząło sa
normą u icęzarnych- w kazdym razie zadzwonił do mnei wierczorem, ze
grozi mi śmierć i mam przyjeżdzać po zastrzyki, kóre bede musiąła
sobie robić w brzuch- 3 tyg. trwała diagnostyka- gehenna dla mnie:(
i z sercem mi się pogorszyło wtedy......
Ja byłąm leczona isoptinem przez 5 tyg , ale nic nie pmagał wiec go
odstawiłam...........ale wiem, ze niktórym pomaga i nie ejste
szkodliwy dla dzidzi.........

Boję się bardzo i podziwiam Cię za spokój. to dobrze że jesteś
spokojna, skurczybyi żywią się nerwami, więc moze Ci się zmnijszą:)

Moja Pani AKrdiolog też raczej wierzy ,że ilośc skurczy się
zmniejszy- nie mówi o ile, ale ja mam nadziję, ze ponizej 1000 z
taka liczbą jestem w stanie żyć....a najelpiej poniżej
200................A to Twoja pierwsza ciąża? Chyba nie bo coś tam
pisałaś,że 6 lat temu tez chodziłaś do lekrza i jak było wtedy
serducho nie dokucząło?

A mówiła Ci twoja lekraka ,ze jest szansa,że te dodatkowe skurcze
wogóle znikną po ciąży?
Piszesz, że boisz się przedewszystkim zatoru płucnego -
więc wyjaśniam:

1. Ogólne czynniki ryzyka ZP:

podeszły wiek

unieruchomienie ( leżenie w łóżu)

zakrzepice lub zatory płucne w wywiadzie

otyłość

ciążą i okres poporodowy

leczenie estrogenami, hormonalne środki antykoncepcyjne

żylaki kończyn dolnych

loty na dużych odległościach

stany pooperacyjne
złamania, zranienia kończyn dolnych

niewydolność krążenia zawał serca wstrzś krążeniowy udar mózgowy
nowotwory
niedobór antytrombiny II i białka Ci S

A teraz HIT - czynniki wywołujące zator płucny - poranne wstawanie,
czynności wymagające parcia ( defekacja!) nagłe obciążenia fizyczne!

Także droga Ladydaisy1 - jeśli boisz się, że cesarka ma większe
ryzyko wywołania zatoru płucnego spójrz powyżej wg, mnie raczej
jest odwrotnie ( nie przesz jak szalona!)

Ja osobiście preferuję cesarki - i w listopadzie szykuję się do
drugiej
a na kiedy Ty masz termin?

I jeszcze raz na poważnie - jeśli chodzi o zatorowość wogóle w tym
zatorowość płucną - to jeśli położysz do łóżka starego, otyłego
człowieka, z rozległym urazem tkanek miękkich a na dokładkę z
nowotworem to wtedy prawdopodobieństwo wystąpienia zatorowości ( nie
koniecznie płucnej) masz prawie jak w banku.

Zakładam, że nie masz schorzeń hematologicznych i w czasie ciąży nie
miałaś zakrzepicy - tak że prawdopodobieństwo wystąpienia zatoru
płucnego u Ciebie jest tak minimalne,że nie warto o tym myśleć!

Acha i jeszcze jedno ok 90% pacjentów z ZP przeżywa

Więc nawet gdyby nas to ( odpukać ) spotkało to jako piękne i młode
mamy ogromne szanse!

Pozdrawiam CIę serdecznie - kochająca cesarki - ada.
Podpisuje się pod tym. Za dużo tu postów wynikających z czystego lenistwa!
Wystarczy chwilę pogooooglać i znajdzie się profesjonalna odpowiedż, a nie
tylko rady jakiś amatorów homeopatii, bioenergoterapii, wyciągów z cebuli i co
najgorsze zwierzenia pacjentów identyfikujących się z problemem "bo mieli to
samo" i wzajemne użalanie się nad sobą!!! Takie posty są ch..a warte, bo
leczenie każdego pacjenta ustala się indywidualnie i pisanie wyżaleń typu "boli
mnie pod prawym łukiem żebrowym, czy to żle?" co innego może znaczyć u kogoś
kto ma 20 lat, a co innego u 60-latka, u biorącego jakieś leki i u
niebiorącego, u szczupłej osoby i u grubszej, u kobiety czy u męszczyzny,
chorującej na choroby przewlekle i nie, obciążonej rodzinnie i nie i milion
innych!
Kolejna sprawa kary godna to stawianie rozpoznania. 95% ludzi nie ma pojęcia o
prawdziwej symptomatologii chorób. Stwiają sobie diagnozę i próbując samemu
znależć diagnostyke i leczenie tutaj, oddalają się od rzeczywistego meritum
sprawy - oczywiście na swoją zgubę. Np. ból w klatce piersiowej - zawał?
Możliwy, ale też:zapalenie osierdzia, zaburzenia rytmu, nerwica serca, tętniak
aorty, zator tętnicy płucnej, nowotwory śródpiersia, zapalenie tchawicy i
oskrzeli, płuc i opłucnej, zawał płuc, odma opłucnowa, achalazja przełyku,
refluks, przepuklina rozworu przełykowego, grużlicze zapalenie kręgów,
nerwobóle, choroby śledziony, ostre zapalenie trzustki, choroby wątroby, dróg
żółciowych i pęcherzyka żółciowego również.... a podsumowując 30% zawałów serca
przebiega bezboleśnie:) Polaku lecz się sam!
Druga połowa tych postów wynika z czystego strachu przed pójściem do lekarza!
Nie ma na co czekać.
Ludzie! Tu się powinno przychodzić jak po wielu próbach leczenia przez lekarza
nie ma poprawy (i sam lekarz się poddaje), jak ktoś chce znależć świetnego
specjaliste i nie wie gdzie oraz jak ktoś chce się podzielic ze wszystkimi
jakąś ciekawostką...

1.Im dłużej o tym myśle tym bardziej mnie denerwuje coraz większy marazm tu
panujący.
2.Zanim wpiszesz tu swój post, pobaw się WWW.GOOGLE.COM
3.Jest już kilka dobrych portali medycznych przeznaczonych nie tylko dla
lekarzy, ale dla pacjentów.
Banki szykują grad świątecznych promocji i... p..
Przy okazji, ponieważ nie ma aktualnie artykułu poświęconego medycynie, może
ktoś zajmie się sprawą "leczenia" kobiet, konkretnie mięśniaki macicy oraz
cysty piersi.

Lekarze nie leczą mięśniaków wcale, tylko obserwują, ponieważ lek (szwajcarski,
za przeproszeniem, Zoladex) kosztuje 400 PLN za ampułkę (kuracja powinna trwać
minimum 1 rok) i nie jest refundowany. Nawiasem mówiąc, że taki lek istnieje
dowiedziałam się z internetu (uwaga! Należy podwyższyć abonament za internet,
żeby nie było nas stać!) i dopiero drugi lekarz wiedział w ogóle o jego
istnieniu, ale popatrzył na mnie smutno i stwierdził, że mnie na ten lek nie
stać. :-<

Podobno nie opłaca się leczyć mięśniaków macicy, skądinąd bardzo powszechnej
przypadłości. Bardziej opłaca się je wycinać. Nie wiem, jak inne panie, ale
nawet jeśli będę po menopauzie, nie uśmiecha mi się utrata jakiegokolwiek
organu, nawet jeśli będzie nim absolutnie zbędna macica, bo po co Polacy mają
się właściwie rozmnażać, skoro i tak miejsc pracy brak, a ten naród wiecznie
wszystkim przeszkadza?

Na marginesie, nikt nie informuje, że mięśniaki mogą powodować poronienia u
kobiet, które są w wieku rozrodczym.

Druga szkoła: leki hormonalne. Jak się dowiedziałam poniewczasie, przedtem
należy zrobić badanie poziomu hormonów. Nie wszyscy jednak ginekolodzy takie
badanie wykonują, a leki zapisują. Jak wiadomo, hormony nie są bezpiecznym
lekiem. Skutki uboczne mogą być bardzo nieprzyjemne. Np. zator płuc.

Cysta piersi

Jak się przekonuję, istnieją dwie szkoły: 1. zbagatelizować i nic nie robić,
ponieważ samo przejdzie (szkoła publicznej służby zdrowia); 2. na wszelki
wypadek wysłać do onkologa, żeby zlecił punkcję (o dziwo, również publiczna
służba zdrowia.

Przy jednoczesnym trąbieniu na całą Polskę, jak to nowotwory wcześnie wykryte
są uleczalne, po cichu robi się wszystko, żeby szerzyły się bez przeszkód. Czy
są to jakieś odgórne zalecenia???

Przy okazji, na konsultację do onkologa czeka się ponad miesiąc. Można rano
podejść do okienka, aby się zarejestrować w dniu bieżącym, ale ktoś, kto nigdy
nie był zwolennikiem totolotka, ruletki, ani innych gier losowych - nie
skorzysta.
Lato z Neckermannem
Neckermann jest niezłym biurem, gdyby nie zawodzili ludzie. Bardzo smutne jest to, jak Polaków traktuje się za granicą. Jeśli gdzieś są mrówki, karaluchy, brud, to takie miejsca przydziela się Polakom. Mimo, że polscy turyści zachowują się przyzwoiciej niż inni, mimo, że płacimy znacznie więcej od o wiele od nas bogatszych np. Niemców ( co bardzo trudno zrozumieć), to jesteśmy traktowani gorzej. Rosjanie, Ukraińcy, Niemcy piją śpiewają, hałasują, swobodnie się czują. Polacy są smętni, najczęściej pozbawieni opieki, mimo, że biura podróży, w tym Neckermann podają na swoich stronach o wspaniale przygotowanych rezydentach. Niestety, o ile rezydenci niemieccy, rosyjscy, ukraińscy są rzeczywiście bardzo zainteresowani swoimi podopiecznymi, o tyle polscy rezydenci zachowują się nieodpowiedzialnie, nie ma ich w pobliżu, traktują się na obcym terenie jak autorytarna władza, a nie jak osoby na usługach chlebodawców, jakimi są turyści. Fora internetowe są pełne takich uwag, ostrzeżeń, skarg, ale biura na to nie reagują. Składanie skarg jest żmudnym procesem, skazanym na przeczekanie, aż delikwent się zmęczy. Pod byle pretekstem, kłamstwami, krętactwem takiego intruza się zagłusza. Jeśli nic poważnego się za granicą nie dzieje, żadne nieszczęście nie dopada, można zapomnieć o złych rezydentach z nadzieją, że już ich nie spotkamy. Ale bywa, że jest zagrożenie życia, a rezydent nie reaguje, nie interesuje się swoim turystą. Taki fakt miał miejsce w grudniu 2009 w Egipcie właśnie z Biura Neckcerman. Zawiadomiona rano rezydentka nie stawiła się u chorego turysty przez 6 godzin, a to był zator płucny! Tylko cud, że ten człowiek żyje, ale wciąż jest ostro leczony już w Polsce. Skargi są lekceważone, biuro się nie martwi ani zła opinią, ani złą jakością usług. Mam pewność, że lekceważenie Polaków przez cudzoziemców mają tu swoja przyczynę, bo jeśli Polak nie szanuje Polaka, to kto ma go szanować?
OSZUSTWA DIETY KWAŚNIEWSKIEGO/OPTYMALNEJ/ATKINSA
czlowiek choruje bo nie jest wilkiem by moc jesc surowe mieso!

OSZUSTWA DIETY KWAŚNIEWSKIEGO/OPTYMALNEJ/ATKINSA=CHUDNIĘCIE POWODOWANE JEST
NIEDOŻYWIENIEM,ANEMIĄ,stosowanie powoduje miażdzycę,chorobę nerek i zatrucie,
nie jest polecana osobom z: nadwagą, nadcisnieniem, miażdzycą,cukrzycą -jednym
słowem mogą ja stosować tylko”zdrowi”KTÓRZY PO JEJ ZASTOSOWANIU STANĄ SIĘ
CHORZY= to oficjalne wyniki badań grupy ludzi np.z „Biuletine of Cardiology”.

DIETA ATKINSA i KWAŚNIEWSKIEGO-„OPTYMALNA” ZABRANIAJĄCA ŁĄCZENIA WEGLOWODANÓW Z
MIĘSEM,jedzenia WYŁĄCZNIE MIĘSA, potraw tłustych-to dieta niedoboru, prowadząca
do zatrucia białkowego (ketozy)i zakwaszenia organizmu oraz anemii-dzięki temu
ludzie gwałtownie chudną, nie tyją-ale badania w dłuższym okresie wskazują na
m.in. zatory żylne (CHOLESTEROL),miażdzycę i choroby nerek. Wynalazca - Atkins
zmarł na zapalenie płuc wycieńczony i osłabiony długotrwałym niewłaściwym
odżywianiem, z opinią pseudonaukowego oszusta, który doradzał ludziom
śmiertelną dietę pozbawioną witamin i podstawowych składników odżywczych
pochodzących z pokarmów roślinnych. W USA toczy się proces o zwrot kosztów
leczenia osób, które taka dieta doprowadziły do zatorów żył i tętnic -wkrótce
będzie ich cała fala.

Mięso jest bowiem ciężkostrawne, obciąża i zanieczyszcza organizm.

ODŻYWIANIE WEDŁUG GRUP KRWI-jest tak samo (nie)zasadna jak dieta np.według
koloru skóry. Organizm ludzki posiada uniwersalne potrzeby, i indywidualne
preferencje powodowane przez styl życia, rodzaj wykonywanej pracy, wysiłek,
klimat itp. Teoria grup krwi to sprzeczne, niepraktyczne zalecenia nieprawdziwe
pod względem dietetycznym dla człowieka.
Powikłania:
1) Rozległe nasilone zmiany skórne z ropnymi powikłaniami
miejscowymi – zakażenie skóry szczepami gronkowca, grożące
uogólnieniem się infekcji gronkowcowej (posocznica).
2) Ospowe zapalenie móżdżku – powikłanie wygladające bardzo
niepokojąco, objawiające się nasilonymi zaburzeniami równowagi, aż
do całkowitej niemożności wstania z łóżka. Szczęśliwie to powikłanie
nie pozostawia trwałych następstw i ustępuje samoistnie.
3) Zapalenia płuc, zapalenia stawów, śródmiąższowe zapalenia nerek –
powikłania rzadkie, ale potencjalnie niebezpieczne.
4) Objawy okulistyczne – zmiany ospowe mogą powstawać na skórze
powiek oraz w spojówkach. Niekiedy powstają także na rogówce
prowadząc do zapalenia rogówki ze zmianami bliznowatymi w tęczówce.
Wymaga to specjalistycznego leczenia okulistycznego, ponieważ grozi
trwałymi następstwami.
5) Zespół rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego (DIC) –
infekcja wirusem ospy może w pewnych przypadkach wyzwolić kaskadę
reakcji zapalnej prowadzącą do ciężkiego wstrząsu z niewydolnością
wielonarządową. Jest to stan zagrożenia życia.
6) Powikłania zakrzepowo-zatorowe, w tym udary niedokrwienne mózgu.
Ospa zwiększa predyspozycję do zmian zakrzepowych. W przebiegu tej
infekcji opisano przypadki zatorów tętnic mózgu prowadzące do
poważnych objawów neurologicznych. Piszący te słowa na własne oczy
widział ciężki udar mózgu w przebiegu ospy wietrznej u
kilkumiesięcznego niemowlęcia - zakończony niestety śmiercią dziecka.

Ospa bardzo osłabia odporność i w trakcie, a także po można łatwo
złapać cokolwiek. Infekcję w czasie ospy przechodzi się bardzo
ciężko.

Nie mówiąc już o sladach na całe życie, które mogą zostać, moim
dzieciakom całe szczęście nie zostały.
Łączę się w bólu z rodzicami małego Jasia, ale jednocześnie chce Wam na tym
przykładzie pokazać ile dobrego niosą za sobą szczepienia dzieci. Ospa jest
chorobą wirusową, większość z Nas uważa, że banalną i każdy powinien ją
przechorować. Otóż zachorowanie na ospę jak pokazuje przypadek tego tu maluszka
bardzo osłabia układ immunologiczny, osłabia do tego stopnia że bakterie
normalnie niegroźne, bytujące na co dzień w naszym organizmie stają się bardzo
zjadliwe i mogą doprowadzić do takiej tragedii...nie chcę tu usprawiedliwiać
lekarzy, ale objawy które opisuje mama rzeczywiście sugerowały powikłania, które
obserwuje się przy ospie (Wśród możliwych powikłań ospy należy wymienić:
1) Rozległe nasilone zmiany skórne z ropnymi powikłaniami miejscowymi –
zakażenie skóry szczepami gronkowca, grożące uogólnieniem się infekcji
gronkowcowej (posocznica).
2) Ospowe zapalenie móżdżku – powikłanie wyglądające bardzo niepokojąco,
objawiające się nasilonymi zaburzeniami równowagi, aż do całkowitej niemożności
wstania z łóżka. Szczęśliwie to powikłanie nie pozostawia trwałych następstw i
ustępuje samoistnie.
3) Zapalenia płuc, ZAPALENIA STAWÓW, śródmiąższowe zapalenia nerek – powikłania
rzadkie, ale potencjalnie niebezpieczne.
4) Objawy okulistyczne – zmiany ospowe mogą powstawać na skórze powiek oraz w
spojówkach. Niekiedy powstają także na rogówce prowadząc do zapalenia rogówki ze
zmianami bliznowatymi w tęczówce. Wymaga to specjalistycznego leczenia
okulistycznego, ponieważ grozi trwałymi następstwami.
5) Zespół rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego (DIC) – infekcja wirusem
ospy może w pewnych przypadkach wyzwolić kaskadę reakcji zapalnej prowadzącą do
ciężkiego wstrząsu z niewydolnością wielonarządową. Jest to stan zagrożenia życia.
6) Powikłania zakrzepowo-zatorowe, w tym udary niedokrwienne mózgu. Ospa
zwiększa predyspozycję do zmian zakrzepowych. W przebiegu tej infekcji opisano
przypadki zatorów tętnic mózgu prowadzące do poważnych objawów neurologicznych.
Piszący te słowa na własne oczy widział ciężki udar mózgu w przebiegu ospy
wietrznej u kilkumiesięcznego niemowlęcia - zakończony niestety śmiercią dziecka).
Leczenie ospy jest niestety tylko objawowe...a my nigdy nie przewidzimy czy
nasze ukochane dzieciątko przechoruje ją typowo, czy może zaprezentuje jedno z
rzadkich powikłań, które może skończyć się tragedią...szukanie winnych na
podstawie tej historii pozostawmy prokuraturze....a sami zaszczepmy własne
dzieci, aby spać spokojnie i mieć czyste sumienie że robimy wszystko co dla nich
najlepsze (koszt szczepionki max 180 zł - prezent na roczek jak znalazł).
Pozdrawiam
Zator tętnicy płucnej - skoro nieco wcześniej miała obrzęk łydki,
powinni podejrzewać zakrzepowe zapalenie żył i szybko je leczyć!
Zapalenie trzustki u kota a krwotok płucny.
Witam,

Kot zaczął się dziwnie zachowywać, wymiotować, nie chciał jeść ani pić.
Zdecydowaliśmy się udać do kliniki weterynaryjnej. Początkowo, wszystko
wskazywało na zatrucie, kot dostał kroplówki i różnego rodzaju zastrzyki
wzmacniające, przeciwwymiotne, przeciwbólowe itp. To jednak nie pomagało. Kot
ciągle wymiotował i nie przyjmował pożywienia i płynów. W czasie jednej z
wizyt podano mu mleczko, które miało wykazać w czasie prześwietlenia, czy
gdzieś w układzie pokarmowym nie ma zatoru. Na zdjęciu ukazało się skupienie
tego mleczka w przewodzie pokarmowym. Lekarze prowadzący zasugerowali, że może
to być zapalenie trzustki oraz, że konieczna jest operacja w celu
potwierdzenia przypuszczeń. Po operacji faktycznie okazało się, iż jest to
zapalenie trzustki. W czasie zabiegu opróżnili mu jelita i wymasowali
trzustkę, coś jeszcze miał zrobione, ale nie pamiętam nazwy. Przez następne
dni po zabiegu chodziliśmy z nim na kroplówki i zastrzyki. Dostał mleczko
odżywcze itp. Wkrótce zasugerowano, by podać mu RELANIUM, jako że skutek
uboczny tego ogłuszającego preparatu jest zwiększenie apetytu, co było
potrzebne, by kot nabrał sił. To jednak nic nie dało. Kot z dnia na dzień
słabł i zaczął szybko i płytko oddychać. Dzisiaj byliśmy z nim, jak
codziennie, na kroplówkach itp., Kot jednak był coraz słabszy. To co nas
zdziwiło dzisiaj, był fakt, że po kroplówce nie oddał moczu, jak robił to w
dniach poprzednich. Gdy wróciliśmy wieczorem do domu, kot był skrajnie
wyczerpany i zaczął dziwnie charczeć przy oddychaniu. Postanowiliśmy ponownie
pojechać do kliniki, gdzie lekarz opróżnił pęcherz moczowy, lecz mocz był
dziwnie zagęszczony i ciemnożółty. Podał mu środki moczopędne, osłuchał i
stwierdził, że prawdopodobnie w płucach jest jakiś płyn. Po krótkiej chwili
kot zaczął się dusić. Z pyska poleciała mu krew i jakaś ciemnożółta maź.
Dostał konwulsji i umarł. Udusił się prawdopodobnie.

Chciałbym się w związku z tym zapytać, co mogło być przyczyną krwotoku w
płucach, skoro kot miał zapalenie trzustki. Lekarz stwierdził (on go nie
leczył), że najpewniej siadł cały organizm. Czy zapalanie trzustki faktycznie
może być, aż tak ciężkie, iż powoduje krwotok płucny? Chciałem jeszcze
wspomnieć o fakcie, iż dzień po operacji, gdy jeszcze miał jako tako siłę, kot
wskoczył na szafę i z niej zeskoczył. Czy mogło mu to, coś uszkodzić w środku?
Czy układ pokarmowy może powodować krwotok płucny?

Proszę o odpowiedzi, najlepiej jakiegoś weterynarza. Z góry dziękuję.
Do Madasi, ale Martku, moze i Ty zajrzysz?
Przykro mi. Niewiele mogę, bo jestem laikiem, ale trochę poszukałam:

tutaj koleżanka znajdzie wiele info o zatorowości u dzieci - choć
zgadzam sięz Tobą, że to powazna sprawa, tam tez jest wzmainak, ze
tego typu zaburzenia NIE muszą byc groźne...chymmm:
resmedica.pl/archiwum3.html#informacja4;
www.labtestsonline.pl/tests/FactorVLeiden.html?lnk=6 - tutaj
wszytsko o zakrzepicy związanej z mutacjami ww genu - warto zajrzeć -
duzo o leczeniu (na info wejście przez hasła obok ramki "Zadaj
pytanie" - wszystko jasno i na temat);

www.laboratoria24.pl/lab/t/s/predysp_zakrzep - chorby
zakrzepowo-zatorowe - dobry artykuł;

www.kardiolo.pl/o,zatorowosc_plucna_rekonwalescencja.htm -
tutaj takze o wadach serca u Dzieci i zatorowości płucnej u DZIECI -
szukaj szczególnie w spisie wątków w tekście gł strony;

Będe dalej szukać.
P.S U mnie też nie ma zakrzepicy - oficjalnie. Uwaga! wiele osób nie
utozsamia tej choroby z tzw. nagłymi niewyjaśnionymi przypadkami -
mnie taki przytrafił się ponad rok temu - w nodze. Nie jest to
jednoznaczne z chorobą, ale był taki incydent, dlatego sa
podejrzenia. Może wiec warto to zasugerować? Zator u mnie
stwierdzono, ale byłam głupia, ze nie uparłam sie wtedy na badania.
Dopiero teraz czekam na wyniki.
Nic nie sugeruję, ale moze i w rodzinie koleżnaki coś takiego było?
mnie wtedy noga napuchła od kostki w dól, była pokryta fioletowo-
czerwonymi wybrczynami, tkliwa, bolesna, nie mogłam na niej stanąc,
ba! nawet dotknąć. Później zeszło po lekach na zakrzepicę żylną, po
ok 4-5 dniach, a wszystko wróciło do normy po ok tyg (do tego czasu
musiałam chodzić o kulach). Kolejny atak po ok poł roku - cała noga
od kolana w dół - to samo: opuchlizna, tkliwość, wybroczyny.
Pojawiło się też rano, po przebudzeniu - z pewnoscią nie był to uraz
mechaniczny. Niech się zastanowi, czy nic takiego nie było w
rodzinie, a może jej się kiedyś przytrafiło?...tylko musi sobie
przypomnieć.
Pozdrwaiam!
Jeśli mozesz, daj znać co z Córeczką koleżnaki.
Witam,Panie doktorze!Moją boreliozę zdiagnozowano -od stycznia-
ostatecznie w pażdzierniku..Po skrobaniu pazurami u około 15-tu
lekarzy-różnych specjalności-z ..dosłownie "wyciem"o ratunek!Bo
objawy się nasilały i tok choroby miał podobny przebieg,jak u
franiołka..Teraz jestem leczony metodą"tradycyjną",polską..Z całym
szacunkem dla Pana wiedzy..Pana przeżytej w związku z chorobą
gehenny,ale..czytam wątki,gdzie podają Państwo koszty leczenia..Sporo
przekraczają moją emeryturę..I nie mam szans na jakieś środki..Reszta
"jest milczeniem.."Pozdwaiam serdecznie Pana i innych lekarzy w
Polsce,zajmujących się leczeniem boreliozy..Dla mnie
jesteście..Judymami XXI wieku..I..powinno Was się.."przykrywać ciepłą
kołderką,byście się nie przeziębili.."Pozdrawiam też..resztę
nieszczęśników dotkniętych tą chorobą..Czytam Wasze opowieści i..oczy
mi się-pełne łez-otwierają z..przerażenia..Moja Matka odeszłą 3 lata
temu..Całe życie-okaz zdrowia;kreatywn,tryskająca energią i humorem
kobieta-w ostatnich latach ciężko schorowana..Lekarz kontaktowy nie
wykrył u niej nadczynnej tarczycy..Choroba-ta,czy może..INNA(?)ciężko
uszkodziła Jej serce..Żyła prawie pół roku z wodą w płucach i
krwiopluciem-z ciężko zaburzonego krążenia..Miała zmiany skórne na
dłoniach!)I przd całym rozpętaniem piekła-ciało Jej pokryła taka
wysypka,jak na zdjęciu w jednym z ostatnich wątków..Lekarz..nie
wiedział,co to jest;podejrzewał..odrę,choć tę Mama przechodziła w
dzieciństwie..Wydobyta z tej tarczycy-jodoterapią-wydobyta już ostrą
walką o życie-6 tyg,na R-ce!..po kilku miesiącach względnej
rekonwalescencji..straciła wzrok!Zator tętniczki środkowej-obumarły
siatkówki,z braku krwi i tlenu..Nie będę opisywać,czym to dla mnie
było i czym pozostanie do końca życia..Bolały Ją stawy;lekarz już
rozkłądał ręce,wskazując tylko na zmiany związane z wiekiem..Te 3
miesiące bezpośrednio przed Jej odejście..to było pasmo nieustająvego
-mimo tramalu-bólu krzyża i nóg..Skoków ciśnienia;potów i skaczącej
temperatury..Nie była w stanie chodzić..W szpitalu..po konsultacji z
neurologiem..niczego mi nie powiedziano..Wyglądało na to,że..lekarze
nie mogą dojść przyczyny tego bólu..Dostała zachłystowego zapalenia
płuc i..odeszła..Na moje wyrażne żądanie podano Jej jeszcze krew-i
włączono leki..(Metronidazol i antybiotyk w kroplówce!)Miała 81 lat
i..lekarka niespecjalnie się wyrywała z chęcią ratowania Jej za
wszelką cenę..Taka jest prawda,z której..wszyscy sobie zdajemy
sprawę..Dziś podejrzewam,że..miała od lat niewykrytą borelioze,która
zrujnowała Jej serce i resztę organizmu..I..nic już więcej..nie mogę
napisać..
Chyba właśnie chodzi o matkę przede wszystkim.

O cc np. wytycznych Amerykańskiego Towarzystwa Położników i Ginekologów:

Śmiertelność i chorobowość matek jest wyższa w przypadku cc. Śmiertelność wynosi
6-22 przypadków na 100 tys. żywych urodzeń (2-4x wyższa niż przy sn), z czego
połowa jest bezpośrednio związana z samą procedurą operacyjną, nie zależnie od
wskazań.

Chorobowość dotyczy samej operacji jak i okresu pooperacyjnego:
Komplikacje śródoperacyjne:
Rozdarcie macicy
Uszkodzenie pęcherza moczowego
Uszkodzenie moczowodów
Uszkodzenie jelit
Atonia macicy, trudne do opanowania krwawienie (może być konieczność wycięcia
macicy)
Powikłania anestezjologiczne do zatrzymania krążenia włącznie (częściej po
znieczuleniu ogólnym)

Komplikacje pooperacyjne:
Zapalenie endometrium (20x częściej niż po sn, dotyczy średnio 35-40% pacjentek,
w przypadku profilaktyki antybiotykowej 5%)
Zakażenie rany (2.5 – 15% przypadków)
Rozejście się szwów wewnętrznych, wymaga natychmiastowej reoperacji, dotyczy 5%
pacjentek z zakażeniem rany pooperacyjnej
Zakażenie układu moczowego 2-16%, istotny czynnik ryzyka: cewnik do pęcherza
Brak powrotu prawidłowej perystaltyki jelit
Powikłania zatorowo-zakrzepowe: dotyczą 1 na 400 ciężarnych, po cc ryzyko
wzrasta 3-5 razy, może być trudne do rozpoznania, nie leczone w 25% doprowadzi
do zatoru płuc, z tego 15% pacjentek umiera
Septyczna zakrzepica żył miednicy mniejszej – dotyczy ok. 2% pacjentek z
zapaleniem endometrium i zakażeniem rany pooperacyjnej, diagnoza opiera się
często na wykluczenie innych przyczyn gorączki
Powikłania anestezjologiczne od nudności, wymiotów i bólu głowy do zatrzymania
krążenia włącznie
Ludzie pomyślcie trochę a nie ferujcie opinii!!!!!
Zator tętnicy płucnej to powikłanie ostre ,a masywne zwykle jest śmiertelne!
Ten przypadek to absolutny "kazus". Uraz miał miejsce między świętami a zgon
dwa tygodnie potem. Nikt nie bierze pod uwagę zatoru po takim urazie i to też
jest oczywiste. Stłuczenie klatki piersiowej, jej mięśni ,lub w przypadku urazu
o dużej sile, samej tkanki płucnej to podstawowe diagnozy. Tutaj proces
chorobowy trwał długo i miał nietypowy przebieg. Rtg to podstawowe badanie w
ocenie klatki i jej urazów ale nie wykrywa zatorów. Proszę też mieć na uwadze
to co piszą sami dziennikarze. Brachyterapia, takie słowo przewija się w
artykule, to forma leczenia guzów nowotworowych a nie terapii (pismaki to
dopiero nieuki)!!!! Mam wrażenie że na 1000 światowej klasy specjalistów może
jeden wpadłby na to że to zator. Nie winmy za wszystko ludzi, tu lekarzy. Ja od
12 lat pracuje w szpitalu w Reading w Pensylwanii w USA. Tu dopiero się robi
błedy w terapii. Nie wierzcie jakie to genialne leczenie w Stanach. Tu są dwie
róznice. Ubezpieczenia na leczenie. Im lepiej ubezpieczony tym droższe ma
badania a nie lepsze leczenie!!!! Ten chlopiec zmarł bo miał pecha i było to
zrządzenie losu a nie błąd lekarzy. Jeszcze na koniec to co tygryski lubią
najbardziej. Moje zarobki w USA (jestem anestezjologiem) to 300`000 USd
rocznie a w Polsce zarabiałem na 15 dyżurach 3000 PLN to różnica która
warunkuje poziom medycyny nie tej w głowach lekarzy a systemu opieki zdrowotnej
(badań i diagnostyki)Internauta który napisał że zator leczy sie łatwo to też
nie ma pojęcia co pisze (normalka w Polsce) W Stanach to jedna z częstszych
przyczyn zgonów nagłych a najczęstsza po zabiegach operacyjnych nóg i brzucha
oraz klatki piersiowej. Mimo stosowania heparyn zapobiegawczo. Na koniec prosze
wszystkich o troche rozwagi w tworzeniu opinii i pozdrawiam wszystkich w
kraju!!! A i jeszcze jedno. Ten co pisał o ABG czyli RKZ w Polsce (gazometria)
to kompletny ignorant. Nikt na podstawie tego badania nie rozpoznał i nie
rozpozna zatoru T.P. To prostę badanie zawartości tlenu i CO2 we krwi.
IV gen.:Yasmin i Jeanine (drospirenon i dienogest)
Witam,
Pewnie już ten temat był poruszany ale ja go chciałam "podrążyć" jeszcze -
dlatego założyłam osobny wątek. Bardzo liczę tu na wypowiedzi specjalistów
(jeśli są tacy na forum) oraz na informacje od Waszych ginekologów - jeśli
się zdecydujecie zapytać. Ja właśnie mam zamiar popytać.

Chodzi mi o preparaty zawierające hormony IV generacji - Yasmin (drospirenon)
i Jeanine (dienogest). Zapytajcie (a może wiecie) o następujące kwestie:

1. Bardzo wysokie dawki składnika progestagennego - 3mg (w Yasmin) i 2mg w
Jeanine. Producenci argumentują to krótkim czasem półtrwania hormonów w
organizmie - ok 9h a tym samym brakiem kumulacji hormonów w organizmie.
Mój znajomy farmaceutajednak, że to nie do końca prawda bo i jeden i drugi
hormon dość szybko w żołądku jest rozkładany do odmiany alfa czy beta-):
lewonogestrelu (a więc IV gen oparta jest na II gen) a dla tego czas trwania
to ok 15-17h. Czyli podobnie jak w przypadku innych tabletek. I jednak jest
kumulacja i przy tak wysokim stężeniu niekorzystne działanie na organizm.

2. Moczopędność Yasmin - te przypadki zgodnów w których była mowa w programie
wyemitowanym w Holandii dotyczyły podobno tego, że Yasmin ma działanie lekko
odwadniające a odwodnienie sprzyja zagęszczaniu krwi i w rezultacie
powstawaniu zakrzepow. Dlatego tez Yasmine jest bardziej niebezpieczna niz
inne pigulki. Śmierć w wymienionych przypadkach powodowana była przez
zakrzepy albo jako ich nastepstwo zatory pluc i udary mozgu. Ale:

Znalazłam informację, że tak być nie może, bo pigułka zawiera one
spironolakton. A on NIE powoduje odwodnienia! Zapobiega on powstawaniu
obrzęków rozumianych jako nadmiar wody oraz usuwa już istniejące. Wyrównuje
także gospodarkę sodowo-potasową organizmu. Spironolakton nie odwadnia w taki
sposób jak furosemid, który usuwa wodę z organizmu - po nim można mieć
suchość skóry, trudności w oddychaniu i słabe ciśnienie. Cała tajemnica
Yasmin to to, że spironolakton, że nie powoduje, jak inne tabletki problemów
z przyswajaniem potasu - i dlatego nie powoduje obrzęków.

Jednak w ulotce Yasmin nie wygląda na to, aby zawierała ona spirolakton
(chyba, że to inna nazwa którejś z wymienionych substancji pomocniczych). A
kolejna rzecz to taka, że znajoma lekarka powiedziała mi, że spirolakton ma
jednak działanie moczopędne - jest bezpieczniejszy inne tego typu substancje
ale jednak ma działanie odwadniające.

Nie wiem czy wiecie, ale w zagranicznej ulotce od Yasmin jest napisane, że
nie wolno razem z nią używać bez konsultacji z lekarzem następujących leków
zwiększających wydalanie potasu:
— NSAID, czyli niesterydowe preparaty przeciwzapalne i przeciwbólowe, np.
zawierające ibuprofen (Ibuprom, Advil, Nurifen, itp.), naproxen (Naproxen,
Aleve, i inne), stosowane w leczeniu artretyzmu i innych chorób lub stanów
— antagoniści aldosteronu - zmniejszajace wydalanie potasu (spironolakton i
inne)
— dietetyczne napoje preparaty mineralne zawierające potas
— inhibitory ACE (konwertazy angiotensyny)
— antagoniści receptora angiotensyny II (Cozaar, Diovan, Avapro i inne)
— heparyna

Dlaczego tego nie ma w polskiej ulotce? A po drugie to podobno te przypadki
smierci spowodowane były tym, że kobiety nie stosowały się do tych zaleceń i
przyjmowały inne leki, które powodowały odwodnienie i nasilały ryzyko
zakrzepicy.

Czy ktoś coś więcej wie na ten temat albo może podrążyć kwestię tego, czy
Yasmin zawiera spirolakton czy nie?

3. Jeanine - dienogest. Ten hormon na szczęście nie niesie ze sobą efektu
odwadniającego ale też należy do tych IV generacji, które "naprawdę bądź nie"
tak szybko wydalają się z organizmu. Zapytajcie lekarzy, czy rzeczywiście tak
jest (mój znajomy farmaceuta tak jak w przypadku Yasmin - twierdzi, że one
się przekształcają w lewonorgestrel i kumulują tak samo jak on - tylko dawka
jesy 10 razy większa).

Będę wdzięczna za info - sama też mam zamiar poszperać.
strach
Moniao1 napisala :

>> to znowu ja

widze, witam.

>> Z plucami jest teraz ok.Po drenazu nie mialam wiecej problemow
>> oprocz lekkiego dyskomfortu z powodu zrostow,
>> ktore daja sie troszke we znaki.Czuje lekki bol
>> przy kazdym glebszym oddechu, ale sie juz do tego przyzwyczailam.
>> Zdziwilabym sie, jesli pewnego dnia nic by mnie nie bolalo,
>> uznalabym to pewnie za nienaturalne

Bardziej mnie interesuje jak wyglada ogolna wydolnosc Twoich pluc. Czy po
wysilku (jakim ?) zaczyna robic Ci sie duszno ? Inaczej mowiac na ile Twoje
pluca stac ? Wiesz, ze zator tetnicy plucnej powoduje spustoszenie w plucach.
Dlatego zasada jest , ze kazdy przypadek musi byc zdiagnozowany i leczony jak
najszybciej, w ciagu godziny, najlepiej.

>> A propos: czy pulmonary function testing to tyle co spirometria?
>> W krytycznym momencie spirometrie mialam na poziomie 30%.
>> Teraz jest w porzadku, ale sprawdze tak kontrolnie za kilka dni

Nie jestem pewien jak to sie nazywa w jezyku polskim, ale chyba masz racje.

>> A co do baz medycznych, to kiedy probuje dostac na jakies polskie
>> stronki, wyswietla mi sie notka, ze zgodnie z jakims tam
>> rozporzadzeniem ministra dostep do baz maja tylko osoby zawodowo
>> zwiazane z medycyna.
>> Baz anglojezycznych niestety nie jestem jeszcze w stanie ogarnac,
>> poniewaz nie dysponuje wiedza jezykowa w tym obszarze.
>> Taki normalny angielski a i owszem...ale wyrazenia medyczne
>> po angielsku nie za bardzo sa dla mnie
>> zrozumiale

Nie mam pojecia co jest z tym zarzadzeniem ministra. Na calym swiecie wiedza
jest powszechnie dostepna, w tym i medyczna. Pewno, ze staraja sie wladze
ograniczyc dostep do informacji " jak zrobic sposobem domowym mala bombke (
zwlaszcza atomowa)" , ale reszta jest dosc dostepna.

Nie da rady z bariera jezykowa. Circa 75 % wiedzy medycznej jest publikowana w
jezyku angielskim. Zwlaszcza te publikacje, ktore nie tworza "podrecznikow " (
to znaczy opisy jakiegos dzialu medycyny wedlug stanu na 2004 rok). National
Library of Medicine w Stanach ma do dyspozycji 17 milionow "entries". DOCGUIDE
przeglada na biezaco 򗶰 czasopism medycznych i wszystko to co jest
wartosciowe ( w tym rowniez w sensie kryteriow EBM) jest podawane co tydzien
lub dwa do wiadomosci zainteresowanych. Ja mam zamowione otrzymywanie takiego
przegladu w dziale medycyna ogolna ( rodzinna) , bo to potrzebuje. Ginekolodzy-
poloznicy maja swoj przeglad, chirurdzy swoj itp.

Jest rowniez wersja dla niefachowcow. Lay-people. Podobnie robi MEDSCAPE,ktore
dostarcza nawet specjalna wersje dla dziennikarzy piszacych o medycynie.

Ograniczenie w Polsce dostepu do wiedzy medycznej dla nie-fachowcow (pacjentow)
ma , mysle, swoje uzasadnienie. Bo jakby sie ludziska dowiedzialy co jest
naprawde nowoczesne, to byc moze by sie niektorzy domagali od swoich lekarzy, a
nie daj boze poslow/senatorow aby rowniez to i owo bylo w Polsce dostepne.

I to grozi klopotami. Wiec lepiej jest ograniczac dostep do informacji, bo to
zawsze mozna wytlumaczyc tym , ze wladze nie chca aby ludziska zle zrozumieli
wskazowki nowoczesnej medycyny. cO jest argumentacja glupia , bo czymze roznic
sie powinni pacjenci w Polsce od takowyz w Anglii ?

Jak napiszesz na moj e-mail swoje imie, nazwisko i e-mail account (ktory chcesz
uzywac) a zalatwie Ci dostep na biezaco do zrodel hematologiczno/polozniczych
w jednym z tych portali.

>> Zgadzam sie , ze nastawienie to rzecz bardzo wazna,
>> wiec dopoki swojego nie zmienie i nie znajde nadziei,
>> nie bede sie pakowala w ciaze.
>> Kiedy nosilam Mateuszka myslalam, ze nic nie moze zagrozic tej ciazy.
>> Tak bardzo chcialam tego dziecka.Myslalam, ze moje wielkie pragnienie
>> i milosc do synka uchronia mnie przed klopotami.
>> A teraz sie boje, ze nie bedzie mi dane urodzic dzidziusia.
>> Ze bede procentem po stronie negatywnych statystyk po raz kolejny
>> Strasznie sie boje

Musze sie przyznac, ze jest mi bardzo nieprzyjemnie czytac te stwierdzenia. Jak
wiesz, moje doswiadczenie , niewielkie co prawda, jest dosc pozytywne. Ale
zdaje sobie sprawe, ze moja obserwacja jest dokonywana na zupelnie innym
materiale, w innym srodowisku "profesjonalnym". Gdzie rzeczywiscie kazda
kobieta w ciazy ma podane na tacy to co jej jest potrzebne. Nie znaczy to
oczywiscie, ze wszystkie z tego korzystaja. Ale wiedz, ze jak Eskimoska ma
klopot ze zblizajacym sie porodem to wysyla sie odrzutowiec ( a nie samolot z
silnikiem tlokowym, bo te przy minus 50 stopniach C juz nie lataja ), aby ja
przewiozl 3000 km do kliniki uniwersyteckiej.Tak jest w kanadyjskiej arktyce.

Osobiscie bym naprawde radzil przeniesienie sie do innego kraju, bo w tej
sytuacji ,w Polsce , nie jestem przekonany, ze wszystko odbedzie sie
prawidlowo. Jezeli sie myle to bede bardzo szczesliwy to uslyszec od
zainteresowanych.

Pozdrawiam

dra.
To z ryzykiem zakrzepicy to niestety prawda. Mozna to wyczytac doslownie
wszedzie (stron o NPR nie czytam i nie wliczam bo tam to pewnie te liczby by
pomnozyli x100 ). I nawet 2 ginekologow + Pani Doktor z forum mi to samo
powiedzialo. II generacja 15:100000, III generacja 30:100000, IV generacja
ponad 30:100000. Widzialam rowniez opracowania i badania z kilku amerykanskich
i brytyjskich Uniwersytetow - pisza to samo. Nawet produceci pigulek podaja te
liczby (w jakis pigulkach kolezanka mi pokazywala na ulotce takie wlasnie
dane). Ja straszyc nikogo nie chce, nawet sama jeszcze jakis czas temu bralam
pigulki i gdybym mogla chetnie bym do nich wrocila (teraz czekam na
minipigulki), bo sa najpewniejsze. A pisze na forum to co pisze, bo lekarze
czesto nie informuja pacjentek o mozliwych powiklaniach, nie pytaja o
przeciwskazania (moja lekarka mnie pytala, ale ja akurat wtedy nie wiedzialam,
ze byl u mnie w rodzinie zator pluc, a jak sie dowiedzialam i jej powiedzialam
zakazala mi brac pigulki dwuskladnikowe). I wowczas kobiety moga zachorowac
Dlatego tez jesli kobieta ma przeciwskazania nie powinna brac pigulek (niech
pomysli nad Cerazette lub spirala lub prezerwatywa lub NPR lub jeszcze
czymstam), a jesli jest zdrowa powinna byc swiadoma ryzyka jakie moga (ale
wcale nie musza) pigulki za soba niesc.

> ale co
> z dziewczynami dla ktorych ciaza znaczylaby katastrofe (metody naturalno-
> prezerwatywowe sa naprawde zawodne i stresujace), co z tymi ktore musza brac
> pigulki ? co z tymi ktore nie moga brac duzej ilosci horomnow, a tym samym
dla
> nich druga generacja odpada ?

II generacja to rowniez pigulki niskohormonalne. Wsrod nich tez sa pigulki
zawierajace 0,02 EE (ale niestety nie w PL). A podobno II generacja z 0,03EE
jest i tak mniej szkodliwa niz III gen. z 0,02 EE... Poza tym tylko Logest
Harmonet Novynette i Mercilon maja 0,02 EE, reszta pigulek niezaleznie czy II
czy III generacja maja tyle samo hormonow. Oczywiscie jestem za tym zeby mlode
dziewczyny braly pigulki. Ale zeby je brac musza byc zdrowe. Bo co jest
wiekszym nieszczesciem - ciaza czy udar mozgu/zator pluc spowodowany przez
oderwany zakrzep? Dlatego tak wazne jest rozwazenie korzysci i ryzyka. Jesli
korzysci przewazaja ryzyko (i kobieta jest zdrowa) - pigulki sa idealne. Ale
jesli kobieta ma historie zatorowo-zakrzepowa to zaden porzadny lekarz nie
zapisze jej pigulek, bo moze sie to dla niej zle skonczyc...
Co innego jesli kobieta leczy pigulkami PCO itp. Jesli jest zdrowa to nie ma
problemu, bierze pigulki i jest OK. Ale co jesli ma przeciwskazania? Wtedy juz
pojawia sie problem. I w takim wypadku robi sie bilans korzysci i ryzyka i
zapisuje pigulki...

A tak w ogole nie jestem zwolenniczka Nati85. Tylko czesc tego co ona pisze to
prawda... Fakt, ze czesto robi to w glupi sposob (straszac)... I sama zaczelam
duzo na te tematy czytac... I tylko dlatego przylaczylam sie do
tej "kampanii"...
Ale jak komus to nie odpowiada to moge sie w ogole na tym forum w sprawie
zakrzepicy i pigulek nie odzywac... Nie znam, zadnej z dziewczyn tu bywajacych,
wiec w sumie na ich zdrowiu nie powinno mi zalezec...

Pozdrowionka

Pozdrowionka
Lutenyl to nie Luteina (progesteron). jest tylko podobny.
tu masz opis tego leku:

Lutenyl Theramex Laboratory
Skład
1 tabl. zawiera 5 mg octanu nomegestrolu.
Działanie
Pochodna 19-norprogesteronu, stosowana w niedoborach progesteronu. Powinowactwo
nomegestrolu do receptorów progesteronu jest 2,5 razy większe niż naturalnego
hormonu. Preparat podawany od 5 do 25 dnia cyklu w dawce 5 mg dziennie hamuje
owulację, zmniejsza wydzielanie gonadotropin, zmniejsza stężenie estrogenu we
krwi krążącej oraz zapobiega wydzielaniu naturalnego progesteronu. Badania
farmakologiczne nie u wszystkich pacjentów wykazały całkowite działanie
przeciwgonadotropowe. Po podaniu doustnym lek szybko wchłania się z przewodu
pokarmowego, osiągając maksymalne stężenie we krwi po 2 h od podania. T0,5 we
krwi wynosi około 40 h. Jest wydalany głownie z kałem oraz częściowo z moczem.
Wskazania
U kobiet przed menopauzą - zaburzenia miesiączkowania związane ze zmniejszonym
wydzielaniem lub brakiem wydzielania progesteronu: zaburzenia miesiączkowania,
czynnościowe krwawienia z narządów płciowych (krwotoki maciczne, krwotoki
miesiączkowe, krwawienia związane z włókniakami), objawy poprzedzające lub
związane z menstruacją (bolesne miesiączkowanie samoistne, zespół
przedmiesiączkowy, okresowe bóle sutków). U kobiet po menopauzie - w połączeniu
z estrogenami w hormonalnej terapii zastępczej.
Przeciwwskazania
Nadwrażliwość na którykolwiek ze składników preparatu. Choroby zakrzepowo-
zatorowe tętnic (zawał serca, udar mózgu) w wywiadzie. Zakrzepowe zapalenie
żył, zator tętnicy płucnej w wywiadzie. Ciężkie zaburzenia czynności wątroby.
Krwawienia z dróg rodnych o nieznanej etiologii.
Środki ostrożności
Ostrożnie stosować w przypadku chorób sercowo-naczyniowych, niestabilnego
nadciśnienia tętniczego, cukrzycy lub porfirii.
Ciąża i okres karmienia piersią
Nie należy stosować w ciąży i okresie karmienia piersią.
Działanie niepożądane
Najczęściej: zaburzenia miesiączkowania, brak miesiączki, krwawienia
międzymiesiączkowe. Nasilenie niewydolności żył kończyn dolnych. Rzadko:
alergiczne reakcje skórne, gorączka, zaburzenia widzenia, nagłe wystąpienie
zatorowego zakrzepu żylnego, zwiększenie masy ciała, bezsenność, nadmierne
owłosienie, zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Należy przerwać przyjmowanie
preparatu w przypadku wystąpienia zaburzeń wzroku (podwójne widzenie, ostre
zaburzenia widzenia, uszkodzenie naczyń siatkówki), powstania zakrzepów lub
zatorów, silnych migren.
Interakcje
W wyniku aktywacji enzymów leki przeciwdrgawkowe (karbamazepina, fenobarbital,
fenytoina, prymidon), barbiturany, gryzeofulwina, rifabutyna, rifampicyna mogą
zmniejszać skuteczność progestagenów.
Dawkowanie
Doustnie: średnia dawka dobowa wynosi 5 mg (1 tabl.). U kobiet przed menopauzą
leczenie trwa zazwyczaj 10 dni, tj. od 16 do 25 dnia cyklu. U kobiet po
menopauzie dawkowanie jest zależne od rodzaju zastosowanej hormonalnej terapii
zastępczej. W ciągłej hormonalnej terapii zastępczej lek jest stosowany przez
12-14 dni każdego cyklu. Dawkę i czas leczenia można modyfikować w zależności
od wskazania i reakcji pacjentki na lek.
Uwagi
Przed rozpoczęciem leczenia należy wykluczyć nowotwór sutka i macicy.
Badania
Antytrombina III (AT III) – to jedna z ważniejszych fizjologicznych substancji hamujących krzepnięcie krwi. Białko to produkowane jest w wątrobie. Wrodzone lub nabyte defekty wytwarzania antytrombiny III stanowią istotny czynnik ryzyka zakrzepicy żylnej.

INR - znormalizowany czas protrombinowy. Jedne z parametrów oznaczanych w kaogulogramie - badaniu oceniającym krzepliwość krwi.

Na koagulogram składają się oznaczenie wartości: czasu protrombinowego (PT), wskaźnika Quicka (PT%), INR, czasu kaolino-kefalinowego (APTT), czasu trombinowego (TT), stężenie fibrynogenu, poziom D-dimerów, stężenie antytrombiny III. Nie zawsze istnieje konieczność oznaczania wszystkich wymienionych parametrów.

PT oraz INR (INR=PT^ISI, ISI-stała międzynarodowa) odzwierciedlają sprawność zewnątrzpochodnego układu aktywującego protrombinę. Jest to wartość niezależna od ilości płytek krwi (trombocytów). Im dłuższe PT lub im wyższa wartość INR tym mniejsza skłonność do krzepnięcia krwi. Wydłużenie PT może być objawem niedoborów witaminy K (witamina ta jest konieczna do syntezy osoczowych czynników krzepnięcia), może też być objawem uszkodzenia wątroby, niektórych wrodzonych chorób układu krzepnięcia, jak również efektem działania leków przeciwkrzepliwych (acenokumarol, heparyna). Kontrola INR jest obligatoryjna w czasie terapii doustnymi antykoagulantami (np. acenokumarolem).

APTT odzwierciedla aktywność wewnątrzpochodnego układu aktywacji protrombiny, parametr służy do kontroli leczenia przy pomocy heparyny (zakrzepica żylna, zator płucny itp). APTT wydłuża się także u hemofilików i w chorobie von Willenbradna. APTT skraca się w stanach nadkrzepliwości.

Normy laboratoryjne podstawowych parametrów:
PT - 12-18 sek.
INR - 0.8-1.2
PT% - 80-120 sek.
APTT - 37-46 sek.
Fibrynogen - 200-400mg/dl

D-dimery to produkty rozpadu fibryny. Fibryna powstaje w procesie krzepnięcia, także w przypadku wykrzepiania wewnątrznaczyniowego i powstawania skrzepliny. Czop fibrynowy jest fizjologicznie rozkładany przez układ fibrynolityczny krwi, głównie przez plazminę. Pod wpływem plazminy powstają D-dimery.

U zdrowego człowieka poziom D-dimerów zawiera się w zakresie kilka - kilkaset ug/ml. Przekroczenie poziomu 500 ug/ml przy klinicznym podejrzeniu żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej (zakrzepica żył głębokich lub zatorowość płucna) stanowi dowód na trafność diagnozy. Niski poziom tego parametru w podobnej sytuacji pozwala wykluczyć żylną chorobę zakrzepowo-zatorową.

Oznaczenie poziomu D-dimerów jest także wykorzystywane do potwierdzenia podejrzenia zespołu rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego (DIC).

Wzrost poziomu D-dimerów obserwujemy także w kilku innych przepadkach. Między innymi na tle choroby nowotworowej, procesu zapalnego toczącego się w organizmie oraz w trakcie i bezpośrednio po ostrym epizodzie wieńcowym. W tych sytuacjach D-dimery nie mają jednak znaczenia diagnostycznego.
aelithe napisał:

> wybacz parę miesięcy w zus'ie kontrolowałem zwolenienia -
zakwestionowałem co 4
> skontrolowane zwolnienie

Wybaczam.
W orzecznictwie pracuję od ponad 15 lat. Każdy występujący o rentę
ma za sobą kilkumiesięczne zwolnienie, więc zwolnień lekarskich już
się trochę naoglądałem. I jak one wyglądają dobrze wiem. Zwykle
jasno widać, które z nich były mocno naciągane.

Ale.
Leczyłem kiedyś naprawdę wredną przetokę około odbytniczą. Facet
dostał łącznie pół roku L4 (nie poprawiaj mnie wtedy jeszcze L4). I
to półroczne L4 było uzasadnione – przetoka rzeczywiście goiła się
prawie pół roku. Dostałem jednak pismo z ZUSu, bo 2 dni (!) przed
końcem L4 ktoś zobaczył pana jadącego na rowerze i zrobiła się
wielka afera. Jeśli tak ma wyglądać kwestionowanie zwolnień
lekarskich to ‘wymiękam’.

> w przeciwieństwie do orzekania rentowego w którym występujacy o
świadczenie mus
> i mi udowodnić swoją niezdolność do pracy ; przy kontrololi
zwolnień ja musze u
> dowodnić, że osoba odzyskała zdolność do pracy

Patrz wyżej.

> w praktyce odsetek wadliwych i nieprawidłowych zwolnień jest dużo
wyższy ; w wi
> elu przypadkach mimo iż wiedziałem, że zwolnienie jest lewe nie
mogłem go zakwe
> stionować

Podobnie jak lekarz wydający zwolnienie. Wie, że gość naciąga, ale
nie jest w stanie tego udowodnić.
Nie chciałbym być w skórze lekarza, gdyby się okazało, że pacjent
któremu odmówił zwolnienia miałby w pracy wypadek, zawał, wylew, czy
zator płuc. Mimo, że w czasie badania nie stwierdził niczego, co
mogłoby dać chociaż cień podejrzeń.

> około 80% zakwestionowanych zwolnień pochodziło od 10 lekarzy
> wystawijących około 600 zwolnień lekarskich miesiecznie

Mam świadomość, że tak jest.
Ale: „Najwięcej pieniędzy - ponad 14 milionów złotych - ZUS
odzyskał przez egzekwowanie przepisu o konieczności dostarczenia w
ciągu 7 dni zwolnienia lekarskiego.”

Jak się to ma do Twojej wypowiedzi?

> w wielu przypadkach wyłudzenia są jednoznaczne; ale zgodne z
obowiązującym praw
> em

Lekarz nie jest policjantem mającym pilnować by pacjent poszedł do
pracy.

> rencista ze stałą grupą inwalidzką prowadzi działalność
gospodarczą, tylko po t
> o by otrzymywać dodatkowo wynagrodzenie ze zwolnień lekarkich (
np. od 30 lat)
> czasem można udowodnić pozorność działalności; ale w niektóych
przypadkach nie.

Ale to żadna nowość. Zakłada się firmę, wykazuje przez 3 miesiące
olbrzymie dochody, a później siuuu 6 miesięcy na zwolnieniu.
Następnie 2 miesiące przerwy i następne pół roku L4, ‘bo się
pogorszyło’.
0.9_procent napisał:

> Wybaczam.
> W orzecznictwie pracuję od ponad 15 lat. Każdy występujący o rentę
> ma za sobą kilkumiesięczne zwolnienie, więc zwolnień lekarskich już
> się trochę naoglądałem. I jak one wyglądają dobrze wiem. Zwykle
> jasno widać, które z nich były mocno naciągane.
>
> Ale.
> Leczyłem kiedyś naprawdę wredną przetokę około odbytniczą. Facet
> dostał łącznie pół roku L4 (nie poprawiaj mnie wtedy jeszcze L4). I
> to półroczne L4 było uzasadnione – przetoka rzeczywiście goiła się
> prawie pół roku. Dostałem jednak pismo z ZUSu, bo 2 dni (!) przed
> końcem L4 ktoś zobaczył pana jadącego na rowerze i zrobiła się
> wielka afera. Jeśli tak ma wyglądać kwestionowanie zwolnień
> lekarskich to ‘wymiękam’.
pomyłki się zdarzają, nikt nie będzie wyciągał konsekwencji w stosunku do lekarza majacego okazjonalnie zakwestionowane zwolnienia. Kwestia, którym się permanentnie zwolnienia kwestionuje.

Jeśli porównasz przpeisy polskie np. z Niemickimi to u nas są liberalne . W Niemczech jeśli masz złamaną kość udową w gipsie i wyjedziesz poza land - nie daj Boże za granicę ; musisz zwrócić całość świadczenia chorobowego ( wykorzystanie zwolnienia niezgodne z przeznaczeniem)
nie masz prawa do wyplaty chorobowego - jeśłi niezdolność jest nastęstępstwem nadużywania alkoholu lub zażywania substancji psychiaktywnych ; jest następstwem zaniechania leczenia lub niestosowania się do zaleceń lekarskich.
> Podobnie jak lekarz wydający zwolnienie. Wie, że gość naciąga, ale
> nie jest w stanie tego udowodnić.
> Nie chciałbym być w skórze lekarza, gdyby się okazało, że pacjent
> któremu odmówił zwolnienia miałby w pracy wypadek, zawał, wylew, czy
> zator płuc. Mimo, że w czasie badania nie stwierdził niczego, co
> mogłoby dać chociaż cień podejrzeń.
lekarz ma wystawić zwolnienie na schorzenie już upośledzające zdolność do pracy, a nie na być może
ustawa jasno mówi świadczenie chorobowe nalezy się osobie niezdolnej do pracy.

> Mam świadomość, że tak jest.
> Ale: „Najwięcej pieniędzy - ponad 14 milionów złotych - ZUS
> odzyskał przez egzekwowanie przepisu o konieczności dostarczenia w
> ciągu 7 dni zwolnienia lekarskiego.”

> Jak się to ma do Twojej wypowiedzi?
kontrola zwolnień ma inny aspekt ekonomiczny ; jest tańsza od orzekania emerytalnego; odcinajac człowieka po 2-3 miesiacach unikasz wieloletnich procesów o rentę
poza to nie tylko skasowanie obecnego zwolnienia, ale również rezygnacja z przysżłych zwolnień

> Lekarz nie jest policjantem mającym pilnować by pacjent poszedł do
> pracy.
learz ma postępować zgodnie ze swoim sumieniem , ja mógłbym publicznie podac liste gabinetów prywatnych, łacznie z ceną wystawienia lewego zwoleniani w moim mieście
nie mam ochoty się procesować więc tego nie zrobię

> Ale to żadna nowość. Zakłada się firmę, wykazuje przez 3 miesiące
> olbrzymie dochody, a później siuuu 6 miesięcy na zwolnieniu.
> Następnie 2 miesiące przerwy i następne pół roku L4, ‘bo się
> pogorszyło’.
szczegolnie kramikarze i taksówkarza
Witam,

Wiem co przeżywasz. Moje dzieci też urodziły się w 32tc 01.01.2005 - Maja 1530,
Przemek 1580, Kamil 1250 (Przemek odszedł 02.02.2005). Do domu wyszliśmy
10.12.2005, a w styczniu ok godz.10 zauważyłam, że Kamil pokasłuje. Żaden lekarz
nie chciał przyjechac na wizytę domową. Nawet prywatnie. Mówiono nam, że do
takich małych dzieci może najwyżej karetka pogotowia przyjechac... (absurd jak
teraz o tym myślę, ale w takich momentach człowiek sam głupieje, a ta nasza
służba zdrowia...) Polecono nam jechac tam, gdzie się dzieci urodziły. Zanim tam
dojechaliśmy, lekarz na izbie przyjęc po osłuchaniu synka twierdził, że
zapalenia płuc jeszcze nie ma. Mówił też, że takie infekcje u takich maluszków
rozwijają się w takim tempie, że bał się nas wypuścic do domu. Ale zostawic nas
też się obawiał, bo oddz. pediatrii tonął wówczas w przypadkach rota wirusa... W
efekcie jednak zostałam z Kamilem w szpitalu. Faktycznie było to zapalenie płuc.
W najbliższym możliwym terminie umieszczono nas w izolatce, ponieważ wzięto pod
uwagę inne choróbska panujące na oddz. i to żeby nasz syneczek jakiegoś "bonusa"
nie podłapał (tam w ogóle panuje taka zasada, że najmniejsze dzieci, umieszcza
się w izolatkach).
I wtedy dojechała do nas również Maja... z tak głęboką anemią, że brane było pod
uwagę znów przetaczanie krwi... Obyło się na szczęście i po paru dniach, po
wykonaniu szeregu badań, mąż zabrał ją do domu. Nie na długo - wieczorem wrócili
z gorączką... Ale na szczęście w przypadku Mai nie było konieczności podawania
antybiotyku. Infekcja nie rozwinęła się do tego stopnia co u Kamila.
W szpitalu spędziliśmy niecałe dwa tygodnie. Tylko odświerzyc się jeździłam do
domu. Cały ten czas był na tyle stresujący i pełen obaw o dzieci, że nie
zauważyłam co i ze mną zaczęło się wówczas dziac. A jak wróciliśmy do domu stawy
miałam tak zesztywniałe, obolałe, że ledwo chodziłam i zaczęłam bac się o to, że
w końcu nie utrzymam dziecka na rękach. Kostki stóp miałam tak opuchnięte, że
wracając ze szpitala nie mogłam nałorzyc butów i wracałam w klapkach (!!!). I
tak skończyło się moje karmienie piersią... W ogóle miałam sporo problemów z
laktacją; ciągłe zatory, zapalenia, gorączka po 40 stopni. A tak bardzo chciałam
karmic... Przez nerwy miałam też straszne wahania pokarmu, albo zanik albo
nawał. Jak trafiliśmy do szpitala to oczywiście pokarmu miałam znikome ilości.
Po powrocie do domu chciałam jeszcze walczyc o ten pokarm... okazało się to nie
możliwe, bo zaistniała koniecznośc długotrwałego mojego leczenia, zażywania
leków, które wykluczały możliwośc kontynuacji karmienia piersią. Musiałam
skapitulowac...
Jak widzisz tego typu perypetie się zdażają... niestety.... Przytrafiło się i
Wam coś takiego bo i zima nieoczekiwanie nam się zrobiła... a o paskudnych
wirusach zapalenia oskrzeli i płuc, jakie na potęgę panują, słychac było nawet
niedawno w telewizji.
Głowa do góry - będzie dobrze. Mam nadzieję, że już niedługo napiszesz, że
wszystko OK i że jesteście już w domciu Trzymam za Was mocno kciuki i czekam
na wieści.

Pozdrawiam serdecznie
Ania – mama Mai i Kamila
Tak,pigułki są bardzo szkodliwe.Bardzo często jak jestem pod gabinetem
ginekologicznym zbieram sobie ulotki środków antykoncepcyjnych w celu
doinmformowania się.Zatrzymam się zatem na pigułkach.Pozwolisz,że nie będę
używać nazw,aby ktoś z kolei nie zarzucił mi tym razem reklamy jakiegoś
środka.Oczywiście zatrzymam się tylko na niektórych,ponieważ nie sposób
ogarnąć wszystkiego co jest na rynku.
1.(nazwa pigułki....)"leczenie może zwiększyć ryzyko powstania raka trzonu
macicy(...)przerost błony śluzowej macicy,występowanie plamień i krwawienia z
dróg rodnych,a także zwiekszenie ryzyka powstania kamicy pęcherzyka żółciowego"
2.(n.p......)"osłabia libido,wprawia w przygnębienie,powoduje ból głowy i
nudności,powoduje wzrot masy ciała,uczucie spuchnięcia kilka dni przed
miesiączką"
3.(n.p....)"blokuje receptory końcowe wielu różnych tkanek(..),blikuje
receptory dla progesteronu.Ponieważ progesteron jest hormonem nieodzownym dla
podtrzymania ciąży,zablokowanie jego działania powoduje PORONIENIE.Progesteron
jest konieczny dla zachowania prawidłowego rozwoju śluzówki macicy,która
stanowi podłoże odżywiające,konieczne dla implantacji i rozwoju płodu"
W TYM MIEJSCU PRZERWĘ CYTOWANIE I PROSZĘ,ABY NIKT NIE ZARZUCAŁ MI,ŻE
KŁAMIĘ,PONIEWAŻ NIE WYMYŚLIŁAM SOBIE TEGO SAMA,A WIEDZĘ TĘ CZERPIĘ ZE ŹRÓDEŁ.
Cytuję dalej "Wykazano,że(n.p....) blokuje inne hormony,szczególnie kortyzol w
chorobie Cushinga".
4.O środkach hormonalnych:"pierwsza generacja hormonalnych środków
antykoncepcyjnych okazała się niebezpieczna z powodu wysokiej zawartości
estrogenów.Komponenta estrogenów jest odpowiedzialna za wysoką,trudną do
zaakceptowania,część powikłań zakrzepowo-zatorowych,włączając udary
mózgu,zatory płuc i zawały serca."
5."Raport o antykoncepcji" Gazeta Wyborcza:"Działanie pigułki(...)może
pogorszyć cerę.Tabletki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko raka sutka.Pigułek
nie mogą brać m.in.kobiety cierpiace na niektóre odmiany migreny, z wysokim
poziomem cholesterolu i trójglicerydów,zagrożone rakiem piersi,z niewydolnością
wątroby z zakrzepicą w wywiadzie własnym lub rodzinnym(bo pigułka zwiększa u
nich ryzyko powstania zatorów)często także z chorobami układu krążenia, z
cukrzycą i nadciśnieniem."

Jest wielu ginekologów,którzy uczciwie podchodzą do antykoncepcji, rzetelnie
informując pacjentkę o skutkach antykoncepcji.Ale wielu jest też takich,którzy
niestety tego nie robią.Sama spotkałam się z tym/pisałam to już w wątku/z
bardzo jednostronnym podejsciem,albo co gorsza!wprowadzającym w błąd,spotkałam
się również z ogromną nahalnością w tej kwestii.Po co wciskać kobiecie piguły
lub cokolwiek innego,skoro ona wybrała już swój model rozpoznawania płodności i
jest jej z tym dobrze.Prawdę mówiąc jak siedziałam w tym gabinecie to czułam
się jak jakieś UFO!,ponieważ lekarz wątpił w moją wiedzę na temat znajomości
mojego organizmu.Było nie było w końcu to mój organizm!
No własnie, skutki uboczne. Megace ma ich bardzo duzo, przeczytajcie (info ze
strony producenta)- sorki ale tekst jest dość długi:

DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE
Główne działania niepożądane, występujące u pacjentów leczonych octanem
megestrolu, zwłaszcza w dużych dawkach to przyrost masy ciała, który nie jest
zwykle związany z zatrzymywaniem wody w organizmie, lecz jest wynikiem
nasilonego łaknienia i przyjmowania większych ilości pożywienia.
Działanie to jest podstawą stosowania octanu megestrolu u pacjentów z anoreksją
lub utratą masy ciała.
Inne opisywane sporadycznie działania niepożądane to: nudności, wymioty,
obrzęki oraz krwawienia międzymiesiączkowe.
W pojedynczych przypadkach donoszono u pacjentów przyjmujących octan megestrolu
o występowaniu: duszności, niewydolności serca, nadciśnienia, uderzeń gorąca,
zmian nastroju, twarzy owalnej, "księżycowatej", z objawami przekrwienia
(cushingoidalnej), zaczerwienienia ogniskowego skóry (z lub bez towarzyszącej
hiperkalcemii), hiperglikemii, łysienia i zespołu cieśni nadgarstka.
Opisano również objawy zaburzeń zakrzepowo-zatorowych, łącznie z zakrzepowym
zapaleniem żył i zatorem tętnicy płucnej (w niektórych przypadkach kończących
się zgonem).
Rzadko, podczas długotrwałego podawania octanu megestrolu występuje pokrzywka,
przypuszczalna reakcja idiosynkrazji na lek. U pacjentów z zaawansowanym
niehormonozależnym typem nowotworu, którzy otrzymywali octan megestrolu z
powodu anoreksji i utraty masy ciała, zwykle występowały takie działania
niepożądane, jak: duszność, nudności, obrzęki, ból, śpiączka i biegunka.
W badaniach klinicznych u pacjentów z AIDS nie stwierdzono znamiennych
statystycznie różnic w nasileniu działań niepożądanych między grupą otrzymującą
lek, a grupą otrzymującą placebo. Opisano następujące działania niepożądane:
biegunkę, impotencję, wysypkę, wzdęcia, osłabienie i ból. Z wyjątkiem
impotencji, wszystkie opisane działania niepożądane występowały częściej u
pacjentów otrzymujących placebo. Zaparcia i częste oddawanie moczu opisywano u
pacjentów, którzy otrzymywali octan megestrolu w dużych dawkach.
U pacjentów leczonych preparatem Megace® lub u których odstawiono lek,
opisywano kliniczne i laboratoryjne objawy łagodnego zahamowania czynności
nadnerczy. W przypadku nagłego odstawienia preparatu Megace® należy uważnie
obserwować pacjenta.

Paradoksalnie zwiększenie apetytu i masy ciała jest skutkiem ubocznym Megace,
bo pierwotnie preparat ten był przepisywany kobietom jako kuracja hormonalna.
Kiedy stwierdzono, że przy okazji przyczynai się do przyrostu masy ciała,
zaczęto go przepisywać pacjentom onkologicznym i z HIV jako sposób na
zahamowanie chudnięcia. Wiem to bo interesowałam się tym lekiem - jest
przepisywany prawie wszytskim pacjentom z nowotworami, którzy tracą masę ciała
z powodu choroby. A tymczasem na całym świecie stosuje sie tzw. leczenie
żywieniowe czyli preparaty bogatoenergetyczne, czasami wzbogacone o specjalne
składniki których szczególnie potrzebuja pacjenci z nowotowrami. I wtedy nie
szpikuje się chorego hormonami, tylko daje się mu naturalne (choć w sposób
specjalny produkowane) pożywienie.
Zgadzam się, że lepiej jest podać pacjentowi hormony niż patrzeć jak chudnie i
słabnie w oczach ale dlaczego u nas lekarze nie polecają tych odżywek? One nie
mają skutków ubocznych. Jedna z przyczyn nie-polecania jest pewnie to, że lek
hormonalny jest refundowany, a odżywki nie.
Mma do Was pytanie - czy słyszeliście o tym aby jakiś lekarz polecał Waszym
bliskim preparaty żywieniowe a nie Magace? Jesli tak, to jakie? Czy były
skuteczne? Dzieki za odpowiedzi.

>